Reprezentacja na Euro 2012. Zadanie - zatrzymać Rosję

Choć żaden piłkarz nie powie tego, pojedynek z Rosją nie będzie zwykłym meczem. To będzie bój o wynik, honor, o powodzenie mistrzostw, o wejście do historii. Wiedzą to wszyscy w polskim obozie. Mecz ze Sborną we wtorek o 20:45. Zapraszamy do śledzenia relacji Zczuba i na żywo na Sport.pl.

Czy mecz z Rosją to szczególne spotkanie? Dyskutuj na forum Sport.pl o Reprezentacji Euro 2012 ?

Nie chodzi tylko o to, że jeśli we wtorek w Warszawie przegramy zostanie nam mecz ostatniej szansy z Czechami, a tam zwycięstwo może nie wystarczyć.

Mecze z Rosją, nie tylko w piłkę, przechodzą do historii i stają tymi których wynik pamięta nie tylko każdy kibic. Przypomnijmy 20 października 1957 roku na chorzowskim gigancie, który nie mógł pomieścić 400 tysięcy chętnych. Choć Rosjanie przyjechali z legendarnym bramkarzem Lwem Jaszynem, nasza porażka nie wchodziła w grę. Kiedy 100 tysięcy gardeł zaśpiewało "Mazurka Dąbrowskiego" piłkarzom ZSRR ugięły się nogi. Polacy niesieni dopingiem wygrali 2:1. Tak też było w 1976 roku, gdy pół Polski obudziło się w nocy, by śledzić finał siatkarskich Igrzysk Olimpijskich w Montrealu i pięciosetowy bój "chłopców Wagnera". Największą sensację sprawili jednak hokeiści. Wygrali w Katowicach inauguracyjny mecz mistrzostw świata - prawdziwe stracie Dawida z Goliatem. Wcześniej bilans zwycięstw wynosił 25:0 dla Rosji, a liczba bramek 255 do 31.

Historia to jedno, a waga spotkania to drugie. Choć media nie nakręcają nadmiernie napięcia, czuje się je. Przecież nikt nie umie sobie wyobrazić, że kolejne mecze na polskich stadionach będą się toczyły bez nas.

Optymistą jest Marcin Wasilewski: - Musimy wygrać, bo czujemy tę wyjątkową atmosferę Dostałem mnóstwo SMS-ów, widzimy, jak ludzie żyją meczami, jak są dumni, że mamy Euro. Żal, że daliśmy sobie wyrwać trzy pewne punkty.

Tymczasem trener Franciszek Smuda ma dylemat -czy wybrać wariant ofensywny, który grozi zabójczymi kontrami Rosjan, czy może skupić się na obronie, zremisować we wtorek i swojej szansy szukać w sobotnim zwycięstwie z Czechami.

Co do jednego wszyscy w polskiej reprezentacji są zgodni, dobrze że UEFA otworzy dach Stadionu Narodowego. W pierwszym meczu duchota była jedną z przyczyn tego, że Polacy stracili siły. To nie może się wydarzyć we wtorek.

Statystycznie Rosja to najstarsza drużyna Euro (łącznie pierwsza 11 ma 324 lata, a polska 288), ale w wygranym 4:1 meczu z Czechami pokazała dynamikę, i energię. Nie opadli z sił, nie odpuszczali prowadząc trzema bramkami. Największym zaskoczeniem nie była ani kondycja Kierżakowa, ani bramkostrzelność utalentowanego Dzagojewa. Kibice i dziennikarze przecierali oczy, gdy na lewym skrzydle rajd wykonywał Andriej Arszawin - ten sam Arszawin, który człapał po boiskach Premier League w koszulce Arsenalu. Człapał tak wolno, że w marcu trener Arsene Wenger z ulgą wypożyczył go do Zenita St Petersburg.

"Można by pomyśleć, że w Arsenalu robił sobie jaja" - pisał na Twitterze Martyn Ziegler, reporter agencji Press Association. "To ten sam Arszawin, którego widziałem w Arsenalu?" - pytał angielski gwiazdor futbolu Gary Lineker.

Czy to był szczyt naszej dyspozycji? - zastanawiają się rosyjscy dziennikarze. I odpowiadają, że Rosjan stać na jeszcze lepszą grę. Nastroje tonują selekcjoner Dick Advocat i szef rosyjskiej federacji Siergiej Fursenko. Ten drugi uważa, że spotkanie z Polską będzie znacznie trudniejsze niż inauguracja.

Zobacz wideo

Nie rozumiem niektórych krytykantów - ? Smuda przed meczem z Rosją

Więcej o: