Franciszek Smuda po meczu z Niemcami: Przegraliśmy z trzecią drużyną świata... Przepraszam, zremisowaliśmy!

- W szatni było więcej smutku, niż radości. Ale po paru minutach pomyśleliśmy - przecież przegraliśmy z trzecią drużyną świata. Oj, przepraszam, zremisowaliśmy. Ale ja traktuję ten remis jak porażkę - powiedział po meczu z Niemcami trener reprezentacji Polski Franciszek Smuda.

Polecamy - Cud na PGE Arenie był tak blisko... Polska - Niemcy 2:2

Na pytanie, jak się czuje trener, który mógł przejść do historii polskiej piłki (jeszcze nikomu nie udało się pokonać Niemców), Smuda odpowiedział: - W szatni było więcej smutku, niż radości. Ale po paru minutach pomyśleliśmy - przecież przegraliśmy z trzecią drużyną świata! Oj, przepraszam, zremisowaliśmy. Ale ja traktuję ten remis jak porażkę. Kiedy robiłem ostatnią zmianę zapytałem sędziego, ile zostało do końca. Powiedział mi, że już tylko 16 sekund. Ale graliśmy aż półtorej minuty i w ostatniej sekundzie straciliśmy bramkę. Nie mogę być więc szczęśliwy...

Smuda bronił też słabego na lewej obronie Jakuba Wawrzyniaka. - Przecież nie chciał tego zepsuć. Choć zabolał mnie głównie jego błąd w ostatniej sekundzie, bo pierwszego błędu nie było. Przy jedenastce dla Niemców nie było faulu w polu karnym, nie było kontaktu z zawodnikiem - tłumaczył Smuda.

Selekcjoner odniósł się też do trzech sytuacji sam na sam z bramkarzem Sławomira Peszko, wszystkie miał w pierwszej połowie: - Znam go nie od dziś. Sam potrafi wygrać mecz, ale potrafi też dużo zepsuć. Ale z Niemcami, mimo tych niewykorzystanych okazji, zagrał dobrze, ładnie znalazł się w tych trzech sytuacjach.

O debiucie Damiena Perquisa Smuda powiedział tak: - Na początku grał trochę nerwowo, jak wszyscy w mojej drużynie. Potem było już poprawnie. Perquis przyjechał na zgrupowanie z kontuzją, tylko trochę ją podleczył, ale bardzo chciał grać z Niemcami - dodał Smuda.

Szczęsny: zagrałem w miarę dobrze. Szkoda, że nie przeszliśmy do historii

Horror w Gdańsku. Polska - Niemcy 2:2 [ZDJĘCIA Z MECZU]

Więcej o: