Reprezentacja. Mila za młody na dziadostwo

32-letni Sebastian Mila to 64. piłkarz powołany przez Adama Nawałkę do reprezentacji Polski w ciągu blisko rocznej kadencji selekcjonera. Pół roku temu miał 7 kg nadwagi, dziś przybywa na start eliminacji Euro 2016. W niedzielę mecz z Gibraltarem w portugalskim Faro.

Na starcie ubiegłego sezonu trener Śląska Wrocław mówił: - Mila ma 7 kilo nadwagi! Wcześniej było jeszcze gorzej, rozgrywający był za ciężki o 10 kg, a skaut jednej z największych agencji menedżerskich na świecie, oglądając mecz Śląska, nie wierzył w to, co widzi. - Jak on się porusza? Ile on waży?! - pytał Anglik. Tak prezentował się jeden z czołowych piłkarzy ekstraklasy, którego rozleniwiły środowisko i niskie wymagania ligi. Przez lata był jej królem, zaliczał ponad dziesięć asyst na sezon, w 2012 r. zdobył mistrzostwo Polski.

- Dziś nie dziwię się, że reprezentacja Polski jest złożona głównie z piłkarzy klubów zagranicznych - mówi na zgrupowaniu Mila. - Oni od najmłodszych lat są uczeni, jak o siebie dbać, jak się odżywiać, mają inną świadomość. Tymczasem w ekstraklasie profesjonalna mentalność pojawiła się dopiero w ostatnich pięciu latach. Wcześniej przez pokolenia system nie przygotowywał zawodników do zawodowstwa, mnie zostały stare nawyki. Polskie rozgrywki wyciskają może 70 procent potencjału piłkarzy. Nie zmuszają, by dowiedzieć się, gdzie są twoje granice - bije się w pierś rozgrywający, wychudzony już po ostrej diecie. I w formie.

Talentu nie wykorzystał, w 2001 roku został mistrzem Europy do lat 19. Inny czołowy gracz tamtej ekipy, Łukasz Madej, niedawno przyznał, że dopiero w wieku 30 lat zaczął więcej pracować na siłowni.

Na zgrupowaniu w Warszawie przebywają piłkarze z Bundesligi, z solidnych klubów Europy walczących w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Po drugiej stronie mamy gracza z historią z ostatniego półrocza, której bliżej piłce amatorskiej. Relikt poprzedniej epoki w ekstraklasie.

- Dieta, która jest normalnością dla zawodowych piłkarzy, dla mnie była gehenną. Byłem rozpieszczony przez samego siebie - przyznaje. - Od lat w lidze bazowałem na umiejętnościach, na tym, że dużo widzę na boisku. I myślałem, że tym będę cały czas wygrywał. W końcu przyszedł moment, gdy powiedziałem sobie: "Albo dalej będę tkwił w przeciętności, prześlizgiwał się na ligowym poziomie, czyli nikomu nie podpadał, ale też nie grał dobrze, albo biorę się w garść". I teraz walczę, jakby Śląsk to był mój pierwszy klub. Jestem wciąż za młody, żeby pozwalać sobie na dziadostwo. Piszę swoją historię na nowo, zaczynam od zera. Bez tych tytułów i asyst w polskiej lidze. Dziś odzyskałem radość z gry i dostałem za to nagrodę od selekcjonera. Jeszcze nigdy nie czułem się tak dobrze pod względem fizycznym - mówi pomocnik. I śmieje się na wspomnienie wystającego spod koszulki brzucha, mówiąc: - Każdy to widział. W reprezentacji na boisku zamierzam odzyskać respekt kolegów i kibiców.

Na zgrupowaniu kadry nie było Mili od lutego 2012 roku, gdy Franciszek Smuda powołał go na towarzyski mecz z Portugalią, tuż przed Euro. Większość selekcjonerów Mili w kadrze nie widziała, chociażby Waldemar Fornalik. - Mam to szczęście, że stawiali na mnie trenerzy kadry, którzy sami byli superpiłkarzami: Zbigniew Boniek, Paweł Janas, Adam Nawałka - uśmiecha się Mila. - Z trenerem Nawałką byłem w kontakcie od pierwszych tygodni kadencji. Mówił, że nieistotny jest dla niego wiek, że będzie się przyglądał. I na przyglądaniu się nie skończyło.

Po co Nawałce piłkarz po przejściach? - Sebastian dużo widzi na boisku, szybko myśli, potrafi zagrać prostopadłe podanie. W ostatnich meczach był w dobrej dyspozycji - tłumaczy selekcjoner.

Mila może być alternatywą na końcówkę spotkania. Gdyby Nawałka chciał zdjąć lewoskrzydłowego (z Gibraltarem zagra na tej pozycji prawdopodobnie Maciej Rybus), a w jego miejsce wprowadzić Milę jako fałszywego skrzydłowego, który sam zająłby się rozgrywaniem, a pod bramką rywala zrobił miejsce dla lewego obrońcy.

To Gibraltar, przeciwnik słaby. Gdyby Mila został w kadrze na kolejny mecz eliminacyjny, z triumfatorami mundialu Niemcami (11 października), byłoby to dla niego już prywatne mistrzostwo świata. f

Więcej o: