Piłka nożna. Antysemityzm nie taki groźny?

Prokuratura rozważa zmianę zarzutów - na łagodniejsze - wobec kiboli, którzy podczas majowych piłkarskich derbów Rzeszowa wywiesili antysemickie transparenty - dowiedziała się ?Gazeta?.

Jesteś ligowym ekspertem? Zagraj w Wygraj Ligę ?

- Prokurator prowadzący śledztwo ma do tego prawo. Akta sprawy są w tej chwili na policji, która ma dla nas wykonać dodatkowe czynności - mówi jedynie Ewa Lotczyk, z rzeszowskiej prokuratury.

8 maja na stadionie Stali Rzeszów kibole Resovii rozwiesili dwa ogromne transparenty - na jednym był napis: "Śmierć garbatym nosom", a nad głowami chuliganów wędrował jeszcze większy z karykaturą przekreślonego Żyda w jarmułce. W drodze na stadion i po derbach kibole Resovii nieśli kolejny transparent: "Aryjska świta powraca".

Prokuratura wszczęła śledztwo. Antysemityzm potępił Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Jego prezes Piotr Kadlcik pisał do Grzegorza Laty, prezesa PZPN, że "nie jest to już wybryk pojedynczych wyrostków, ale zorganizowana akcja dużej grupy osób - kibiców, dla których słowo Żyd jest jednoznaczne z obelgą".

Oświadczenie wydał również wojewoda podkarpacki Mirosław Karapyta: "Pożałowania godny incydent o rasistowskim podłożu (...) zniweczyć może wieloletnie zabiegi o wypromowanie regionu jako miejsca przyjaznego wobec przybyszów".

Od transparentów odcięły się władze klubu i Stowarzyszenie Przyjaciół Piłki Nożnej CWKS Resovia. Ci drudzy stwierdzili, że wywiesiła je "niewielka grupka kibiców".

Po kilku dniach rzeszowscy policjanci zatrzymali pięciu kiboli, których udało się zidentyfikować na podstawie stadionowego monitoringu. Dwaj mają po 18 lat, trzech pozostałych po 26 lat. Postawiono im zarzuty z artykułu 119 kodeksu karnego: "Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".

Jak dowiedziała się "Gazeta", rzeszowska prokuratura rozważa zmianę zarzutów na łagodniejsze dla chuliganów. Pod uwagę bierze art. 257 kk, który mówi o publicznym znieważeniu narodowości, w tym przypadku żydowskiej. A to przestępstwo jest zagrożone karą do 3 lat więzienia.

Prokuratura twierdzi dzisiaj, że nie wie, czy oprócz transparentów chuligani wykrzykiwali antysemickie hasła. Narzeka też, że policjanci do tej pory nie obejrzeli filmu z monitoringu.

Policja zaprzecza. - A na jakiej podstawie zatrzymaliśmy pięć osób? Podejrzanych ustaliliśmy z satelity? - dziwi się Witold Szczekala, szef rzeszowskiej policji.

Marcin Kornak, szef antyfaszystowskiego stowarzyszenia Nigdy Więcej, które od ponad 10 lat rejestruje antysemickie i rasistowskie wybryki na polskich stadionach, jest zdziwiony, że prokuratura ma takie dylematy. - Zarzuty z tych dwóch artykułów kk można śmiało postawić. Dziwię się, że do tej pory złapano tylko pięć osób. Przecież tam był monitoring. Żeby skutecznie walczyć z antysemityzmem i rasizmem na stadionach, sprawcy muszą wiedzieć, że czeka ich nieuchronna kara - mówi "Gazecie".

Antysemickich transparentów policja do tej pory nie odnalazła. Prawdopodobnie kibole zdążyli je spalić.

Co się działo na derbach Rzeszowa? 

Więcej o: