Euro 2012. Pięć pomysłów na to, jak pokonać Rosjan

Jak grać, żeby wygrać (lub co najmniej nie przegrać) z Rosją? Dołączamy do trzydziestu paru milionów futbolowych fachowców i dorzucamy swoje rady. Początek meczu Polska - Rosja o godz. 20.45, relacja Zczuba i na żywo.

Atakować, ale z głową. Nie być jak Czesi...

Reprezentacja Czech zagrała w pierwszym meczu Euro 2012 bardzo otwarcie i została za to przez Rosjan srogo ukarana. Czesi chcieli prowadzić grę, co - pomimo ich dobrego wyszkolenia - prędzej czy później kończyło się stratą piłki. A Rosjanie w wyprowadzaniu ataku są szybsi niż struś pędziwiatr i dużo skuteczniejsi niż goniący go kojot. Polacy powinni tym razem dostać szanse do wyprowadzania kontr, do których - zgodnie z polską myślą szkoleniową - są stworzeni. Najlepiej, gdyby tych kontr było więcej w pierwszej części spotkania. W drugiej może już na nie - niestety - brakować sił.

... być jak Słowacy. Wyrzucić z głowy myśli o remisie

Nasi piłkarze nie powinni mieć w świadomości, że jeden punkt w starciu z Rosjanami otworzy im drogę do ćwierćfinału. Po pierwsze - z Czechami może być różnie. Po drugie, zespoły, które zakładają grę na remis - jak choćby sześć lat temu reprezentacja Pawła Janasa na mundialu - najczęściej giną z kretesem. Polacy powinni mieć w głowach, że Rosjanie to nie tylko zespół, który właśnie rozjechał Czechów 4:1, ale też zespół, który można pokonać. W eliminacjach dokonali tego Słowacy. W Moskwie drużyna Dicka Advocaata miała zdecydowaną przewagę, ale rywale dzięki mądrej obronie (Jan Mucha w bramce) i systematycznym wypadom do przodu osiągnęli efekt. Gol padł po błędzie bramkarza Igora Akinfiejewa, który niecelnie podał piłkę. Ale by ten gol padł, paru Słowaków musiało podejść pod pole karne Rosjan.

 

Zresztą Słowacy, którzy na mundialu w RPA ograli mistrzów świata Włochów, to najlepszy przykład średniaka, który w najważniejszym momencie potrafi wnieść się na wyżyny.

Nie liczyć tylko na Lewandowskiego w ataku. Grecy w drugiej połowie odcięli go od podań

Trener Greków Fernando Santos szybko odrobił lekcję z pierwszej połowy meczu i po przerwie Polacy niemal nie mieli sytuacji do zdobycia gola. Ruch prawą stroną, gdzie hasali Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski został zahamowany i biało-czerwonym praktycznie skończyły się pomysły na przedostanie się pod bramkę i na dogranie piłki do napastnika. Robert Lewandowski nie może być wiecznie osamotnione w polu karnym, bo sam - przy całym jego talencie - w starciach z obrońcami nic nie zdziała, musi mieć wsparcie Macieja Rybusa i Jakuba Błaszczykowskiego.

Zrobić zmiany w czasie meczu

- Nie chciałem popsuć tego, co było na boisku - tak trener Franciszek Smuda tłumaczył brak zmian (nie licząc tej wymuszonej czerwoną kartką dla Wojciecha Szczęsnego) w meczu z Grecją. To, że selekcjoner uważa rezerwowych w jego drużynie za produkty piłkarzopodobne, wiemy nie od dziś. Ale w sytuacji, gdy ok. 70 minuty kilku piłkarzy ma już wyraźnie dość biegania od jednego pola karnego do drugiego, gracz ze świeżymi siłami jest na boisku na wagę złota. - Trzeba walczyć. Kto padnie na boisko, ręka do góry, wchodzi zmiennik i musi gonić - mówi o meczu z Rosją prezes PZPN Grzegorz Lato. I to jest jedna z tych okazji, przy których warto się z nim zgodzić.

Wykorzystać nieruchawość Bierezuckiego i słabość Małafiejewa w bramce. Strzelać - także z dystansu!

Na środku obrony reprezentacji Rosji straszy nazwisko "Bierezucki". Tylko nazwisko - kontuzjowany Wasilij Bierezucki mistrzostwa ogląda w najlepszym razie z trybun, na boisku biega (a raczej stoi) jego brat Aleksjej. W meczu Rosjan z Czechami momentami radził sobie z nim nawet będący zupełnie bez formy Milan Baros. Robert Lewandowski w formie jest, więc powinien kręcić nieruchawym Rosjaninem aż miło.

Trudno też powiedzieć, by Rosjanie mieli gwiazdę w bramce. Wiaczesława Małafiejewa można zaskoczyć strzałem z dystansu - więc próbujmy! Tu pole do popisu otwiera się przed Eugenem Polańskim. Moc jego uderzenia jest wielka, oby tym razem dołożył celność.

Zobacz wideo
Więcej o: