Przez ponad dwie dekady zastanawialiśmy się, który z nich jest wybitniejszy. Dziś wiemy na pewno, że ostatni akord wielkiej kariery, czyli pożegnanie z drużyną narodową, Leo Messi rozegrał zdecydowanie lepiej niż Cristiano Ronaldo.
Jeden z hiszpańskich dziennikarzy opowiadał mi kiedyś anegdotę o tym, jak nastoletni Messi w towarzystwie Brazylijczyka Ronaldinho opuszczali parking pod Camp Nou w Barcelonie i nie zatrzymali auta przy kibicach, polujących na autografy. Dwaj młodzi gracze mogli czuć się już wtedy jak wybrańcy losu. Na nieszczęście Leo scenę zobaczył jego ojciec Jorge i nakazał mu zawrócić. "Masz szanować tych, dzięki którym zarabiasz miliony" - powiedział.
Relacje Cristiano Ronaldo z jego ojcem były znacznie bardziej skomplikowane. We wczesnym dzieciństwie bliskie - to ojciec zaraził go piłką nożną. Potem storpedowała je choroba alkoholowa ojca, który zmarł, gdy CR7 miał 20 lat. Jego gwiazda zaczynała dopiero świecić pełnym blaskiem. Messi miał więc większe wsparcie ze strony rodziny.
Stereotypy
O celebrytach wiemy zwykle rzeczy stereotypowe. Ich wizerunek kształtowany jest dla potrzeb powiększania sławy i majątku. Są jednak cechy, które wyczuwa się na odległość, bez osobistej i bliskiej znajomości z gwiazdą. Messi to introwertyk, Ronaldo od początku lubił rozgłos wokół siebie. Argentyńczyk brylował głównie na boisku, wyczyniając z piłką rzeczy, o których nikomu się nie śniło. Portugalczyk miał mniej daru od Boga, większość z tego, co osiągnął, sam wypracował. Nikt nie zarzuca Leo lenistwa ani Cristiano braku talentu. Obaj mieli jedno i drugie, choć zapewne wymieszane w innych proporcjach.
CR7 lubił mówić o sobie: "Jestem najlepszy". Messi pozwalał, by tak o nim mówili inni. Obaj jednak kochają rywalizację i nienawidzą przegrywać. Jakiś czas po przegranym finale mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku Argentyńczyk zaskoczył mnie jednak głębszą refleksją. Powiedział, że sportu nie sposób sprowadzić do zwycięstw i porażek, bo wtedy gubi się jego autentyczny sens.
Ronaldo starał się być taki, jak wyobrażamy sobie ideał piłkarza. Twardy, zwycięski, doskonały we wszystkim, co robi na boisku. Na swoim talencie do piłki i perfekcjonizmie zbudował imperium daleko wykraczające poza sport. Gdyby mierzyć status człowieka zasięgami w serwisach społecznościowych, Portugalczyk byłby numerem 1 na Ziemi. Żaden artysta, polityk, sportowiec ani miliarder nie może się z nim równać.
Ronaldo dał się ponieść emocjom
Mam wrażenie, że z natury nieśmiały Messi mniej dbał o to, co o nim się mówi na świecie. Wiem, że to może być złudzenie, bo przecież wizerunek sportowca na tym poziomie tworzą specjaliści, a nie on sam. Pewnych rzeczy nawet profesjonalna piarowa armia jednak nie zmieni. Leo nie umiał i nie chciał robić tego, co nie było w jego stylu. Dla niego popularność była raczej obciążeniem niż przywilejem. Głęboko bolała go głównie krytyka rodaków, gdy przez 15 lat nie potrafił poprowadzić do sukcesu drużyny narodowej. Zmieniło się to w 2021 roku, a idylla trwała do niedawna. Na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku Argentyna przegrała w finale pierwszy ważny mecz w ostatnich pięciu latach.
Ronaldo apogeum przeżył dekadę temu, gdy poprowadził Portugalię do triumfu na Euro we Francji. Po wygranym finale z gospodarzami wygłosił w szatni płomienną mowę. Obiecał, że odtąd każdego z graczy i trenerów tamtej drużyny będzie traktował jak członka rodziny. Dla kolegów z zespołu to była wielka nobilitacja. Cristiano to w ich kraju bohater narodowy.
Messi i Ronaldo mają razem 13 Złotych Piłek. Rywalizacja tych dwóch gigantów to cały rozdział w historii światowej piłki. Rozdział, który nieuchronnie zmierza do końca. Po swoim szóstym mundialu Messi zrezygnował z gry w reprezentacji. Planowana jest wielka feta na jego pożegnanie. Większość kibiców w Portugalii i na świecie oczekiwała, że dwa i pół roku starszy Ronaldo zrobi to samo. W wieku 41 lat CR7 nie chciał jednak pogodzić się z przemijaniem, co niestety doprowadziło do niepotrzebnego skandalu, czyli konfliktu z selekcjonerem Jorge Jesusem i opuszczenia przez piłkarza zgrupowania reprezentacji. Zgodnie ze stereotypem: Ronaldo znów wykazał się brakiem dystansu do siebie. Nie byłaby to jednak wielka sprawa, gdyby dotyczyła innego gracza - w przypadku Portugalczyka wszystko trafia na czołówki mediów światowych.
Podobno federacja portugalska już podjęła starania o polubowne załatwienie sprawy. CR7 ochłonie i zrozumie, że rozdmuchiwanie tego konfliktu nie służy nikomu. Zawsze był porywczy i tak samo zareagował teraz. Wielu z nas odebrało to stereotypowo: znów postawił własne dobro ponad dobro wspólne, czyli drużynę narodową. Gigant sportowy nic na tym nie zyskał, gdy chciał iść w zaparte.
Swój ostatni ważny mecz, czyli pożegnanie z drużyną narodową, Messi rozegrał bez porównania lepiej.