Smuda może? Lato nie! Co teren myśli o wyborach trenera i prezesa

Euro jeszcze trwa, a w terenie działacze PZPN żyją już roszadami na stanowisku trenera i wyborami prezesa. Oficjalnie mówią o tym niechętnie, nieoficjalnie co region, to inna koncepcja.

- 27 czerwca mamy posiedzenie zarządu, wtedy porozmawiamy, co dalej. Dziś nic nie jest przesądzone - ucina pytanie o zmiany członek zarządu PZPN Zdzisław Drobniewski.

Nieoficjalnie rozmówcy zdradzają, że część członków zarządu chciałaby pozostania Franciszka Smudy, bo nie chce brać na siebie odpowiedzialności za wybór trenera, skoro już za cztery miesiące może ich nie być we władzach PZPN.

- Gdybyśmy wybrali trenera tymczasowego, a po zjeździe docelowego - zastanawia się Jacek Masiota. - Za chwilę startujemy w eliminacjach MŚ 2014. Nie ma czasu na uruchamianie procedury wyboru szkoleniowca. Niech jeszcze wygra ktoś, kto będzie miał odmienną wizję drużyny. Kiedy miałby ją ulepić?

Pomysł może nie uzyskać akceptacji, bo pod wodzą tymczasowego szkoleniowca Polska rozegrałaby trzy mecze eliminacyjne, a poza tym jaki szkoleniowiec zgodziłby się pełnić funkcję przejściową?

Jedynie główny wróg Grzegorza Laty w związku Kazimierz Greń z Podkarpackiego ZPN orzeka: - Smuda jest skompromitowany.

Kto miałby go zastąpić? Działacze nie wykluczają wariantu zagranicznego. - To najlepsze rozwiązanie - mówi Masiota. - Marzę o trenerze z Niemiec, który miałby nazwisko i dorobek, a przy nim na dwa lata młody Polak z obietnicą, że przejmuje reprezentację - wtóruje mu członek zarządu PZPN z Łodzi Edward Potok. Nazwisk wymieniać nie chce.

Zobacz wideo

O ile Smuda ma szansę na pozostanie, o tyle Grzegorz Lato nie. Nie ma szans na ponowny wybór - twierdzi nieoficjalnie lwia część środowiska. Autoryzowaną wypowiedź działacza z terenu trudno uzyskać. Niejeden widzi się na prezesowskim stołku. Dziś co najmniej trzech prominentnych działaczy wojewódzkich ZPN, myśli o tym, by stanąć w szranki: Ryszard Niemiec z Krakowa, Stefan Antkowiak z Poznania i Eugeniusz Nowak z Bydgoszczy. Każdy szuka poparcia i mobilizuje popleczników. Za Niemcem ma stać mocny za rządów Laty Śląsk, z kolei tradycyjnie niechętny Lacie Dolny Śląsk opowie się za tym, kto będzie miał największe szanse. Przesądzić mogą niewielkie pakiety głosów delegatów z mniej liczących się województw (wybiera 120 delegatów, połowa z terenu, 50 z klubów ekstraklasy i pierwszej ligi, reszta to środowisko sędziowskie, futsal i piłka kobieca).

Prezesowskich apetytów nie ukrywa Masiota, przebąkuje się o powrocie Michała Listkiewicza, a w TVN pojawił się były dziennikarz i rzecznik prasowy PZPN Tomasz Jagodziński, który również nie ukrywa ambicji. - Jest dno dna, jeśli chodzi o atmosferę wokół związku. Uważam, że środowisko musi dokonać nowego otwarcia - powiedział Sport.pl.

Wraca pytanie o kandydatów spoza środowiska. Menedżerów, jak np. przysłowiowy już Jan Krzysztof Bielecki, czy polityków. Problem jednak jest zawsze ten sam. Hermetyczne środowisko PZPN nie lubi, gdy rząd czy opozycja wtrącają się w jego sprawy. Nieprzewidywalność październikowych rozstrzygnięć pogłębia to, że odbywające się właśnie wybory w związkach wojewódzkich często kończą się wyłonieniem nowych delegatów. Pewne jest na przykład to, że choćby z Łódzkiego na walne przyjedzie ekipa zmieniona w 50 proc. Głośno było też o zjeździe w Podlaskim ZPN, podczas którego wysłannik Grzegorza Laty nie zdołał przejąć kontroli nad salą i tak pokierować obradami, by wybrani zostali delegaci sprzyjający prezesowi.

"Lato obiecał, trzymam za słowo" - Minister Mucha chce dymisji prezesa ?

Zobacz wideo
Więcej o: