El. Euro 2016. Polska - Niemcy. Lato: Powiem panu, że z nimi to nawet ja nie wygrałem

- Cud to był nad Wisłą, w 1920 roku - żartuje w swoim stylu Grzegorz Lato, kiedy mówi o szansach na pierwsze w historii zwycięstwo polskich piłkarzy nad Niemcami. - Powiem panu, że nawet ja grałem z nimi cztery razy i nigdy nie wygrałem - dodaje, nie tracąc dobrego humoru. Większym optymistą jest Jacek Krzynówek, który z Niemcami przegrywał na MŚ 2006 i Euro 2008. Relacja na żywo ze spotkania Polska - Niemcy na warszawskim Stadionie Narodowym w sobotę w Sport.pl o godz. 20.45.

Zagłosuj na aplikację Sport.pl LIVE!

Sześć remisów i 12 porażek - to bilans meczów Polski z reprezentacją Niemiec i RFN. Czterokrotnym mistrzom świata nasi piłkarze strzelili dziewięć goli, a stracili ich aż 31.

Teraz ze zwycięzcą tegorocznego mundialu w Brazylii i liderem rankingu FIFA zagramy jako dopiero 70. zespół w światowej hierarchii. I choć po pierwszej kolejce eliminacji Euro 2016 jesteśmy liderem grupy D, prawdziwa gra zacznie się dla nas dopiero w tym momencie.

Zakład o Nawałkę

Trener naszej kadry Adam Nawałka sam mówi, że wrześniowe, okazałe zwycięstwo 7:0 nad Gibraltarem w portugalskim Faro było tylko rozgrzewką. W sobotę i we wtorek selekcjonera czekają dwa najpoważniejsze testy - w meczach z Niemcami i Szkocją powinien poprowadzić zespół do zdobycia punktów, by przybliżyć go do awansu na francuskie mistrzostwa.

Co ciekawe, już w tym momencie jeden z bukmacherów oferuje kibicom zakład dotyczący przyszłości Nawałki na stanowisku trenera reprezentacji. Fortuna szanse na jego wytrwanie z kadrą do końca eliminacji ocenia identycznie jak na zwolnienie przed finiszem walki o Euro - kurs na oba zdarzenia wynosi 1,8.

Wielką wiarę w nominowanego przez siebie szkoleniowca ma Zbigniew Boniek. - Muszę wszystkich zmartwić: awansujemy na te mistrzostwa. I mam prośbę: zanim się zaczniemy czepiać trenera, odmawiać mu autorytetu, poczekajmy jednak, aż coś ważnego przegra, dobrze? - mówi w rozmowie z Pawłem Wilkowiczem ? .

Optymizm prezesa PZPN podziela Jacek Krzynówek. Jeden z naszych najlepszych piłkarzy ostatnich lat grał przeciw Niemcom w dwóch najważniejszych meczach Polski z tym rywalem w XXI wieku.

- Poniosłem z nimi dwie porażki. Pierwszą 0:1, po golu w doliczonym czasie gry, drugą 0:2 po dwóch bramkach Lukasa Podolskiego - przypomina. - Na mistrzostwach świata w 2006 roku graliśmy z nimi o wszystko. Ale nie postawiliśmy się, broniliśmy się przez 90 minut. Na Euro 2008 próbowaliśmy atakować, to był nasz mecz otwarcia, chcieliśmy zacząć mocno, ale też nam nie wyszło. Wierzę, że młodsi koledzy napiszą nową historię i już nie będziemy musieli ubolewać nad tym, że nigdy nie pokonaliśmy Niemców - dodaje 96-krotny reprezentant kraju.

Bez rewanżu za mecz na wodzie

- Cud to był nad Wisłą w 1920 roku. Trzeba docenić klasę przeciwnika. Zagramy z mistrzami świata - mówi Grzegorz Lato, który wielkiej wiary w drużynę Nawałki wykrzesać w sobie nie potrafi. On zagrał w narodowych barwach sto razy. Przeciwko Niemcom wystąpił w czterech spotkaniach. Trzy z nich były o konkretną stawkę, jedno towarzyskie. - W tym ostatnim [rozegranym w maju 1980 roku we Frankfurcie] porażka była najbardziej dotkliwa - 1:3. Ale najmocniej boli ta na wodzie z 1974 roku - mówi król strzelców tamtego mundialu.

W półfinale mistrzostw podopieczni Kazimierza Górskiego przegrali z gospodarzami 0:1. Spotkanie przeszło do historii jako "mecz na wodzie", bo było toczone w ekstremalnych warunkach. Po ulewie, jaka przeszła nad stadionem we Frankfurcie, boisko przypominało bajoro. - Myśmy tam grali wspaniały mecz, ale o wyniku decydował przypadek. Dzisiaj w takich warunkach nikt by nie zagrał. Sędzia rzuciłby piłkę, ona by się nie odbiła, powiedziałby "nie gramy, do widzenia" - twierdzi Lato. - Niemcom grać pasowało, bo my musieliśmy wygrać, żeby awansować do finału, a im wystarczał remis. Mieli lepszy stosunek bramkowy, bo wygrali 2:0 z Jugosławią i 4:2 ze Szwecją, mieli plus cztery bramki, a my plus dwie [po zwycięstwach ze Szwecją 1:0 i z Jugosławią 2:1]. Na takim terenie łatwiej było się bronić, dlatego oni chcieli grać. Na pewno ważne było i te 60 tysięcy ludzi czekających na trybunach - opowiada były prezes PZPN.

Cztery lata później mistrzowie świata z RFN i Polacy, którzy MŚ 1974 skończyli na trzecim miejscu [po zwycięstwie nad Brazylią 1:0], spotkali się w meczu otwarcia mistrzostw świata w Argentynie. - Grałem z nimi jeden ważny mecz, rozpoczęcie mistrzostw świata 1978. Wszedłem jako rezerwowy, zremisowaliśmy 0:0 i to Niemcy powinni być z tego remisu bardziej zadowoleni - wspomina spotkanie z Buenos Aires Boniek.

- Rzeczywiście, mogliśmy i powinniśmy wtedy wygrać - przekonuje Lato. - Byliśmy lepsi, chociaż nie było aż tak, że mieliśmy wielką przewagę. Generalnie myśmy doceniali ich klasę, a oni naszą. Chociaż byli mistrzami świata, to się nas bali, bo wiedzieli, że mamy ustabilizowany zespół ze wspaniałymi zawodnikami jak Kaziu Deyna czy Zbyszek Boniek, który doszusował - opowiada. I dodaje: - Jak było jeszcze kilka miesięcy do startu mistrzostw, to często myśleliśmy o tym meczu na wodzie, nastawialiśmy się na rewanż. Ale później już się o tym mniej rozmawiało. Pewnie nie tylko przez stres, ale też dlatego, że nasza kadra była już jednak trochę zmieniona.

Posłuchajcie Beenhakkera

Dla Laty bezbramkowy remis z Niemcami z Buenos Aires był drugim pozytywnym wynikiem z tym rywalem. Identycznym rezultatem zakończyło się wyjazdowe spotkanie Polski z RFN w eliminacjach ME 1972. W listopadzie 1971 roku biało-czerwoni nie dali się pokonać w Hamburgu, ale powodów do radości tak naprawdę nie mieli, bo to zespół RFN wygrał grupę, w której się znaleźli, i to on awansował do turnieju.

Ale nawet takiego wyniku kadrze z lat 70. pozazdrościć mogą nasze kolejne, współczesne reprezentacje. Na MŚ 2006 bezbramkowy remis z ekipą gospodarzy tak naprawdę nie dałby drużynie Pawła Janasa nic poza satysfakcją, ale i tej nie było, bo Artura Boruca w końcu pokonał Oliver Neuville.

- W dwóch ostatnich meczach o stawkę nie mieliśmy z nimi większych szans. Pewnie, że mobilizowaliśmy się szczególnie, bo mecze z takim przeciwnikiem to zawsze wyjątkowa sprawa. Ale niestety, nie udało nam się nic ugrać - mówi Krzynówek.

Piłkarz, który ostatnich 11 lat swojej kariery spędził w niemieckich klubach, teraz zwraca się do mediów. - Apeluję do was o pomoc. Nie piszcie i nie mówcie, że nie mamy szans. Panowie, gramy na Narodowym, gdzie będzie ponad 50 tysięcy naszych kibiców, a rywalem będą mistrzowie świata. To święto, dla takich meczów gra się w piłkę. To będzie wielka mobilizacja, jestem przekonany, że każdy z kadrowiczów chce zagrać i że żaden nie odpuści - mówi. - I jeszcze mam apel do tabloidów, żeby nie robiły takich akcji jak w 2008 roku [chodzi o fotomontaż przedstawiający ówczesnego selekcjonera naszej kadry Leo Beenhakkera trzymającego ucięte głowy trenera Joachima Loewa i kapitana Niemiec Michaela Ballacka]. Skoro dziennikarze mogą nas krytykować, to my możemy krytykować ich. Pokazywanie uciętych głów było słabe, piłkarzom takie głupie pomysły w niczym nie pomagają - twierdzi Krzynówek. I dodaje, że tak naprawdę zawodnikom wystarczy teraz nie przeszkadzać.

- Przed ważnymi spotkaniami, m.in. przed tym z Niemcami na Euro 2008, Leo Beenhakker mówił nam, że nie ma łatwiejszej drogi od zera do bohatera niż 90 minut meczu z wielkim rywalem. Na pewno teraz chłopaki usłyszą od trenera to samo - mówi były reprezentant. - Pamiętacie, jak w eliminacjach Euro 2008 pokonaliśmy Portugalię [2:1 w Chorzowie, po kapitalnej grze całej naszej drużyny]? Niewiara w nasz zespół była wtedy chyba jeszcze większa niż teraz w kadrę Nawałki. My umiemy sprawiać niespodzianki. Często w eliminacjach mamy jeden wielki mecz, który buduje nam drużynę. Czuję, że sobota wcale nie będzie dla Niemców taka łatwa, jak uważa większość - przekonuje Krzynówek.

Lato ostatecznie również zdobywa się na trochę optymizmu. - Widzę, że Robert Lewandowski jest w formie i chociaż boję się o naszą defensywę, to powtarzam sobie "nigdy nie mów nigdy" - mówi. - Ale cudu nie będzie; jak chłopcy dadzą z siebie wszystko i zremisujemy, to będzie dobrze - kończy były znakomity napastnik kadry i były prezes PZPN.

Zobacz wideo
Więcej o: