Waldemar Fornalik: Oczekuję ambicji, rywale są pod tym względem wzorem

Chcemy wygrać, ale pewni nie jesteśmy. Chciejstwo i pewność to dwie różne rzeczy - mówi selekcjoner reprezentacji przed sobotnim meczem z Czarnogórą. Początek spotkania o godz. 20.30, relacja na żywo w Sport.pl

Robert Błoński, Michał Pol: Jakie ma pan oczekiwania przed pierwszym mecze eliminacji MŚ?

Waldemar Fornalik: Mam nadzieję, że całe kwalifikacje będą udane. Pierwszym krokiem do awansu jest mecz w Czarnogórze. Otwarcie jest bardzo ważne, tak do tego podchodzimy. Liczę na zespół, że pokaże ambitną grę na którą czekają wszyscy kibice. Tylko gra na maksa daje nam nadzieję na dobre wyniki. Chcemy pokazać dobrą grę, taką, która przyniesie punkty. Ale najważniejszy jest wynik. Jeśli nie zdobędziemy punktów nikt nie będzie mówił o tym, w jakim stylu zagraliśmy. Oczekuję od zespołu ambitnej gry, pod tym względem Czarnogóra jest wzorem. Szczególnie na swoim boisku.

Czy wie pan już, kto zagra w piątek?

- Wątpliwości mam na dwóch-trzech pozycji. Nie może być inaczej, bo nie mam komfortu zamknąć jedenastkę po jednych zajęciach. Jeszcze nie wiem, kto zagra w piątek.

Jaką formę prezentują ci, którzy nie grają w klubach?

- Lepiej, żeby grali. Ale dyspozycja nie jest zła. Kamil Grociski grywa w Sivassporze. Problem jest z Damienem Perquisem i Adrianem Mierzejewskim, którzy w ogóle w tym sezonie nie grali. Ale nie wyglądają źle. Uważam, że jesteśmy w lepszej formie niż byliśmy w Estonii trzy tygodnie temu i zagramy nieporównywalnie inaczej niż w Tallinie.

Na jakich pozycjach są wątpliwości?

- Jedno ze skrzydeł i środek pomocy. W bramce wątpliwości nie mam, decyzja o tym, że zagra Przemek Tytoń, zapadła o wiele wcześniej niż dziś.

Kto będzie wykonywał stałe fragmenty?

- Nie powiem, ale zbyt wielu kandydatów nie ma.

Mówi się o panu, że potrafi zaskoczyć taktyką. Szykuje pan coś na Czarnogórę?

- W Tallinie dostałem pstryczka, bo myślałem, że ustawienie dwójki napastników będzie dobre. Ale nie zarzuciłem, kwestia kto z kim będzie grał. Chciałbym, żebyśmy mieli dwa dobrze dopracowane rozwiązania taktyczne. To będzie twarda walka o każdy metr. Pokazaliśmy mecz eliminacyjny Czarnogórców z Czechami. Sytuacji podbramkowych nie było, było za to strasznie dużo walki o każdą piłkę. Tego się spodziewam. Uczulam zawodników na spontaniczność i determinację rywali, Anglik Wayne Rooney dostał tutaj czerwoną kartkę.

Czy czuje się pan tak samo spokojnie, jak przed meczami w lidze?

- Nigdy nie byłem spokojny przed meczami Ruchu. Źle by świadczyło, gdybym był spokojny, nie mogę nie poddawać się emocjom, ale nie widzę powodów, by zwariować i podejmować irracjonalne decyzje w trakcie meczu.

Zadowolony pan będzie z remisu?

- Nie kalkuluję przed meczem, idealnie byłoby wygrać. Po to tu przyjechaliśmy. Ale nie powiedziałem, że na pewno wygramy. Chciejstwo i pewność to dwie różne rzeczy.

W ostatnich trzech latach Polska grała tylko trzy mecze o punkty. To problem?

- Tak, nie uciekniemy od niego. Każdy mecz o stawkę będzie rozwijał ten zespół. Nie da się go przestawić ze sparingów na gry o punkty. Euro to pokazało, było lekcją dla piłkarzy i zespołu.

Więcej o: