Czego dowiedzieliśmy się z meczu z Urugwajem

Reprezentacja Polski przegrała w Gdańsku 1:3 z reprezentacją Urugwaju. Zobaczyliśmy, jak wiele dzieli nas od czwartej drużyny mundialu.

Jak wiele dzieli Polskę od czwartej drużyny mundialu

W minionych 13 miesiącach biało-czerwoni mierzyli się z trzema zespołami, które na Euro 2012 dotarły do półfinału: Niemcami, Włochami i Portugalią. W żadnym sparingu tak bardzo nie odstawali od rywala. Urugwajczycy byli lepsi pojedynczo i zespołowo. Gdy dochodzili do piłki, boisko wydawało się wielkie jak lotnisko, na którym zaraz wyląduje jumbo jet. Tyle mieli miejsca i partnerów, do których mogli podać. Polacy zdawali się grać w niewielkim ogródku, każdy piłkarz w czerwonej koszulce poruszał się w dodatku z rywalem na plecach. Tak wartościowego sprawdzianu Polacy nie mieli od miesięcy.

Żeby gwiazda była gwiazdą

W żadnym jesiennym meczu reprezentacji Robert Lewandowski nie zawiódł, ale żadnego nie był też bohaterem. Na gola w biało-czerwonej koszulce czeka od ośmiu meczów, w tym czasie bramki zdobywali nawet obrońcy: Kamil Glik, Marcin Komorowski i Jakub Wawrzyniak. Nie ma znaczenia, czy ze skrzydeł dośrodkowują Jakub Błaszczykowski i Maciej Rybus czy Kamil Grosicki i Paweł Wszołek, nie ma znaczenia, czy za nim biega Ludovic Obraniak czy Adrian Mierzejewski. W każdej konfiguracji Lewandowski rzadko dostaje piłkę na polu karnym, często nie ma jej z kim rozegrać, sfrustrowany wraca do środka, przez co brakuje go w ataku. Owszem, bardzo przydaje się jako pierwszy obrońca, uprzykrzający życie obrońcom rywali, jego pozycja w ataku wciąż jest niepodważalna. Fornalik musi jednak jak najszybciej nauczyć zespół budować akcje tak, by jego gwiazda mogła pokazać, że jest gwiazdą.

Co daje obronie Perquis

Przed przerwą Przemysław Tytoń trzy razy próbował zaczynać akcje mocnym kopnięciem i trzy razy po jego wybiciach Polska piłkę traciła. W drugiej połowie z tym samym skutkiem daleko kopał Tomasz Kuszczak. Niewiele lepiej budowanie ataku wychodziło obrońcom. Kamil Glik to jedno z odkryć jesieni w reprezentacji. Świetnie gra w powietrzu, dobrze się ustawia i wyprzedza napastników, w polu karnym niemal zawsze biega z rękami schowanymi za plecy, co ważne, bo ostatnio sędziowie chętniej dyktują jedenastki za zagrania ręką niż kilka lat temu. Być może we wszystkich tych elementach góruje nad Perquisem, ale stoper Betisu z pewnością lepiej od niego wyprowadza piłkę. Dopóki Perquis mecze ligi hiszpańskiej ogląda jednak z ławki rezerwowych, Fornalik nie ma wyboru.

Kto za Polanskiego?

Szukać trzeba, po pomocnik Mainz w marcowym meczu eliminacji mundialu z Ukrainą będzie pauzował za żółte kartki. Wydaje się, że selekcjoner nie był zadowolony z Ariela Borysiuka, bo - choć na początku pracy widział go w pierwszej jedenastce - szybko posadził go na ławce. Adam Matuszczyk jesienią na powołanie do reprezentacji nie zasłużył, bo w Köln jego największym sukcesem jest powołanie do kadry meczowej. Dariusz Dudka niedawno przeszedł operację i nie zagra przez kilka tygodni. Z Rafała Murawskiego Fornalik chyba zrezygnował, nie pali się też, by wysłać na murawę Łukasza Trałkę - wczoraj pomocnik Lecha wszedł na 18 minut. Wielkiego wyboru nie ma i mało prawdopodobne, by w marcu sytuacja się zmieniła. Jeśli selekcjoner miewa koszmary, z pewnością śni, że na mecz z Ukrainą nie może także powołać drugiego środkowego pomocnika Grzegorza Krychowiaka.

...i jedna rzecz, której się nie dowiedzieliśmy

Fornalik chce znaleźć piłkarza, który byłby rywalem dla Jakuba Wawrzyniaka na lewej obronie. Nie będzie nim z pewnością powołany w ostatniej chwili na Urugwaj Piotr Brożek, nie wiadomo, co będzie z Sebastianem Boenischem, który ledwie kilka dni temu wrócił na boisko po pięciu miesiącach bezrobocia. Nie wiemy też, czy rywalem dla Wawrzyniaka (w Gdańsku nie grał przez kontuzję) może być Marcin Komorowski. Urugwajczycy niezbyt często atakowali prawą stroną, za którą odpowiadał obrońca Tereka Grozny, trudno też ocenić jego umiejętności ofensywne, bo rzadko dobiegał do pola karnego rywali.

Więcej o: