Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Polska na Euro 2012. Obraniak: Zareagowałem źle

- Przeprosiłem trenera, przeprosiłem zespół. Moje zachowanie mogło być odebrane jako brak szacunku dla szkoleniowca, a nie ma nic gorszego niż popsucie atmosfery - mówi Ludovic Obraniak.

W ostatniej minucie meczu z Rosją piłkarz Girondins Bordeaux został zmieniony przez Franciszka Smudę. Schodząc, nie mógł się pogodzić z decyzją. Kopnął korkami w murawę, ledwie podał rękę trenerowi. Dzień po meczu przeprosił zespół za swoje zachowanie. Trener i piłkarz uznali zdarzenie za niebyłe i koncentrują się na meczu z Czechami.

Olgierd Kwiatkowski: Jak dziś byś wytłumaczył się ze swojego zachowania pod koniec meczu? Nie mogłeś pogodzić się z tym, że schodzisz z boiska?

- Była spontaniczna i po prostu zła. Mówimy o końcówce meczu, sytuacja była bardzo napięta, wszystko mogło się jeszcze zdarzyć, mieliśmy szansę na kolejną bramkę. Każdy piłkarz w tym czasie chce zrobić coś dobrego, chce grać. Kiedy dowiadujesz się, że musisz zejść z boiska, to nie możesz być zadowolony. Zareagowałem tak, jak zareagowałem. Po prostu nagannie.

Przeprosiłeś trenera Franciszka Smudę?

- Przeprosiłem trenera, przeprosiłem zespół. Moje zachowanie mogło być odebrane jako brak szacunku dla szkoleniowca, a nie ma nic gorszego niż popsucie atmosfery. A ja darzę ogromnym szacunkiem moją reprezentację, trenera Smudę. Bez żadnych skrupułów przeprosiłem wszystkich. Mogę to tłumaczyć oczywiście sytuacją na boisku, strasznie mi zależało, żeby wykonać ten rzut wolny w ostatniej minucie, już się do niego przygotowywałem. Nic więcej to nie znaczyło, takie sytuacje się zdarzają nie tylko mnie. Dobro drużyny jest najważniejsze i ja o tym wiem.

Jak wytłumaczysz tę różnicę w grze Polski z Grecją i Rosją?

- Grecja była dla nas trudna, bo graliśmy z nią mecz inauguracyjny, w wielkim upale i jeszcze do tego ten zamknięty dach. W dużo lepszej formie i nastrojach byliśmy przed meczem z Rosją, wtedy w głowie mieliśmy tylko grę w piłkę. Ale teraz czeka nas finał z Czechami, bo tak między sobą mówimy o tym pojedynku w sobotę. Gramy u siebie, z jednym celem - żeby wygrać.

Jak trzeba zagrać z Czechami, żeby wygrać?

- Jeszcze zobaczymy. Nasi trenerzy mają pewną wizję, my ją poznajemy. Taktyka będzie strasznie ważna w tym spotkaniu.

Zdążył pan obejrzeć ich mecz z Grekami.

- Widzieliśmy tylko sam początek, świetny w wykonaniu Czechów. Ale wiemy, że możemy ograć ten zespół. Jesteśmy świadomi swojej siły. Mieliśmy tyle udanych zagrań z Rosją, zwłaszcza w drugiej połowie, że mam wrażenie, że to zaczyna dobrze funkcjonować.

Nie zaskoczył pana ten wynik? Najpierw Czesi ulegają Rosji 1:4, potem dosyć łatwo ogrywają Grecję.

- Nie jestem tym zaskoczony. Grecy zaczęli źle ten mecz, podobnie jak z nami. Czesi tak samo to wykorzystali jak my, tylko strzelili dwa gole, a my jednego. Wiemy, że przy zachowaniu spokoju w defensywie coś w ataku uda nam się zdziałać. Mamy naprawdę wiele argumentów w ręku.

A jak się panu grało przy zastosowaniu nowej taktyki, z trzema defensywnymi pomocnikami?

- Graliśmy już tak w reprezentacji parę razy, nie jest to nic nowego. Dla mnie tym bardziej, że w Bordeaux właśnie w ten sposób rozgrywamy mecze najczęściej. Poza tym ja nie jestem od oceniania taktyki, tylko jej wykonywania. Trener ją dyktuje, a my mamy się do niej dostosować.

8 - tyle podań kluczowych, po których piłkarze polscy oddawali strzały na bramkę Rosji, miał we wtorkowym spotkaniu Ludovic Obraniak

UEFA wszczęła postępowanie przeciwko Polsce i Rosji po meczu ?

Zobacz wideo
Więcej o: