Przed środowymi meczami Ligi Mistrzów

Jerzy Dudek wygrał już z Liverpoolem mecz w Premier League. O pierwsze zwycięstwo w Lidze Mistrzów będzie dzisiaj trudno - jego zespół zagra w Dortmundzie z Borussią.

Przed środowymi meczami Ligi Mistrzów

Jerzy Dudek wygrał już z Liverpoolem mecz w Premier League. O pierwsze zwycięstwo w Lidze Mistrzów będzie dzisiaj trudno - jego zespół zagra w Dortmundzie z Borussią.

Piłkarze z Anfield Road mają ostatnio szczęście w pojedynkach z Niemcami. Michael Owen, Emile Heskey i Steven Gerrard zdobyli wszystkie bramki dla reprezentacji Anglii w wygranym 5:1 wyjazdowym meczu eliminacji mistrzostw świata. Kilka dni wcześniej Liverpool pokonał w Superpucharze Europy Bayern Monachium 3:2. - Najbardziej przemawiają do mnie nie wyniki, ale styl, w jakim zostały osiągnięte - mówi trener Liverpoolu Gerard Houllier. - Kiedy przypomnę sobie, jak bezradni byli chwilami Niemcy, jestem wielkim optymistą. A to najgorsze przed meczami z zespołami z tego kraju. Muszę sprowadzić swoich zawodników na ziemię i wytłumaczyć im, że poprzednie wyniki nie mają znaczenia - dodał francuski szkoleniowiec, na którym Borussia wywarła wielkie wrażenie tydzień temu, kiedy zdołała zremisować wyjazdowy mecz z Dynamem Kijów, który przegrywała już 0:2.

Christian Woerns, jedyny piłkarz z Dortmundu, który wystąpił w nieszczęsnym meczu reprezentacji, zapewnia, że jego klub nie zagra tak lekkomyślnie pod własną bramką. - Zdaję sobie sprawę, że Owen i Heskey to najwyższa klasa światowa i nie można ich całkowicie wyeliminować - powiedział. - Ale na pewno można sprawić, że każda próba przedarcia się przez naszą obronę nie będzie przyjemnym doświadczeniem. Zresztą ja nie czuję się winny porażki kadry z Anglią. Grałem tylko jedną połowę i nie mogłem wiele zrobić. A teraz jestem pewien - wygramy z Liverpoolem.

Piłkarze trenera Holliera, który w tym roku zdobyli już pięć trofeów, w pierwszej kolejce Champions League również zawiedli, ledwie remisując na własnym stadionie z uchodzącą za najsłabszą drużynę w grupie Boavistą.

Drugi pojedynek niemiecko-angielski stoczą w Londynie piłkarze Arsenalu i Schalke. Fani tych ostatnich tydzień temu przeżyli szok. W debiucie w LM piłkarze Huuba Stevensa przegrali z Panathinaikosem u siebie 0:2. I trudno im liczyć, że dzisiaj poprawią swój dorobek, bo Arsenal to rywal o klasę lepszy. Holenderski szkoleniowiec będzie musiał się sporo nagłowić, zanim zdecyduje, kto zagra na stadionie Highbury. Kontuzje wykluczyły z gry najlepszego strzelca Ebbe Sanda oraz pomocników Svena Kmetscha, Joerga Boehme i Jirzego Nemeca, wątpliwy jest też występ Marca Wilmotsa. Kapitan Tomasz Wałdoch, który złamał nos na treningu, zagra w specjalnej masce. Jednak Tomasz Hajto jest optymistą. - Anglicy też są w dołku, przecież przegrali ze znajdującą się w słabej formie Mallorcą - powiedział agencji Reuters. - Wszystko jest możliwe, zwłaszcza że my naprawdę nie czujemy się słabsi. - Potrzebujemy minimum punktu, ale żeby go zdobyć, musimy zagrać co najmniej tak dobrze jak w ostatniej kolejce Bundesligi z Borussią - dodał strzelec zwycięskiego gola w tym ostatnim meczu Andreas Moeller.

Najgorsze wspomnienia z pojedynków z Arsenalem ma Wilmots: - Oni zawsze biegają w szaleńczym tempie od pierwszej minuty. Myślę, że na kwadrans przed końcem stracą oddech i dopiero wtedy będziemy mieli szansę - mówi Belg, który grał w Standardzie Liege 1994 roku, kiedy w Pucharze UEFA belgijski klub przegrał z "Kanonierami" 0:3. Tym razem może jednak liczyć, że londyńczykom i wcześniej przytrafią się błędy w defensywie, bo wczoraj stracili jej filary - sprowadzonego latem z Tottenhamu Sola Campbella i kapitana Tony'ego Adamsa (obaj doznali kontuzji podczas treningu).

Niemieccy piłkarze wszem i wobec rozgłaszają, że nie wierzą w złe passy i wreszcie rozprawią się z Wyspiarzami. Bardziej sceptyczni są dziennikarze, którzy lamentują od kilku dni, że fatum będzie trwać i trwać. "O nie, tylko nie Anglicy" - napisał wtorkowy "Bild" - "Czy przed nimi nie da się uciec?".

Dzisiejsze mecze:

Grupa A: Anderlecht Bruksela - AS Roma, Real Madryt - Lokomotiw Moskwa. Grupa B: Borussia Dortmund - Liverpool, Boavista Porto - Dynamo Kijów. Grupa C: Arsenal - Schalke 04, Panathinaikos Ateny - Mallorca. Grupa D: Lazio - Nantes PSV Eindhoven - Galatasaray Stambuł.