Primera Division. Grzegorz Krychowiak - polski Makelele

Gen wojownika sprawił, że Grzegorz Krychowiak podbił serca fanów Sevilli w dwa miesiące. - Jest ulepiony z tej samej gliny co Claude Makelele - mówi asystent trenera Unaia Emery'ego

Rozdajemy bilety na mecze Polska - Niemcy i Polska - Szkocja. Weź udział w prostym konkursie!

"Sam, uważaj, podaj, szybciej" - kiedy trener Sevilli Unai Emery i jego asystent Pablo Villanueva usłyszeli te słowa wypowiadane poprawnie po hiszpańsku, uśmiechnęli się tylko do siebie. Wiedzieli, że mało znany Polak o piekielnie trudnym do wymówienia nazwisku - Grzegorz Krychowiak - nie przybył do Andaluzji, żeby przepraszać, że żyje. Obaj znali jego wartość od dawna. Emery umieścił nazwisko Krychowiaka na szczycie listy życzeń transferowych, którą przekazał latem dyrektorowi sportowemu Monchiemu. Nie wahali się wydać na Polaka ponad 5 mln euro, co znaczy, że ich przekonanie i determinacja były wysokie. Chcieli gracza, który byłby urodzonym liderem, przywódcą prowadzącym zespół na wojnę, a nie kimś, kto w trudnych chwilach chowa się za plecy kolegów.

Nie minęły dwa miesiące i dziś już prawie cała Hiszpania wie, iż po raz kolejny trafili w dziesiątkę. - Krychowiak ma gen wojownika, z tym człowiek się rodzi. Mówi po francusku, angielsku, ale jestem pewien, że za trzy miesiące będzie wypowiadał się płynnie po hiszpańsku. To gracz wyjątkowo inteligentny na boisku i poza nim - przekonywał mnie Villanueva w długiej rozmowie poświęconej Polakowi.

Spektakularny triumf w Lidze Europy w minionym sezonie nie uchronił Sevilli od rozpadu drugiej linii. Sukces andaluzyjskiego klubu bywa impulsem dla najbogatszych, by sięgnąć po piłkarzy z Ramon Sanchez Pizjuan. Tego lata Barcelona zapłaciła 20 mln euro za Chorwata Ivana Rakitica, długo wydawało się, że trener Emery straci także Kameruńczyka Stephane'a Mbię wypożyczonego z Queens Park Rangers. Rewolucje spotykają Sevillę co sezon. Zespół należy co prawda do hiszpańskiej klasy średniej, ale żyje z kupowania mało lub średnio znanych piłkarzy i kreowania ich na gwiazdy warte dużych kwot. Tak było m.in. z Danim Alvesem (dziś Barcelona), Sergio Ramosem (Real Madryt), a także z całą grupą graczy od Scotta, Biri Biriego, Pintinho, Buyo, Sukera, Zamorano, Simeone, Julio Baptisty po Kanouté.

Dlatego odpowiedzialny za transfery w Sevilli Monchi stał się legendą. To on obok Emery'ego stoi za sprowadzeniem Krychowiaka z francuskiego Stade de Reims. Resztę Polak wykonał sam. Wszedł do szatni pewny swego, potwierdzając klasę na treningach i w meczach. Już pierwszy egzamin był trudny - Sevilla zagrała z Realem Madryt o Superpuchar Europy w Cardiff. Mimo porażki 0:2 Krychowiak był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku, potwierdzając opinię wojownika. Szloch po Rakiticiu trwał krótko. Choć Polak nie jest ofensywnym, ale defensywnym pomocnikiem, to wręcz pali się do dźwigania ciężaru gry.

Po dwóch miesiącach sprawia wrażenie człowieka, który urodził się w koszulce Sevilli. Kibice go pokochali natychmiast, bo chyba nigdzie w Hiszpanii bardziej niż w Andaluzji nie ceni się graczy tak ofiarnych i pracowitych. Siła Polaka pozwala mu osiągać przewagę fizyczną nad rywalami w środku boiska, w dodatku natura wyposażyła go w szósty zmysł przewidywania wydarzeń, co sprawia, że jest zawsze tam, gdzie powinien. Wygrywa większość pojedynków powietrznych, odbiera wiele piłek, nie przegrywa dryblingów, co sprawiło, że obok środkowego napastnika Carlosa Bacca był najczęściej wykorzystywanym przez Emery'ego zawodnikiem. Pomocnik z numerem 4 na koszulce opuścił tylko końcowe pół godziny z Feyenoordem w Lidze Europy, a po raz pierwszy usiadł na ławce w Primera Division dopiero w sobotnim starciu z Deportivo La Coruna, wygranym 4:1, pojawiając się na boisku na ostatnie 10 minut. A przecież konkurencja wśród środkowych pomocników jest wyjątkowo mocna: Mbia, Iborra, Banega, Cristoforo i Krychowiak.

