Co z lewą obroną? Marcin Komorowski zagrał poprawnie, ale szału nie zrobił

Pod nieobecność kontuzjowanego Jakuba Wawrzyniaka selekcjoner reprezentacji Polski Waldemar Fornalik wypróbował na lewej obronie Marcina Komorowskiego. Piłkarz Tereka Grozny zagrał poprawnie, ale sygnału, że może być remedium na kłopoty, jakie polski zespół ma na tej pozycji od lat, raczej nie wysłał.

marcin komorowski, reprezentacja polski, polska - urugwaj, pge arena

Komorowski od dwóch lat jest środkowym obrońcą (na tę pozycję został przekwalifikowany podczas gry w Legii Warszawa), ale wcześniej przez wiele lat grał właśnie po lewej stronie defensywy. Jako lewy obrońca popisał się zresztą niegdyś niesamowitym wyczynem, kiedy jeszcze jako piłkarz Polonii Bytom strzelił w meczu z Lechią Gdańsk aż trzy bramki (sezon 2008/2009)!

Ciągotki do gry ofensywnej ewidentnie zostały mu do dzisiaj, bo w spotkaniu z Urugwajem Komorowski biegał do przodu dosyć często. Szczególnie w drugiej połowie przy niekorzystnym dla Polaków wyniku więcej czasu spędzał na połowie przeciwnika. Jednak niewiele z tego wynikało (ani jednego udanego dośrodkowania czy wejścia w pole karne). Co gorsza Komorowski często zapominał o swoich podstawowych obowiązkach, przez co po lewej stronie polskiego zespołu otwierała się momentami prawdziwa autostrada, którą Luis Suarez i spółka wyprowadzali groźne kontrataki. Piłkarz Tereka był zresztą zamieszany w utratę drugiej bramki, kiedy jako jeden z kilku polskich zawodników nie potrafił przerwać harców Urugwajczyków pod naszym polem karnym. Poza tym większych błędów w obronie nie popełnił, choć raz jak dziecko dał się ograć Suarezowi.

Komorowski na lewej stronie w sumie współpracował aż z czterema zawodnikami. W grze ofensywnej najlepiej układała się jego kooperacja z Ludoviciem Obraniakiem, z którym rozegrał kilka ciekawych akcji. Kiedy bliżej lewej strony zszedł słabo dysponowany wczoraj Adrian Mierzejewski, zgasł również Komorowski. Odżył ponownie, kiedy na boisku pojawił się Szymon Pawłowski, a w samej końcówce na lewej stronie również Jakub Błaszczykowski. Wówczas jednak obrońca Tereka wyraźnie odczuwał już trudy spotkania i raczej pilnował własnej bramki.

Ogólnie Komorowski wypadł więc przeciętnie, ale na pewno może być alternatywą dla Jakuba Wawrzyniaka. Jest od niego pewniejszy w defensywie, a w grze do przodu na pewno w niczym piłkarzowi Legii nie ustępuje. Może jednak wobec ogromnych kłopotów ze środkowymi obrońcami (słabiutkie występy Kamila Glika oraz Damiena Perquisa, niewiele lepszy Marcina Wasilewskiego) warto spróbować go właśnie w centrum defensywy? Tu mogłoby być z Komorowskiego dużo więcej pożytku. A lewego obrońcy szukać trzeba dalej.