PZPN. Tylko cud obali Grzegorza Latę

Szanse, by zarząd PZPN jeszcze przed Euro 2012 spróbował odwołać prezesa, są małe. Najwierniejsi żołnierze wciąż przy nim trwają. Zarząd związku zbierze się w czwartek o 10. rano

Wygraj bilet na mecz Borussia - Bayern ?

Burzę próbuje rozpętać prawnik Jacek Masiota, jeden z 17 przedstawicieli zarządu. By zwołać nadzwyczajny zjazd wyborczy, potrzebują dwunastu rąk, czyli większości 2/3 głosów. Czwartkowe posiedzenie to ostatni moment, wtedy zjazd zostałby zwołany najpóźniej na 12 maja. Ale zbieranie głosów idzie opornie. - Przeciwko wnioskowi na pewno będzie Lato, wiceprezesi Rudolf Bugdoł, Antoni Piechniczek i Adam Olkowicz oraz Ireneusz Serwotka - mówi "Gazecie" pzpn-owski prominent. Jeśli zatem jeszcze jeden przedstawiciel zarządu powie "nie", wniosek przepadnie.

- Będę przeciw, Euro za dwa miesiące, za późno na zmiany - powiedział nam Piechniczek, wiceprezes ds. szkoleniowych. Olkowicz, który jest wiceprezesem ds. zagranicznych i dyrektorem turnieju Euro, nie ujawnił, jak zagłosuje, ale Laty nie zdradzi. Ma za dużo do stracenia. Podobnie jak Bugdoł - wiceprezes ds. organizacyjno-finansowych i Serwotka, który nie dość, że - jak pisał "Super Express" jest w PZPN ekspertem ds. bezpieczeństwa - to jeszcze Lato ponoć powierzył mu budowę nowej siedziby związku.

- Proszę najpierw przeczytać statut. Nie jestem panem Masiotą, nie opowiadam wszystkim, co zrobię - śmieje się Lato. Jest pewny, że przetrwa.

Zgodnie z harmonogramem wybory mają odbyć się jesienią. Lato nie zdecydował, czy wystartuje. Jest zniechęcony i zmęczony, ale trwa, bo każdy miesiąc to 50 tys. złotych pensji brutto. Wiceprezesi i Serwotka też mają pięciocyfrowe kwoty plus bonusy i premie oraz dwa tysiące złotych za każde posiedzenie zarządu. Łatwo z tego nie zrezygnują, jeszcze jeden głos znajdą.

- Jacek zdaje sobie sprawę, że jego wniosek przepadnie. To jego pr-owskie działanie - dodaje inny pracownik związku. - Wiadomo, że będzie kandydował na prezesa. Te akcje pod publiczkę, mają przysporzyć mu popularności, nic więcej. W kampanii powie, że od dawna walczył z Lato i robił wszystko, by go odwołać.

W środę Masiota mówił: "większość poprze mój wniosek, ale najlepiej, gdyby Lato sam podał się do dymisji, zanim skompromituje nas na mistrzostwach". Większość, o której wspomniał, nie wystarczy do zwołania zjazdu. Dlatego trwa przekonywanie opornych. Waha się trener Stefan Majewski, kolega Laty z mundialu w Hiszpanii. Od prezesa dostał na dwa mecze reprezentację Polski seniorów, dziś odpowiada za kadrę do lat 21. Niezdecydowany jest też Zdzisław Drobniewski, kolejny przedstawiciel PZPN-owskiego "betonu".

- Nie chcemy awantury czy przewrotu, ale zaoszczędzenia krajowi wstydu. Musimy podjąć próbę odwołania Laty już teraz - tłumaczy Masiota.

Chodzi o to, że Grzegorz Kulikowski, biznesmen stojący za kampanią wyborczą Laty ujawnił niedawno, że dał łapówkę prezesowi i ma na to mocne dowody, m.in. świadczące o tym nagrania. Prezes natychmiast odciął się od zarzutów, twierdząc, że rzeczywiście przyjął kopertę od biznesmena, ale zdeponował ją w sejfie, a po kilku miesiącach zgłosił sprawę prokuraturze. - Tajemnicą poliszynela jest, że nagrania mają przedstawiciele bulwarowej gazety i że najprawdopodobniej ujawnią je tuż przed Euro 2012 - powiedział Masiota.

W czwartek wszyscy członkowie zarządu dostaną dokumenty, które mają przekonać niezdecydowanych. W środę odbywały się spotkania opozycjonistów ze zwolennikami prezesa. Niewykluczone, że niektórzy dostali obietnicę pozostania w ścisłym kierownictwie związku już w nowym rozdaniu.

Na razie Masiota może liczyć na Edwarda Potoka, Mirosława Malinowskiego, Stefana Antkowiaka, Marcina Animuckiego, Eugeniusza Nowaka, Witolda Dawidowskiego i Zbigniewa Lacha, o ile ten ostatni dojedzie z Krakowa do Warszawy. Ma nogę w gipsie. - Jak zdarzy się cud, to będę - powiedział Lach.

Zobacz wideo

The best of Grzegorz Lato - najlepsze wystąpienia prezesa [WIDEO] ?

Więcej o: