Polska na Euro 2012. Dudka: Chyba będę siedział sam

Wstyd jechać na obóz. Tu bohaterowie Dortmundu, tam mistrz Belgii. I ja, spadkowicz z ligi francuskiej - uśmiecha się piłkarz Auxerre, które opuściło Ligue 1

Euro tuż tuż! Bądź w najwyższej formie - Facebook Polska biało-czerwoni ?

Przygoda Dudki w liczącym niespełna 40 tys. mieszkańców miasteczku położonym 200 km na południe od Paryża trwała cztery lata. W 2008 roku odszedł z Wisły za ponad dwa miliony euro. Teraz skończył mu się kontrakt i jest do wzięcia. - Postanowiłem odejść już jakiś czas temu - opowiada. - W pewnym momencie tego sezonu, kiedy tliła się nadzieja na utrzymanie, pojawiła się wstępna propozycja przedłużenia umowy, ale nigdy nie doszło do konkretów. Gdy degradacja była coraz bliżej, nawet nie usiedliśmy do rozmów. Mój czas w Auxerre definitywnie się skończył. Żegnam się w smutnych okolicznościach, przecież to najbardziej polski z francuskich klubów. Grało tu wielu rodaków [m.in. Marian Szeja, Andrzej Szarmach, Paweł Janas, Tomasz Kłos], dlatego szkoda, że ze mną spadło. A jeszcze dwa lata temu występowaliśmy w Champions League. W niedzielę, po stracie szans na utrzymanie, dostałem wolne i nie zagram w ostatniej kolejce. Chciałbym przenieść się do innej ligi, najchętniej do Bundesligi.

Z Niemiec Dudka miałby blisko do domu - pochodzi z Kostrzyna nad Odrą. Występami we Francji raczej się nie wypromował. Przed nim jednak Euro, a silnym orężem w negocjacjach będzie to, że jest do wzięcia za darmo. W sezonie był podstawowym piłkarzem Auxerre, ostatnio opuścił półtora spotkania z powodu urazu, w lidze strzelił pięknego gola z rzutu wolnego przeciwko PSG, dwa kolejne trafienia z wolnych dołożył w Pucharze Ligi. Wykonywał też "jedenastki", ale generalnie spisał się tak jak cały zespół - przeciętnie. W przeciwieństwie jednak do pierwszych tygodni i miesięcy w Auxerre miał pewne miejsce w podstawowej jedenastce.

- Początek sezonu mieliśmy dobry, to i ja grałem nieźle - mówi Dudka. - Potem wszystko siadło, na początku stycznia znowu było lepiej, ale dla mnie od dawna było jasne, że w tym składzie nie damy rady się utrzymać. Przed rokiem z klubu odeszli Benoit Pedretti, Valter Birsa i Irek Jeleń. Uraz leczył Adama Coulibaly. W ich miejsce działacze nie kupili nikogo. W zarządzie zasiadali głównie panowie dobrze po siedemdziesiątce. Na koniec ocenili ich kibice, wywieszając transparent: "Spier..., to nie jest dom starców". W ostatnich tygodniach nie grałem dobrze, bo w okolice pachwiny wdało się zapalenie. Urazu nie wyleczyłem do końca, ale grałem. Lekarze nie wiedzieli, co mi dolega, a ból dokuczał. W końcu pojechałem do kliniki w Paryżu, zrobili zastrzyk i... jest w porządku. Do Lienzu, na zgrupowanie kadry, przyjadę i normalnie będę trenował.

Dudka obawia się przywitania w Austrii. - Chłopaki z Dortmundu wywalczyli w Niemczech dublet, Wasyl z Anderlechtem mistrzostwo Belgii. Wojtek Szczęsny i Przemek Tytoń zajęli trzecie miejsce w Anglii i Holandii. A ja? Jedyny spadkowicz, czarna owca w stadzie. Szkoda, że choć nie ma Sławka Peszki. Razem byśmy siedzieli przy stoliku, bo jego Kolonia też spadła. A tak będę sam.

- Na pewno dostanę od chłopaków, bo na kadrze szydera jest zawsze - mówi z uśmiechem Dudka. I dodaje: - To, czego w tym sezonie dokonali koledzy z innych klubów, budzi szacunek. Podstawowi zawodnicy kadry grają na co dzień, to ogromny plus. Na poprzednich wielkich imprezach proporcje grających do niegrających były odwrotne.

Dudka nie jest najstarszym polskim kadrowiczem na Euro - Marcin Wasilewski ma 32 lata, a Rafał Murawski 30 - ale rozegrał najwięcej meczów. W listopadzie ub.r. w Poznaniu przeciwko Węgrom wystąpił po raz 60. i został Wybitnym Reprezentantem. - Powód do dumy mam - mówi Dudka, który grał na MŚ w 2006 roku oraz Euro 2008. - Wtedy popełniliśmy błędy w przygotowaniach i odpadliśmy po trzech meczach. Zostaliśmy wrzuceni do jednego worka, zmęczeni trenowali tak samo intensywnie jak ci, którzy nie grali. Jeśli teraz się to nie powtórzy, będzie dobrze. W klubach nauczyliśmy się żyć i grać pod wielką presją. Wychodząc na mecz, na kibiców patrzę tylko przez chwilę, potem koncentruję się na robocie.

Nie wiadomo, czy na Euro jego roboty nie będzie wykonywał ktoś inny. O dwa miejsca w środku pomocy rywalizują Rafał Murawski, Eugen Polanski i Dudka. Adam Matuszczyk i Tomasz Jodłowiec mają nikłe szanse. - Uważam, że pewniakiem jest Rafał - mówi Dudka.

25-letni Polański z Mainz to były zawodnik niemieckich młodzieżówek. Był kapitanem zespołu do lat 21 i długo się wahał, czy ulec namowom trenera Smudy i zagrać dla Polski. Zdecydował się w sierpniu i od tamtej pory ma pewne miejsce w składzie. Dostał je właściwie bez walki. - Trener Smuda już dziś powtarza, że jedenastkę na Greków ma w głowie. Jeśli osiągniemy dobry wynik, nie będzie mowy o decyzjach personalnych. Gorzej, gdy coś nie pójdzie. Poczekamy, zobaczymy - mówi Dudka. - Przed mundialem w 2006 roku, kiedy w grupie mieliśmy za rywali Ekwador, Niemcy i Kostarykę, też nikt nie pytał, czy z niej wyjdziemy. Każdy mówił, że awansujemy. Teraz podobnie. Grupa fajna, trafiliśmy najlepiej, jak mogliśmy. Jeśli nie zakwalifikujemy się do ćwierćfinału, będzie wstyd. Gramy u siebie, a rywali, choć potrafią grać w piłkę, można pokonać.

Zobacz wideo
Więcej o: