Grzegorz Krychowiak: Nie chcę być turystą na Wembley

Pół roku temu to my byliśmy faworytem, Ukraińcy stali pod ścianą. Porażka eliminowała ich z mundialu. Teraz faworytem jest Ukraina, a my musimy zdobyć trzy punkty. Chcemy i możemy się zrewanżować - mówi Sport.pl Grzegorz Krychowiak, pomocnik reprezentacji Polski. Mecz Ukraina - Polska w piątek o 20.00, relacja na żywo w Sport.pl i mobilnej aplikacji Sport.pl Live

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

ROBERT BŁOŃSKI, PAWEŁ WILKOWICZ: W piątek Polska musi w Charkowie wygrać. Mamy jakieś argumenty w starciu z Ukrainą?

GRZEGORZ KRYCHOWIAK: Po marcowej porażce z Ukrainą na Stadionie Narodowym każdy kolejny mecz był o wszystko. Ale potem nie pokonaliśmy Mołdawii, a we wrześniu Czarnogóry. Dziś marginesu błędu nie ma, jeśli nie wygramy, stracimy szanse na mundial.

Pół roku temu to my byliśmy faworytem, Ukraińcy stali pod ścianą. Porażka eliminowała ich z mundialu. Teraz faworytem jest Ukraina, a my musimy zdobyć trzy punkty. Chcemy i możemy się zrewanżować. Pamiętam, jak agresywnie się na nas rzucili w Warszawie - musimy odpowiedzieć tym samym. Strzelili nam dwa gole w dziesięć minut i było po meczu. W piątek będziemy się bić, żeby nie stracić nadziei.

Rzadko wygrywamy z dobrymi drużynami na wyjazdach. Ostatnio w listopadzie 2006 r. w Belgii.

- Nie mamy nic do stracenia. Niewielu kibiców wierzy, że pojedziemy do Brazylii. Ostatnio stwarzaliśmy wiele okazji do zdobycia bramki, nie mamy z tym problemów, ale za dużo goli traciliśmy. To nasza słabość.

Dlaczego z takim potencjałem ofensywnym kadra wygrała w eliminacjach tylko raz z Mołdawią i dwukrotnie z San Marino? Całość jest gorsza niż poszczególne części.

- Tracimy za dużo goli, a błędy wynikają ze złej komunikacji i braku koncentracji. Ostatnio wyglądało to lepiej, ale nawet wybitne jednostki z najlepszych klubów zagranicznych nie gwarantują idealnej jedenastki.

Może brakowało doświadczenia? Obok ciebie zagra teraz 34-letni Mariusz Lewandowski.

- Dotąd znałem go tylko z telewizji. Starsi piłkarze mogą pomóc drużynie.

Jeśli w Charkowie dostaniesz żółtą kartkę, nie zagrasz na Wembley.

- Nie zamierzam kalkulować. Byłem zagrożony w trzech ostatnich meczach, ale pokazałem, że defensywny pomocnik nie zawsze musi kończyć z kartką. Nie odpuszczę ani na centymetr, zagram agresywnie i z zaangażowaniem.

Myślicie w ogóle o spotkaniu z Anglią?

- Nie, choć dla Polaków to trochę inny mecz niż pozostałe. Nie chcemy pojechać do Londynu jako turyści na zwiedzanie Wembley.

Dwa dni po meczu z Anglią przypada 40. rocznica remisu 1:1 na Wembley - pojedynku historycznego, który w 1973 r. dał Polsce awans na mistrzostwa świata.

- Nigdy nie obejrzałem go w całości, ale słyszałem, że świetnie bronił Jan Tomaszewski. Chciałbym, żebyśmy poprawili ich wyczyn i zapisali się w historii jako zwycięzcy.

Zimą odejdziesz z Reims?

- Kontrakt mam do czerwca 2015 r. Latem pojawiały się oferty, ale mój klub w ogóle nie chciał rozmawiać. Jeśli teraz oferta byłaby satysfakcjonująca, już tak stanowczy nie będzie.