Remis z Irlandią w Dublinie wywołał poczucie straty, bo drużyna wypuściła zwycięstwo z rąk w 91. min. Komentatorzy i kibice zadawali więc dramatyczne pytania: dlaczego w drugiej części meczu piłkarze pozwolili się aż tak zdominować Irlandczykom? I kolejne: dlaczego selekcjoner zestawia drugą linię tak defensywnie? Dlaczego pomocnicy nie trzymali piłki dłużej, odrzucając rywala od bramki, zapobiegając irlandzkiej nawałnicy? Dlaczego Nawałka nie reagował? Dlaczego reprezentacja próbowała tylko przetrwać, co zwykle się w takich sytuacjach nie udaje?
Po kolei, znaczy od końca. Niemcy w Gelsenkirchen stracili zwycięstwo w 94. min po golu Johna O'Shea, choć nie grali na przetrwanie. To żadne alibi dla Polski, ale dowód - jeszcze jeden - że zespół Martina O'Neilla jest zdolny do wyzwań ekstremalnych.
Sebastian Mila wszedł w 84. min, więc Nawałka na swój sposób zareagował. Bohater jesiennych meczów kadry miał przytrzymać piłkę, uspokoić grę. Ale odpuścił krycie Shane'a Longa, co zakończyło się stratą bramki. A więc wprowadzenie zawodnika kreatywnego nie musi dać drużynie pozytywnego kopa.
Narzekamy, że na środku pomocy reprezentacji Polski gra dwóch defensywnych zawodników. Fakt, Tomasz Jodłowiec to były obrońca. Grzegorz Krychowiak? Choć praca w Primera Division zmusza go do większej kreatywności, nie będzie nigdy Andrésem Iniestą ani Sergio Busquetsem. Czy reprezentację stać na lepsze rozwiązanie niż ta dwójka? Zwłaszcza w meczach wyjazdowych lub z rywalami klasy Niemiec?
Grać ładniej, ofensywniej, kreatywniej? Jak postrzegałby kadrę Nawałki postronny obserwator, na przykład Czech, Francuz, Włoch? My przeżywamy emocje związane z walką o punkty, oni mogliby doznać estetycznych wrażeń, jakich dostarcza wycinka lasu. Na pewno uznaliby grę Polaków za siermiężną, nudną, pozbawioną polotu. Może rzeczywiście taka jest. Może Nawałka o tym wie, ale zmienić jej nie chce lub nie może. Aby lepiej zrozumieć jego motywy, wystarczy rzut oka w przeszłość.
Od trzech dekad drużyna narodowa niemal non stop znajduje się w sportowym niebycie. Od mundialu w Meksyku jej szczytowym osiągnięciem był awans do mistrzostw świata czy Europy. A więc polskie marzenia kończyły się tam, gdzie zaczynał się wielki futbol. Od 1986 roku polscy piłkarze uzbierali dwa zwycięstwa na imprezach mistrzowskich. Obydwa w pojedynkach o honor po wyeliminowaniu z turnieju.
Kibic oczywiście ma prawo oczekiwać zmian na lepsze. Musi być jednak świadomy, że przez 30 lat futbol polski był dziedziną głęboko zaniedbaną. Zdarzały się cuda, takie jak zwycięstwo z Portugalią w kwalifikacjach do Euro 2008 w efektownym stylu. Stało się to za sprawą Leo Beenhakkera, który nie przyjmował do wiadomości ograniczeń polskiego futbolu. Czasami to działa, właśnie na zasadzie cudu. Ograniczenia dopadły go na turnieju w Austrii i Szwajcarii. Każdy kolejny selekcjoner reprezentacji zetknął się z podobnym problemem co Holender - z niedoborem jakości w grupie piłkarzy. Przecież akcja Franciszka Smudy naturalizacji piłkarzy z całej Europy była tylko aktem desperacji. A i tak Euro 2012, w którym Polska trafiła do najłatwiejszej grupy, zakończyło się sportową klapą.
Nie przestaliśmy jednak śnić o potędze, rewanż miał nastąpić w Brazylii, bo skoro Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek podbijali Bundesligę, Polska mogła się stać Borussią Dortmund wśród drużyn narodowych. Skończyło się na pokonaniu Mołdawii i San Marino w eliminacjach.
Na kolejne zwycięstwo nad rywalem ze światowej czołówki kibice musieli czekać dziewięć lat od chorzowskiego zwycięstwa nad Portugalią. Dokonał tego dopiero Nawałka.
Gdy zostawał selekcjonerem, wielu zawodników, nawet tych z ekstraklasy, zaczynało przebąkiwać, że powołanie do kadry to rodzaj przekleństwa. Nie można na tym nic wygrać, można za to najeść się publicznie wstydu. Nowy selekcjoner musiał liczyć na cud, wierząc, że Lewandowski, Piszczek, Błaszczykowski, Krychowiak, Fabiański, Glik czy Szczęsny dojrzeją w końcu do tego, by zainwestować w drużynę narodową tyle samo determinacji co we własną karierę klubową.
Cud stał się w meczu z Niemcami. To zwycięstwo napędziło drużynę Nawałki. Nie oznacza to, że jest ona w stanie wznieść się zawsze na taki poziom. W drugiej połowie meczu w Dublinie nie umiała.
Mam nadzieję, że to, co zobaczyliśmy w Dublinie, jest stanem przejściowym. Drużynie Nawałki trzeba więcej pracy i czasu. Pięknego, kreatywnego futbolu mają prawo żądać od swoich drużyn Niemcy, Francuzi, Hiszpanie i Argentyńczycy. Polakowi sfrustrowanemu latami porażek na początek powinna starczyć efektywność i uciułane punkty. Pozycją lidera grupy na półmetku eliminacji Euro 2016 selekcjoner zapracował na kredyt. Każdy punkt zdobyty w Dublinie czy gdziekolwiek powinien być impulsem do jeszcze cięższej pracy. Polak to wciąż w piłce wcale nie brzmi dumnie. Wysokie aspiracje są zbożne, ale oderwane od rzeczywistości powodują frustracje. Czy to nie jest stan u polskiego kibica permanentny?
Jak się skończą eliminacje Euro 2016 w polskiej grupie? [WYTYPUJ SAM!]
Pamiętacie Tima Wiesego? Niedawno bramkarz, dziś - zapaśnik [ZDJĘCIA]
Materiały partnerów Kimet Szalik Kibica Polska Adidas Tango Pasadena Buty piłkarskie NIKE Mercurial Vortex II Nike Koszulka Poland Boys Ss Home Nike Performance MERCURIAL LITE Nagolenniki white/multi colour Nike Performance GK CLASSIC FA14 Rękawice bramkarskie white/total crimson/black