Polska - Grecja 0:0. Piotr Zieliński bez błysku i przekonania. To problem Nawałki?

Ma umiejętności, które są łatwo zauważalne i technikę na wysokim poziomie. Jednak w reprezentacji 21-letni Piotr Zieliński z Empoli nie potwierdza opinii o zmyśle rozgrywającego, z którego podań napastnicy kadry będą żyli latami.

Czasem kariera reprezentacyjna piłkarza zależy od znalezienia się we właściwym miejscu o właściwej porze czy chwycenia swojej szansy. Patrzcie - Sebastian Mila. Tymczasem dla Piotra Zielińskiego mecz z Grecją był drugim poważniejszym sprawdzianem w reprezentacji Adama Nawałki. Czy raczej kolejnym, by sądzić, że dla niego seniorska kadra to jeszcze zbyt wysokie progi.

W jego talent nie można wątpić, wyjątkowość dostrzegli przecież skauci Udinese, także w Serie A Zielińskiemu zdarzyły się już takie mecze, że aż widziało się go w roli rozgrywającego kadry na lata. Niecałe dwa lata temu fenomenalnie zaprezentował się w towarzyskim meczu w Gdańsku, Duńczykom strzelił gola, asystował przy kolejnym trafieniu. Wtedy, wchodząc w przerwie, od razu zaczął dyrygować grą biało-czerwonych, przyspieszał akcje i zachwycał dryblingiem. Niemal samodzielne wyprowadził Polaków z 1:2 na 3:2 - zajęło mu to kwadrans. Po kiepskich dwóch latach selekcjonera Waldemara Fornalika to zaprezentowanie Zielińskiego w kadrze miało być jednym z niewielu pozytywów pracy obecnego szkoleniowca Ruchu Chorzów.

Sądząc po występie z Grecją, te wspomnienia nie mogły być bardziej odległe. W środku pola oglądaliśmy pewnie jeden z najmłodszych zestawów pomocników w historii kadry - średnia wieku trio Borysiuk-Linetty-Zieliński to nieco ponad 21 lat. A jednak tylko pierwszych dwóch zaprezentowało się przynajmniej przyzwoicie. Widać było po nich energię, chęć uczestniczenia w grze, walkę w odbiorze i udane próby przyspieszania akcji.

- (Adam Nawałka - przyp.red.) mówił, że mam ciąg na bramkę i jestem walczakiem, a to dla niego bardzo ważne - cieszył się w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Zieliński w marcu. Wtedy selekcjoner obejrzał kwadrans jego gry, bo przez cały sezon był on w Empoli zmiennikiem.

Jednak dziś brakowało nawet tych dwóch podstawowych aspektów w grze rozgrywającego. Biegał, ale częściej dublując pozycje Linettego czy Borysiuka. Zamiast pokazywać się do podań, uciekał z ich linii, by piłkę dostał Milik. Jeszcze rzadziej współpracował ze skrzydłowymi. Podobnie było w jego poprzednim występie w reprezentacji, przeciwko Szwajcarii we Wrocławiu w listopadzie ubiegłego roku. Czterdzieści pięć minut kompletnej anonimowości, mecz do zapomnienia.

Zresztą wystarczy porównać jego grę ze zmiennikiem, Sebastianem Milą. W dziesięć minut rozgrywający Lechii Gdańsk miał więcej ciekawych podań i akcji niż dużo młodszy i może nawet bardziej utalentowany Zieliński. Mila kilkoma rajdami, podprowadzeniem piłki czy prostopadłymi podaniami nad linią pomocy rywala przynajmniej dawał sygnał do ataków. Od razu widziało się w reprezentacji rozgrywającego, bez potrzeby szukania tego ustawionego najdalej od akcji.

Nikt Zielińskiego nie skreśla, jego talent może i powinien jeszcze reprezentacji Polski się przydać. Przeskok z kadry młodzieżowej do seniorskiej także mógł przyjść zbyt szybko. Możliwe, że musi on najpierw ustabilizować swoją pozycję w klubie, rozwijać się jako pierwszoplanowa postać, a nie wieczny zmiennik w Empoli. I wtedy znów dostać szansę.

Co dalej? Wiara Adama Nawałki w Piotra Zielińskiego jest dla wciąż młodego zawodnika ważna, ale kluczowe powinno być jego własne przekonanie, że może być on ważnym elementem gry reprezentacji. W porównaniu z meczem z Danią, dziś i w listopadzie tego najbardziej jemu brakowało.

Zobacz wideo

Czego dowiedzieliśmy się z meczu Polska - Grecja [PIĘĆ WNIOSKÓW]

źródło: Okazje.info

Więcej o: