Zachodny: Reprezentacja bez mózgu

Wielkie poszukiwania środka pomocy reprezentacji Polski trwają. W 2013 roku dwóch selekcjonerów wybrało osiemnastu piłkarzy na trzy najbardziej newralgiczne pozycje w drużynie. Końca tych testów niestety nie widać - pisze po meczu z Irlandią (0:0) Michał Zachodny, bloger, współpracownik m.in. Goal.com, scout i analityk InStat Football.

A szukano wszędzie. Waldemar Fornalik zaglądał do drugiej Bundesligi (Matuszczyk i Borysiuk), z rezerw Milanu wyciągał Salamona, odkurzył Mariusza Lewandowskiego na najważniejsze mecze jego kadencji oraz wprowadzał młodych i ponoć utalentowanych: Łukasika oraz Zielińskiego. Adam Nawałka już w pierwszych swoich dwóch meczach wystawił dwie różne "trójki".

Uniwersalność ponad wszystko

Selekcjonerzy pozostają wierni ustawieniu 4-2-3-1, głównie przez wzgląd na jego uniwersalność i płynność w przechodzeniu z obrony do ataku. Także fakt, że obecnie jest to system najpopularniejszy, najczęściej wybierany przez trenerów klubowych, odgrywa ważną rolę. Obydwaj szkoleniowcy także preferują piłkarzy uniwersalnych, potrafiących zapełnić dziurę na dwóch, trzech pozycjach.

Najodważniejszym ruchem Fornalika było postawienie na Klicha, który chętnie podłączał się do akcji ofensywnych, gdy drugi z pomocników był zawsze tym od destrukcji. Również można powiedzieć o ryzykownym wyborze młodego i niedoświadczonego Piotra Zielińskiego w roli "dziesiątki", lecz ten pomysł był równie krótkotrwały jak pozycja rozgrywającego w jego klubie z Udine. Natomiast pojedyncze przypadki, gdy kadra Fornalika korzystała z ustawienia 4-4-2, wynikały ze słabości rywala (San Marino) lub desperackiej potrzeby gola (Czarnogóra).

Selekcja negatywna Nawałki

Jesiennymi meczami Nawałka tylko poszerzył swoje opcje, lecz pod względem efektów to można mówić wyłącznie o negatywnej selekcji. Ze Słowacją Grzegorz Krychowiak rozegrał jeden z najgorszych swoich meczów w biało-czerwonych barwach, zasługując sobie na dłuższą, indywidualną rozmowę z selekcjonerem. Z kolei Adrian Mierzejewski po raz kolejny udowodnił, że jego kariera reprezentacyjna zostanie zdefiniowana... brakiem pomysłu na wykorzystanie umiejętności pomocnika Trabzonsporu.

Przed Irlandią chwalono Mączyńskiego za "kilka ciekawych podań" w końcówce meczu z komfortowo broniącą się Słowacją, lecz jego dzisiejszy występ nie wniósł niczego nowego do tej debaty. Najbardziej efektownym zagraniem było wybicie piłki przewrotką z własnego pola karnego, a wsparcia ofensywy w zasadzie nie dało się zauważyć. Z kolei rolę Michała Pazdana można określić mianem "trzeciego (wysuniętego) stopera", który nie tyle zbierał piłki po pojedynkach główkowych, co wyłącznie ekspediował je daleko od własnej bramki. Wiele z jego wślizgów było pożytecznych, lecz padał na niego blady strach, ilekroć miał rozgrywać akcję Polaków. Podobnie jak pomocnik Górnika, obrońca Jagiellonii do tego poziomu po prostu nie pasuje.

(Bez)użyteczność kapitana

Innowacją miało być ustawienie Kuby Błaszczykowskiego za napastnikiem, jakby zacieśnienie współpracy z poziomu klubowego, której w kadrze też zdarzały się przebłyski. Jednak pomocnik Borussii nie jest typem "dziesiątki", której potrzebuje... Robert Lewandowski. Błaszczykowski rzadko wypełniał lukę w środku pola, raczej szukając pozycji na bokach, ograniczając swobodę Ćwielonga i Soboty, a nie z nimi współpracując.

Do tego należy pamiętać, że jest on typem piłkarza najlepiej czującego się na skrzydle, mając kilka metrów do rozpędzenia się i minięcia przeciwnika po efektownym i efektywnym zwodzie. Przy wielu talentach Błaszczykowskiego brak mu umiejętności operowania piłką w ścisku, na jeden, dwa kontakty, szukającego prostopadłych podań. Zresztą największe zagrożenie stworzył właśnie indywidualną akcją ze skrzydła w pole karne gości...

Bezmyślne eksperymenty?

Oczywiście te dwa pierwsze mecze Nawałki mogły wyglądać inaczej, gdyby nie kontuzja Klicha, wyznaczona przez selekcjonera przyszła data rozmowy z Obraniakiem czy sytuacja w klubie Piotra Zielińskiego. Jednak powinien on wiedzieć, że takie wypadki losowe wręcz cechują tę pracę. Tymczasem jak Lewandowskiego zwykło rozliczać się ze zmarnowanych szans, tak środkowych pomocników ze stopnia, w jakim zdominowali swoją strefę, a rozgrywającego z kluczowych podań. Goli brak, ostatnio kadra obywa się też nawet bez klarownych sytuacji, o prostopadle zagrywanych piłkach nie wspominając.

Duet Mączyński-Pazdan to prawdopodobnie najniższe stadium poszukiwań lekarstwa na bolączki reprezentacji w środkowej strefie. Podobnie ma się gra Błaszczykowskiego w roli rozgrywającego, bo przecież Adam Nawałka musi sobie zdawać sprawę z ograniczeń swojego kapitana. Dobijające jest jednak i wrażenie, że z całej tej wykorzystanej przez niego szóstki najlepszy był Tomasz Jodłowiec, ale także fakt, że reprezentacyjny rok kończono bez nominalnego pomocnika na boisku. Jak zespół ma na boisku "myśleć", skoro brakuje mu "mózgu"?

Zobacz wideo

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: