Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Euro 2012. Na kogo muszą zwracać uwagę Polacy? Magia trójkąta

W reprezentacji Rosji ogromną pracę wykonuje troje piłkarzy Zenitu Sankt Petersburg. Niepokorni, doświadczeni przez los poza boiskiem, Igor Dienisow, Roman Szyrokow i Konstantin Zyrianow nie błyszczą, ale to na nich zasadza się gra Rosjan na Euro 2012.

Każdy z tych zawodników ma inną historię. Dienisow za młodu rozbijał się po dyskotekach, 21. urodziny zakończył zrywając z klaty odzież i krzycząc do interweniującego milicjanta "Odłóż broń, idziemy na solo na zewnątrz!". Cztery lata temu zasłynął tym, że kiedy po sezonie asystent ówczesnego trenera kadry Guusa Hiddinka zadzwonił z zaproszeniem na zgrupowanie przed Euro, urażony tak późnym powołaniem Dienisow odparł "Już nie jestem zainteresowany", odłożył słuchawkę i na tydzień wyłączył telefon. To o nim trener Zenitu Walery Karpin powiedział kiedyś: - W piłce jednak trzeba mieć mózg, nawet jak już się coś wygrało. A tego Igor nie rozumie.

31-letni obecnie Szyrokow jeszcze osiem lat temu nie był zainteresowany zawodowym futbolem, co okazywał na przykład w ten sposób, że zniknął na dwa miesiące z klubu, a po powrocie założył sobie gips na zdrową nogę i twierdził, że była złamana. W 2008 roku przed inauguracją Euro twierdził, że Hiszpanie umieją tylko podawać, a nie kreować szans na gola. W meczu przegranym 1:4 zagrał na środku obrony i zawalił dwa gole, ale miał usprawiedliwienie: według jego informacji David Villa (trzy gole) miał w ogóle nie grać. W Rosji znany jest też z aktywności na Twitterze, gdzie bez żenady wdaje się w pyskówki z kibicami. Ale z Wrocławia na razie głównie dziękował za życzenia sukcesów - a nawet wkleił grzeczny widok z okna hotelu.

35-letni Zyrianow 10 lat temu przeżył traumę. Jego żona-narkomanka pijana wyskoczyła z ósmego piętra trzymając w ręku córkę. Obie zginęły. Teraz ma nowe życie i nową rodzinę.

Wszystkich łączy Dick Advocaat. I Zenit, w którym grają obok siebie piąty rok i z którym w 2008 roku wygrali Puchar UEFA gromiąc po drodze Bayern Monachium i Bayer Leverkusen, a w finale ogrywając Glasgow Rangers. Po bramce strzelili wtedy Dienisow i Zyrianow, a Advocaat był trenerem.

Nic dziwnego, że ten przedziwny tercet ma pewne miejsce w kadrze. I będzie wielkim, choć niewidocznym na pierwszy rzut oka, kłopotem reprezentacji Polski. Trójkąt z Petersburga, z Dienisowem z tyłu, Szyrokowem z lewej i Zyrianowem z prawej, gra ciasno w środku pola i specjalizuje się również wąsko - rozbija ataki środkiem i natychmiast rozbiega się szeroko do ataku.

To paradoks, że cofnięci Rosjanie świetnie przechodzili w piątek do kontrataku z udziałem sześciu piłkarzy, mimo że żaden z nich nie był prawdziwym skrzydłowym. Gra szła po ziemi, krótką piłką, koniecznie do przodu, a robotnicze zagrania trójki z Zenitu rozwijał twórczo jakimś przebłyskiem piłkarskiego szaleństwa Andriej Arszawin. Skutki były znakomite: trzy gole z tego samego scenariusza, gdzie Dienisow, Zyrianow i Szyrokow byli zawsze przy pierwszych dwóch-trzech podaniach, które decydowały o powodzeniu dalszej grupowej pracy. I tylko Roman Pawluczenko przy czwartym golu zagrał inaczej - też skutecznie, choć egoistycznie.

Cała trójka łącznie przez cały mecz podała niecelnie 10 razy! Wykonali przy tym łącznie 117 celnych podań, z czego 73 do przodu. I choć Szyrokow strzelił gola, to ta mrówcza praca i chęć atakowania po przejęciu piłki była kluczowa.

Statystyki Rosjan z meczu z Czechami

Wygraj piłkę prosto z meczu Hiszpania - Włochy! Weź udział w konkursie!

Więcej o: