Kibole zatrzymani za wywieszenie antysemickich flag

Policja zatrzymała pierwsze osoby, które wywiesiły antysemickie flagi na derbach piłkarskich w Rzeszowie. PZPN karze oba kluby, a gospodarze meczu pytają: "Dlaczego nas?".

W piątek po południu wpadło trzech mężczyzn. Wszyscy mają po 26 lat. Policja twierdzi, że na derbach sprzed tygodnia kibole Resovii Rzeszów trzymali flagę z napisem "Śmierć garbatym nosom". Zostali zidentyfikowani na podstawie stadionowego monitoringu. W czwartek wieczorem wpadło dwóch pierwszych chuliganów Resovii. Mają po 18 lat - Mateusz S. i Rami H. Też - według policji - trzymali antysemicki transparent.

Obaj, jako pierwsi, usłyszeli zarzuty. I znacznie poważniejsze niż początkowo planowano. Przed sądem odpowiedzą nie tylko za nawoływanie do nienawiści do narodu żydowskiego, za co grozi do 2 lat więzienia, ale także za nawoływanie do śmierci. - To przestępstwo zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności - mówi "Gazecie" Ewa Lotczyk, szefowa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów, która od czwartku bada, czy chuligani Resovii znieważyli naród żydowski.

Mateusz S. nie przyznał się. Stwierdził, że nie widział treści transparentu, a trzymał go, bo mu "koledzy kazali". Przesłuchanie jego rówieśnika zakończyło się wieczorem. Tego samego dnia do prokuratury mieli być doprowadzeni także zatrzymani 26-latkowie.

- Będą kolejne zatrzymania - zapewnia "Gazetę" Witold Szczekala, szef policji w Rzeszowie.

Oprócz transparentu z napisem "Śmierć garbatym nosom" nad głowami kiboli Resovii wędrował jeszcze większy transparent - z przekreślonym Żydem w jarmułce. Prokuratura wydała polecenie, by oba zatrzymać. Do piątku policja nie trafiła na nie.

- Szukamy transparentów. Niewykluczone, że zostały już spalone przez chuliganów - obawia się Paweł Międlar z podkarpackiej policji.

Antysemickimi transparentami na derbach oburzyły się polskie i międzynarodowe środowiska żydowskie, o czym pisaliśmy w czwartkowej "Gazecie".

Derby rozegrano na stadionie Stali Rzeszów. I oba kluby już poniosły konsekwencje antysemickiego skandalu. Polski Związek Piłki Nożnej zdecydował, że Stal przez najbliższe trzy tygodnie będzie rozgrywać mecze bez publiczności i zapłaci 2,5 tys. zł kary.

Resovia zaś przez miesiąc nie będzie mogła wpuszczać kibiców na swój stadion. - Nasza decyzja ma być natychmiast wykonana, co nie oznacza, że kluby nie mogą się odwoływać - mówi nam Andrzej Bińkowski, szef Wydziału Bezpieczeństwa na Obiektach Piłkarskich PZPN.

W piątek władze Resovii wciąż nie mogły dojść do siebie po całym wydarzeni.

- To poważny cios wymierzony naszemu klubowi przez tych, którzy mienią się kibicami - martwi się Aleksander Bentkowski, prezes Resovii. Dodaje, że na każdym meczu bez kibiców stracą około 10 tys. zł.

- A jeszcze są koszty za wynajęcie ochrony, trzeba zapłacić sędziom, itd. - wylicza Bentkowski.

Jak obiecywał, w piątek wysłali do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez kiboli Resovii.

Na razie klub nie zabronił kibicom ze stowarzyszenia, który odciął się wydarzeń na derbach, od używania barw i symboli klubowych. - Stowarzyszenie gwałtownie protestuje przeciwko kojarzeniu go z antysemickimi ekscesami wywołanymi przez niezrzeszonych kibiców Resovii i twierdzi, że nie wie, kto był autorem transparentu o antysemickiej treści - mówi prezes Bentkowski.

I sam tego nie pojmuje. - Przecież członkowie stowarzyszenia maszerowali na mecz wspólnie z innymi kibicami. Trudno mi uwierzyć, że nie wiedzą, kto malował, czy niósł transparent - dziwi się Bentkowski. Zapowiada, że klub nie zostawi tej sprawy i zaczeka na efekty pracy policji i prokuratury, którzy zidentyfikują chuliganów. - Nie chcemy tych ludzi na naszym stadionie. Będą mieli zakazy wstępu - powtarzają obietnice działacze Resovii.

Prezes stowarzyszenia kibiców Resovii w czwartek nie chciał rozmawiać z "Gazetą". Odsyłał do strony internetowej i nie godził się na podawanie swojego nazwiska do wiadomości publicznej.

- To także dla mnie niezrozumiałe. Ten pan jest zarejestrowany w KRS jako prezes i jest osoba publiczną nie może sobie zastrzegać anonimowości. To przykład braku odwagi cywilnej - komentuje Aleksander Bentkowski.

Dodaje, że wystąpi do PZPN z wnioskiem o wprowadzenie jasnego zapisu, by w podobnych przypadkach, jaki miał miejsce na stadionie Stali delegat związku natychmiast przerywał mecz. I po rozpoznaniu sprawy przyznawał walkower przeciw drużynie, której kibice głoszą obraźliwe hasła.

- Pan prezes nie wymyślił niczego nowego. Bo taki zapis istnieje. Delegat na meczu Stali i Resovii już zmierzał do sędziego bocznego by nakazać przerwanie meczu, ale w międzyczasie, a na apel spikera, transparenty zostały zwinięte - komentuje Andrzej Bińkowski.

Prokuratura nie zostawia suchej nitki na PZPN. - Dlaczego delegat związku widząc antysemickie transparenty nie zrobił nic, by mecz został przerwany, a flagi chuliganom odebrane? Ochrona od czego jest? - pyta prokurator Ewa Lotczyk.

Odpowiedzi nie ma.

Z kolei działacze Stali Rzeszów są zaskoczeni karą dla ich klubu. - To dla mnie niezrozumiałe. Owszem, byliśmy gospodarzem meczu, ale to kibice Resovii spowodowali całą awanturę, a ukarano nasz klub i naszych kibiców. Gdzie to sprawiedliwość i obiektywizm? Jak my teraz mamy rozmawiać z kibicami. Teraz, jak ktoś zechce zaszkodzić przeciwnemu klubowi, to wystarczy wnieść na jego stadion transparent z obraźliwymi hasłami, a resztę zrobi PZPN - mówi Marek Poręba, wiceprezes Stali.

Ma żal także do ochroniarzy z firmy System, która zabezpieczała derby. - To oni mieli kontrolować, by kibice nie mieli przy sobie rzeczy, które są zabronione. Będziemy rozmawiać z firmą także o tym, dlaczego nie odebrano kibicom transparentu. Uważam, że powinien on być bezwzględnie zabdany jeszcze w trakcie meczu, a tego nie zrobiono. Bo nie wyobrażam sobie, by przed wejściem na mecz ochrona kazała rozwijać transparent i sprawdzać jego treść. Nie widziałem tego na żadnym stadionie - żali się Marek Poręba.

Stal zapowiada odwołanie od nałożonej kary jak tylko do klubu dotrze uzasadnienie.

Brak reakcji na kibolski antysemityzm ?