- Sekret "Krycho"? To bestia mająca rywalizację w naturze - mówi Villanueva. - I jest urodzonym liderem. Ale właściwie niczym nas nie zaskoczył. Wiedzieliśmy, że transfer wypali, oglądaliśmy go w Reims i bardzo nam się podobał. To gracz kompletny, o wysokim poczuciu własnej wartości. Dzięki niemu pomoc Sevilli jest dziś mocniejsza niż przed rokiem, co może brzmieć jak paradoks, biorąc pod uwagę to, kogo klub stracił latem.

Asystent Emery'ego uważa, że imponujące warunki fizyczne pozwalają Krychowiakowi naprawiać błędy kolegów i własne. Polak lubi być ustawiony przed obrońcami, ma znakomite wyczucie przestrzeni. To wszystko nie jest jednak nowością. Sceptycy obawiali się, że Krychowiak nie poradzi sobie w futbolu tak finezyjnym jak hiszpański. Że nie będzie wnosił nic do gry ofensywnej, co w Primera Division jest niedopuszczalne. - Nie unika gry kombinacyjnej i nie czuje się w niej jak nowicjusz, jego podania na dalszą odległość nie są może idealne, ale akceptowalne - opowiada Villanueva. - Wyjątkowa jest za to jego psychika i mentalność. Nie godzi się z porażką, to ten typ gracza, którego każdy woli mieć po swojej stronie niż przeciwko.

Asestent Emery'ego porównuje Krychowiaka do Claude'a Makelelego uchodzącego w Hiszpanii za ideał defensywnego pomocnika. - Do ofensywy Polak wnosi nawet więcej od Francuza - przekonuje Villanueva. - Po przejęciu piłki natychmiast zagrywa do przodu i biegnie za akcją aż pod pole karne. Makelele potrafił dłużej utrzymać piłkę, ale bramka przeciwnika go nie interesowała. Z piłkarzy współczesnych Krychowiak przypomina Pogbę. Zawodnik Juventusu jest bardziej skuteczny i groźniejszy w ataku, ale Polak pod względem siły fizycznej nie musi mieć kompleksów.

Wady i słabości Krychowiaka? - Powinien wyeliminować momenty, gdy traci koncentrację - uważa Villanueva. - Czasem jakby znikał z boiska; pracujemy na treningach, żeby to zmienić. Poza tym jak na standardy Primera Division zbyt gwałtownie protestuje przeciw decyzjom sędziów. Przesadnie ufa też swojej sile, czuje się mocniejszy od rywali, co prowadzi czasem do głupich strat, a bywa, że do fauli - zbędnych i nadmiernie agresywnych. Ale w jego wieku, mając 24 lata, można udoskonalić jeszcze bardzo wiele.

A więc publiczność na Ramon Sanchez Pizjuan ma kolejnego piłkarza pasującego do tutejszego archetypu. Krychowiak przybywa do klubu jako zawodnik mało znany w Europie, ale młody i o wielkich możliwościach. Czy gdy będzie opuszczał Sevillę, pozostawi w kasie kilka razy więcej niż 5 mln euro? Tego Monchi, Emery i Villanueva są niemal pewni. Na razie chcą, by pomógł drużynie wrócić do Ligi Mistrzow. Czwarte miejsce w Primera Division przy tak ogromnym potencjale Realu, Barcelony, rewelacyjnym Atletico i odradzającej się potędze Valencii byłoby wręcz dokonaniem ponad stan. Po siedmiu kolejkach sezonu Sevilla jest trzecia, a jej nowy idol z Polski zawiesił sobie poprzeczkę oczekiwań równie wysoko.

*David Ruiz przez 20 lat pracował w największym hiszpańskim dzienniku sportowym "Marca"

Zagłosuj na aplikację Sport.pl LIVE!

Więcej o: