Euro 2012. Rosja? Przygotujmy się na dywanowe naloty na polskie pole karne

Rosjanie tworzą chyba najbardziej zgraną drużynę na Euro 2012, niektórzy polscy piłkarze ledwie się znają. Ten mecz trzeba przede wszystkim przetrwać.

Tak się kibicuje! Trybuna Kibica otwarta dla wszystkich

To nie będzie, niestety, przemarsz przez Warszawę, lecz naloty dywanowe na polskie pole karne. Jeśli gracze Franciszka Smudy nie wezmą rywali sposobem, jeśli postanowią nacierać zbyt brawurowo, ryzykują nadzianie się na przeszywające kontrataki.

Rosjanie wyprowadzają je w oszałamiającym tempie, a mimo to podają sobie piłkę z laserową precyzją. Rozumieją się doskonale, bowiem niemal wszyscy grają w rodzimej lidze, całe formacje polerują na co dzień współpracę w klubach, selekcjoner Dick Advocaat przeszczepił do reprezentacji styl, który wpajał podwładnym w Zenicie St. Petersburg. Wpajał z powodzeniem, w 2008 roku zainspirował ich do zdobycia Pucharu UEFA, jednego z dwóch dla rosyjskiego futbolu trofeów w międzynarodowych rozgrywkach klubowych.

Rosjanie tworzą drużynę na Euro najstarszą, ale to zaleta. Holenderski trener uczy się ich mentalności od lat, w kadrze ma osiem byłych lub aktualnych gwiazd Zenita, które schematy gry również dopieszczają już całą wieczność. To rzadki luksus u szefów drużyn narodowych. Ta maszyneria musi działać bez zarzutu.

Polska maszyneria musi rzęzić. Nie dlatego, że tworzą ją piłkarze na turnieju obok Niemców najmłodsi. Zrozpaczony umiejętnościami rodzimych zawodników Smuda szukał posiłków za granicą, werbował wyedukowanych przez Niemcy i Francję ludzi z polskimi korzeniami, więc kadra musi radzić sobie z barierą językową, a Marcin Wasilewski i Damien Perquis pierwszy cały mecz rozegrali ze sobą dopiero w przededniu turnieju. Na środku obrony, która wymaga telepatycznego porozumienia!

Wśród naszych okrągły rok trenują ze sobą tylko bohaterowie Borussii. W Dortmundzie biegają jednak w tłumie znakomitości, nasza kadra to zupełnie inny świat. Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek przypominają, że my mamy kilku piłkarzy zdolnych do regularnego grania na szczytowym poziomie i podbicia mocnej ligi zagranicznej. Rosjanie nie mają. Próbowali podbijać ligę angielską, ale nie umieli. Uciekli do ojczyzny, tylko między swoimi czują się wystarczająco komfortowo, by zwyciężać.

Ich perfekcyjnym manewrom zbiorowym Polacy muszą przeciwstawić waleczność, poświęcenie, 90 minut gry w pełnym skupieniu oraz mentalną moc, której nie zademonstrowali z Grecją.

Piątkowy remis nas rozczarował, więc przeoczyliśmy, że turniej i tak zaczął się niezwykle. W 2002, 2006 i 2008 roku inauguracje nasi przegrywali, dlatego w drugim meczu przygniatała ich potworna presja - był grą o wszystko. Teraz remis byłby korzystny, a prawdopodobnie nawet po porażce nasi zachowają szanse na awans do ćwierćfinału.

O ile przetrwają. Tuż przed mistrzostwami Rosjanie rozbili w sparingu Włochów. Trener Cesare Prandelli wspominał w niedzielę w Gdańsku: - Oni są przede wszystkim niesamowicie silni fizycznie. Przygotujcie się na wyniszczający mecz.

Trener Smuda się przygotowuje. Najbardziej "miękkiego" w piątkowej inauguracji Macieja Rybusa zastąpi rasowy zabijaka Dariusz Dudka.

Zobacz wideo
Polska wygra z Rosją?
Więcej o: