Polska rozbiła Macedonię. Podawali debiutanci

Jeśli Waldemar Fornalik szukał w piątkowym meczu zastępcy dla Eugena Polanskiego na marcowy mecz z Ukrainą, to nie znalazł, bo jak ocenić polskich debiutantów na tle równie eksperymentalnej, ale dużo słabszej reprezentacji Macedonii? Polacy wygrali 4:1 po golach Arkadiusza Milika, Szymona Pawłowskiego, Artura Jędrzejczyka i Waldemara Soboty. Asysty przy golach mieli debiutanci.

Najważniejsze relacje na żywo teraz także w aplikacji Sport.pl Live na smartfony ?

Polanski nie zagra z Ukrainą, w być może kluczowym dla awansu Polski na mundial meczu, z powodu żółtych kartek. Fornalik szuka piłkarza, którego mógłby ustawić w środku pomocy obok Grzegorza Krychowiaka. W piątek na tej pozycji zagrali Przemysław Kaźmierczak i Daniel Łukasik, a po przerwie tego drugiego zmienił jego kolega z Legii Dominik Furman. Wszyscy wypadli dobrze, ale głównie dzięki słabości rywali. Już w pierwszej minucie jeden z Macedończyków odbierających podanie z autu, gdy poczuł na plecach atak Jakuba Koseckiego, kopnął za linię.

Macedończycy mieli kłopoty z wymianą kilku podań. Długo poważnie nie zagrozili bramce bronionej przez Łukasza Skorupskiego, który rzadko miał piłkę w rękach. Za to po drugiej stronie boiska grali niezwykle nerwowo, co wykorzystywali młodzi reprezentanci Polski. Poza bramkarzem w pierwszym składzie drużyny Fornalika debiutowali też Łukasik, Kosecki i prawy obrońca Widzewa Łukasz Broź. Po przerwie kolejnymi byli Dominik Furman i Bartosz Rymaniak.

Najlepszy na boisku był jednak ten, który grał po raz czwarty, a w kadrze jest najmłodszy - 18-letni Arkadiusz Milik. Od wykonywanego przez niego w 10. minucie rzutu wolnego wszystko się zaczęło. Strzał bramkarz obronił, ale po chwili sędzia zauważył faul na dobijającym piłkę Tomaszu Jodłowcu. Po chwili bramkarz znów obronił - tym razem rzut karny Szymona Pawłowskiego, ale najszybciej przy piłce był Milik i wepchnął ją do bramki. Sam Pawłowski w końcu też trafił. Kilkanaście minut później wykorzystał dośrodkowanie Łukasza Brozia.

Polacy najgroźniejsi byli w atakach skrzydłami. Rywale zostawiali im przy liniach wiele miejsca, a w macedońskim polu karnym panował chaos, więc każda wrzutka, nawet niezbyt dokładna, stanowiła szansę na gola. Broź, podając Pawłowskiemu, wrzucał piłkę dwukrotnie. Jeszcze większą słabość obrony Macedonii widać było przy trzecim golu. Dominik Furman z rzutu rożnego zagrał na głowę Artura Jędrzejczyka, ale jego strzał obronił bramkarz. Po chwili Furman znów podał do Jędrzejczyka, który strzelił gola w drugim występie w kadrze.

Macedończycy mieli okazje tylko wtedy, gdy byli faulowaniu w okolicach pola karnego, ale zagrożenia przez większość meczu stworzyć nie potrafili. Polskiej bramce zagrażał głównie Skorupski, którego dwie niepewne interwencje w drugiej połowie musieli naprawiać koledzy. Dopiero w ostatnim kwadransie polscy obrońcy zaczęli popełniać błędy. Kilka razy Macedończycy groźnie dośrodkowali ze skrzydeł. Skorupski efektownie obronił strzał z kilku metrów, ale kilka minut przed końcem zaspał przy strzale Dejana Blażevskiego, a piłka wpadła do bramki tuż przy słupku. Wcześniej jednak jeden z ataków rywali skończył się kontrą Polaków, po której Waldemar Sobota wykorzystał dośrodkowanie Tomasza Kupisza.

Czytaj relację Z Czuba z meczu Polska - Macedonia ?

Kto był graczem meczu Polska - Macedonia?
Więcej o: