Piłka nożna. Znany dziennikarz ocenia polski futbol: Za duże zarobki

Jeden z najbardziej cenionych dziennikarzy sportowych, Gabriele Marcotti, zna receptę na problemy polskiego futbolu. - Słyszałem o całej generacji waszych zawodników, którzy poruszają się w czymś w rodzaju "strefy komfortu". Nie stawiacie im wystarczających wyzwań i zarabiają zbyt poważne pieniądze - mówi.

Marcotti, dziennikarz m.in. The Times, BBC, Il Corriere dello Sport, Sky Sports i ESPN twierdzi, że do Polski zbyt często przyjeżdżają starzejący się piłkarze z zagranicy. Włoch mówi też o futbolu zagranicznym - wytyka największą wadę wielkiej Barcelony i ocenia decyzję dotyczącą zwolnienia Rafaela Beniteza z Interu Mediolan.

Piotr Czernicki-Sochal: W Ekstraklasie Lech Poznań radzi sobie fatalnie, a mimo to wyszedł z grupy śmierci w Lidze Europy. Jak to wytłumaczyć?

Gabriele Marcotti*: Liga Europy to zupełnie inne "stworzenie". Pamiętam jak pięć czy sześć lat temu Parma walczyła o utrzymanie w Serie A. W Pucharze UEFA grał rezerwowy skład oparty na młodzieży, który dotarł do półfinału i tam przegrał, o ile dobrze pamiętam, z CSKA. Tak naprawdę chcieli odpaść, ale długo im to nie wychodziło. Liga Europy stanowi ujście, szczególnie jeśli drużyna nie radzi sobie na własnym podwórku. Tam czeka na nią mniejsza presja i szansa na odkupienie win. Lech miał też trochę szczęścia, w Turynie późno uratowali remis z Juventusem, a rewanż rozegrano w polarnych warunkach.

Polska od lat czeka na swojego przedstawiciela w Lidze Mistrzów, nasze zespoły przynosiły ostatnio więcej wstydu niż dumy. Czy postawa Lecha może sprawić, że inne kluby pójdą w jego ślady?

Z jednej strony myślę, że futbol w wykonaniu pucharowym stał się bardziej jednorodny. Większe różnice w stylu i podejściu do gry można spotkać w ligach krajowych. Jednak z drugiej strony europejskie puchary cechują się inną atmosferą, do której trzeba się przyzwyczaić. Z pewnością Lech, nie tylko piłkarze, ale cały klub, odniesie ogromne korzyści z zebranego doświadczenia.

Na dzień dzisiejszy reprezentacja Polski zajmuje 72. miejsce w rankingu FIFA - ex aequo m.in. z Beninem. Tuż za nami jest Republika Zielonego Przylądka, a przed nami Botswana, Panama i inne ciekawe nacje. Naprawdę jest aż tak źle ?

Rankingi, według mnie, mogą być mylące, ale nie ma wątpliwości, że polski futbol prezentuje się znacznie słabiej niż w przeszłości. Korupcja nie pomaga, ale to nie jedyny problem. Większość drużyn Ekstraklasy przegapiło mnóstwo świetnych okazji. Sprowadzanie zagranicznych piłkarzy jest w porządku, ponieważ podnoszą poziom rozgrywek i wprowadzają rywalizację, ale należy sprowadzać tych odpowiednich. Według mnie kraj taki jak Polska powinien skupić się na młodszych zawodnikach z zagranicy, którzy mają przed sobą przyszłość. Wtedy można ich wyszkolić i liczyć na to, że odpłacą się wprowadzając coś świeżego do polskiego futbolu.

Słyszałem o całej generacji waszych zawodników, którzy poruszają się w czymś w rodzaju "strefy komfortu". Nie stawiacie im wystarczających wyzwań i zarabiają zbyt poważne pieniądze. Podejrzewam, że wielu z nich odniosłoby korzyść z wyjazdu za granicę. Z punktu widzenia struktur nie ma żadnego powodu, dla którego Polska powinna być słabsza od Czech czy Słowacji.

Podoba ci się przekonywanie obcych zawodników do gry w reprezentacji narodowej? Polska ma teraz Ludovika Obraniaka i Sebastiana Boenischa, a dużo dyskutuje się o Manuelu Arboledzie i Damienie Perquisie. Żaden z nich ani nie wychował się w Polsce, ani nie nauczył się tu grać w piłkę. Gdzie sprawiedliwość?

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego trendu. Mój kraj też ma z tym problem. Znaturalizowaliśmy Amauriego (Brazylijczyk, jego żona jest Włoszką - dop.red.) i Mauro Camoranesiego (Argentyńczyk, jego babcia ma włoskie korzenie - dop.red.). Jest okej, jeśli w kadrze znajduje się Giuseppe Rossi, który ma włoskich rodziców i przeprowadził się tu w wieku czternastu lat, ale w tym miejscu narysowałbym grubą linię i zabronił jej przekraczania.

Jakie jest twoje zdanie o polskich bramkarzach? Wojciecha Szczęsnego porównano do Edwina van der Sara i Petera Schmeichela, Łukasz Fabiański miewa problemy z pewnością siebie, a Tomasz Kuszczak jest na wylocie z Manchesteru United.

To niesamowite, jak dobrze radzicie sobie z produkcją bramkarzy. Przecież i tak nie wymieniłeś wszystkich, jest jeszcze Artur Boruc - który ma ogromnego pecha z kontuzjami w Fiorentinie - i Michał Miśkiewicz, który miał ciężkie okresy, ale kilka lat temu Milan oceniał go bardzo wysoko.

Szczęsny jest silny fizycznie i psychicznie. Oceniam go lepiej niż Fabiańskiego, ale Arsene Wenger bardzo wierzy w Łukasza. Powiedziano mi, że druga część sezonu to dla Fabiańskiego casting. Albo wywalczy miejsce, albo zmieni klub. Jeśli mu się uda, myślę, że Szczęsny zacznie rozglądać się za nowym pracodawcą. Jest zbyt dobry na ławkę.

Jeśli chodzi o Kuszczaka, dla Manchesteru to zwyczajnie za mały kaliber. Nie wydaje mi się, żeby chciał wciąż plątać się tam jako rezerwowy. Jednak na razie jest mnóstwo wątpliwości co do nowego bramkarza United, Andersa Lindegaarda, więc nie mogę się doczekać, by zobaczyć ich strategię odnośnie golkiperów.

Niejasna jest też sytuacja w Interze. Massimo Moratti miał rację zwalniając Rafaela Beniteza? Hiszpan nie mógł przeprowadzać transferów, choć podobno zostały mu obiecane. Kto jest odpowiedzialny za konflikt na linii prezydent - trener?

To zależy komu wierzysz. Benitez mówi, że oczekiwano od niego gry na poziomie Jose Mourinho z piłkarzami Jose Mourinho oraz obiecano trzy, cztery transfery, które nigdy nie nastąpiły. Inter mówi, że nie zażądano od niego wygrania wszystkiego, tak jak to zrobił Mourinho, lecz jak najlepszych wyników z obecną kadrą i wprowadzenia do niej kilku młodych graczy - Nwankwo, Coutinho, Santona i innych. Inter nie może wydawać dużych pieniędzy, bo będzie miał problem z przepisami Finansowego Fair Play UEFA (które zakładają, że klub nie może wydawać więcej niż zarabia - dop.red.). Kontrakty 70% zawodników kończą się po tym lub następnym sezonie. Od początku było jasne, że chodzi o przebudowę drużyny. Ponadto, kiedy Walter Samuel odniósł kontuzję zapadła decyzja o transferze nowego obrońcy, Andrei Ranocchii i nowego napastnika. Może nim być Alexis Sanchez, ale niekoniecznie teraz, tylko latem. Więc, jeśli mam być szczery, nie wiem na co Benitez tak narzeka.

Kogo chciałbyś zobaczyć w finale Ligi Mistrzów?

Podobałoby mi się, gdyby znalazła się tam Barcelona. Przeciwnikiem nie zawracam sobie głowy.

No właśnie - czy Barcelona z ostatnich lat jest wystarczająco dobra, by nazwać ją najlepszą drużyną w historii? Jest też kwestia Pepa Guardioli. Wielu uważa, że z takim składem sukcesy odnosiłby każdy trener

Cóż, Frank Rijkaard też miał tych piłkarzy i nie wygrywał wszystkiego w każdym kolejnym sezonie. Nie uważam ich za najlepszy zespół w historii. Wydaje mi się również, że Barca z sezonu 2008-09 była lepsza niż obecna. Martwi mnie to, jak wąska jest ich kadra. Na finiszu piłkarze będą zmęczeni i gra może się posypać. Uważam, że Guardiola źle przemyślał pewne sprawy. Drużyna potrzebuje siły fizycznej, a Barca jej nie ma, jest drużyną pozbawioną równowagi.

Poza Barceloną i Realem Madryt o koronę mistrza Hiszpanii nie walczy nikt. Pozostałe ekipy coraz głośniej domagają się równego podziału pieniędzy z praw telewizyjnych - czy jest to na tyle ważne, by odmienić te rozgrywki?

Hiszpanie zdecydowanie potrzebują lepszego podziału, chociaż nie sądzę, że La Liga jest nudna - popatrz na Villarreal czy Atletico Madryt. Nie podlega jednak dyskusji, że to bardzo nierówne rozgrywki, a Finansowe Fair Play tylko pogłębi dystans pomiędzy liderami a resztą, bo 70% ludzi kibicuje Barcelonie lub Realowi

Przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi powiększa się z roku na rok. Finansowe Fair Play tylko pogorszy sytuację?

FFP przyniesie ogromne korzyści konkretnym klubom - tym, które są znane i już teraz mają pozytywny bilans finansowy, jak Bayern Monachium czy Arsenal. Poza tym zmieni się niewiele, uwydatnią się tylko wszystkie różnice. Bogaci pozostaną bogaci, biedni pozostaną biedni. Najwięcej zyskają właściciele wielkich marek, ponieważ będą mieli zagwarantowane zyski, a zarobki piłkarzy spadną. Zawodnicy ucierpią na tym najbardziej i dziwię się, że w ogóle nie protestują.

O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby wymuszenie na właścicielach pokrycia wszystkich strat finansowych. Długi by zniknęły, więc nie byłoby problemu bankructwa. Sytuacja stałaby się bardziej stabilna, a ludzie jak szejk Mansour (właściciel Manchesteru City - dop.red.) mogliby nadal inwestować swoje pieniądze w futbol.

* Gabriele Marcotti - dziennikarz sportowy urodzony w Mediolanie. Dziennikarz CNN, Champions Magazine, The Times i Sunday Herald. Felietonista La Stampa i korespondent Il Corriere dello Sport. Ekspert BBC, Sky Sports, ITV i ESPN. Wcześniej pracował w The Daily Mail i The Financial Times. Wydał trzy książki - autobiografię Paolo di Canio, biografię Fabio Capello i napisaną wraz z Gianlucą Viallim "The Italian Job".

Kluby pójdą na wojnę z FIFA? 

Więcej o: