Liga francuska. Ludovica Obraniaka transfer dla reprezentacji

Bordeaux zapłaciło za polskiego rozgrywającego 1 mln euro. Obraniak liczy, że dzięki występom w klubie zapewni sobie miejsce w pierwszej jedenastce na Euro 2012.

Redaktor to dopiero jest kibic! Poznaj nas na profilu Facebook/Sportpl ?

Obraniak zakończył trwającą od 2006 roku przygodę z Lille. W ubiegłym roku zdobył z tym klubem mistrzostwo i Puchar Francji, występował w europejskich pucharach, ale od dawna był tylko rezerwowym. W tym sezonie zagrał w 12 meczach, ale tylko pięć razy w wyjściowej jedenastce.

Dlatego 27-letni pomocnik za wszelką cenę chciał opuścić Lille mimo wysokiej, trzeciej pozycji w tabeli (z 4 pkt straty do lidera - Paris Saint-Germain) i perspektywy walki o obronę trofeów. Tydzień temu, gdy rozmowy na temat jego transferu przedłużały się, nie wyszedł na trening. Kluby doszły do porozumienia w środę, Polak podpisał trzyipółletni kontrakt. Wczoraj uczestniczył w oficjalnej prezentacji, w sobotę zadebiutuje na stadionie Chaban-Delmas w ligowym spotkaniu z Valenciennes.

- Wreszcie Ludo odważył się na ten krok. Jak długo mógł wierzyć Garcii [szkoleniowcowi Lille], że będzie grał? Dawno by odszedł, ale był zaczarowany trenerem, w końcu się rozczarował - mówi były menedżer Obraniaka Tadeusz Fogiel.

- W poprzednim sezonie był którymś pomocnikiem w Lille za Edenem Hazardem, Gervinho, Yohanem Cabayem. Latem Gervinho i Cabaye wyjechali do Anglii, Ludovic miał nadzieję na grę, przyszli jednak Dimitri Payet oraz Joe Cole. Musiał odejść. Ma 27 lat, znalazł się w najlepszym wieku dla pomocnika, właśnie teraz może wykorzystać swój potencjał. W Bordeaux ma na to ogromne szanse. Będzie w tym klubie grał. Dokonał trafnego wyboru - tłumaczy dziennikarz magazynu "France Football" Xavier Barret.

Dla Bordeaux sukcesem będzie awans do europejskich pucharów. Dziś zajmuje 10. miejsce i ma 9 pkt straty do piątego Rennes. - Najgorsze za nimi. Mieli koszmarny początek sezonu, przegrywali prawie wszystko, burzyli się przeciw nim kibice. Teraz sytuacja się stabilizuje, drugą część rozgrywek powinni mieć łatwiejszą - przekonuje Barret.

Obraniak przychodzi do nowej drużyny, z ustaloną we Francji renomą, przede wszystkim specjalisty od stałych fragmentów gry. Szykowane jest dla niego miejsce w środku pola obok pomocnika reprezentacji Czech Jaroslava Plasila. Ale to Polak ma być liderem zespołu.

- Bordeaux czekało na takiego piłkarza. Wokół niego będzie się teraz toczyła gra drużyny. Przez dwa, trzy lata klub tracił kreatywnych pomocników i nie mógł znaleźć następców. Byli tu przecież Yoann Gourcuff, który odszedł do Lyonu, Brazylijczycy Fernando i Wendel, ale oni wybrali kraje arabskie. Teraz wszyscy liczą na powolną odbudowę, również dzięki Ludovicowi - przekonuje Barret.

Obraniakowi występy w Bordeaux mają zapewnić w miejsce w kadrze Franciszka Smudy i oprócz sportowej chęci gry było to jednym z motywów jego decyzji o transferze. Od 2009 roku wychowanek Metz rozegrał w reprezentacji 20 spotkań, strzelił cztery gole. Ostatnio grał gorzej, jego pozycja w kadrze słabła.

- Nie bałem się, że nie dostanę powołania na Euro, ale o to, że stracę miejsce w jedenastce. Naciskają mnie konkurenci, w Polsce jest kilku utalentowanych graczy. Selekcjoner dał mi do zrozumienia, że nie będzie mógł na mnie stawiać w najbliższych miesiącach, jeśli nie będę regularnie grał. Postawiłem na klub, który zapewnia mi występy. Wybór był oczywisty - powiedział reprezentant Polski dla oficjalnej strony Bordeaux.

Dowcipne, żenujące, obrażające. Dziwaczne celebracje w sporcie

 

Alexandre Pato ? jednak zostanie w Milanie

Więcej o: