Z takim San Marino grali Polacy [BEZ OCEN]

Zwykle po meczu oceniamy reprezentantów Polski. Tym razem tego nie zrobiliśmy, bo po meczu z San Marino ocenić ich się nie da. Dlaczego?

Relacje na żywo w twoim smartfonie. Pobierz aplikację Sport.pl LIVE ?

Bo każde oceny wymagają punktu odniesienia, którym zwykle jest rywal. Czasem rywal szalenie mocny, czasem słaby - na to zawsze bierzemy poprawkę. We wtorek takiego punktu odniesienia zabrakło. Rywale okazali się za słabi, by nim być.

Bo dla Sanmaryńczyków - nawet gdy stracili pierwszego i drugiego gola - celem nie było strzelenie kolejnych, ale to, by kolejnych nie stracić. Jak w tej sytuacji ocenić obrońców? Czy Bartosz Salamon nadaje się na stopera reprezentacji Polski? Nie wiadomo, bo nie został zmuszony do zrobienia niczego więcej poza wybijaniem głową nielicznych piłek lecących w stronę pola karnego i podawaniem do lewego bądź prawego obrońcy.

Bo nie da się ocenić Artura Boruca, który pierwszy raz dotknął piłki w 32. minucie. Rywale po raz pierwszy (jeden z dwóch razy w meczu) znaleźli się z piłką w polskim polu karnym. Boruc wtedy nie bronił (strzał poleciał wysoko nad poprzeczką) tylko wznawiał grę wybiciem. Potem dotykał piłki jeszcze pięciokrotnie, czyli raz na kwadrans.

Bo posiadanie piłki, jakie osiągnęli Polacy (75 proc.), jest w normalnym futbolu dostępne jedynie Barcelonie. Nie było wynikiem takiej czy innej gry pomocników, ale tego, że Sanmaryńczycy nie próbowali jej utrzymywać. Ich akcje ofensywne polegały na rozpaczliwych próbach ucieczki pojedynczych piłkarzy obrońcom. Udało im się raz, tuż przed końcem meczu, gdy po raz drugi znaleźli się w polu karnym z piłką (Boruc obronił).

Bo jak ocenić skrzydłowych, którzy w każdej sytuacji, gdy mieli wolną linię boczną, wyprzedzali na kilku metrach rywali, a ci nie byli w stanie ich dogonić? Co można powiedzieć o ich grze, poza tym, że byli szybsi od piłkarzy San Marino? Jak tę przewagę wycenić?

Bo jak ocenić Roberta Lewandowskiego, który nie strzelił gola z akcji, bo przeszkodą była dla niego ilość nóg w polu karnym? Te nogi czasem walczyły z nim o piłkę, częściej blokowały drogę w światło bramki.

Bo jaki wniosek można wysnuć z gigantycznej przewagi w strzałach (22:1) czy rzutach rożnych (19:0), poza tym, że Polacy rzadko opuszczali okolice wrogiego pola karnego? Co z tego wynika dla oceny ich gry? Czy piłkarze ofensywni zasłużyli przez to na "piątki" i "szóstki" (oceniamy w skali 1-6).

Dlatego po zwycięstwie 5:0 polscy piłkarze ocen nie dostali.

Po meczu Polska - San Marino. ? Pięć goli, ale zachwytu nie ma

Więcej o: