Robert Lewandowski po zakończeniu sezonu 2025/26 po czterech latach opuścił FC Barcelonę. Polak zamienił grę na Starym Kontynencie na dwuletni kontrakt z występującym w MLS Chicago Fire. Kapitan reprezentacji Polski w rozmowie z dziennikiem "AS" opisał swoje wrażenia z gry za Oceanem oraz odniósł się do poczynań swojego byłego pracodawcy oraz Realu Madryt w zakończonym o północy okienku transferowym.
Prócz Polaka szeregi "Blaugrany" opuścili także Ferran Torres oraz Marcus Rashford. Hiszpan przeniósł się na zasadzie transferu definitywnego do PSG, natomiast Anglik powrócił z wypożyczenia do Manchesteru United. Niemniej jednak na Camp Nou przybyli tacy piłkarze jak Anthony Gordon, Karim Adeyemi, Rodri czy Gabriel Jesus.
Zdaniem polskiego piłkarza obecny skład "Barcy" stać na to, by po raz pierwszy od 2015 roku triumfować w rozgrywkach Ligi Mistrzów. - Ten sezon dla drużyny może się różnić od poprzedniego, ponieważ mają wielu utalentowanych zawodników i nowych nabytków. Myślę, że Liga Mistrzów to marzenie Barcelony. To też czas, kiedy mają zawodników, którzy dwa lub trzy lata temu byli bardzo młodzi, a teraz mają doświadczenie. Ośmiu piłkarzy, którzy zdobyli mistrzostwo świata - to coś wyjątkowego dla nich, ale także dla Hiszpanii. Mam nadzieję, że Barcelona spróbuje wygrać i będzie mogła świętować Ligę Mistrzów - stwierdził "Lewy".
Pomimo różnicy wynikającej z różnych stref czasowych nasz napastnik nadal śledzi z uwagą postępy swojego byłego klubu. - Nie widziałem zbyt wiele z tych spotkań, ale znam obecną sytuację w klubie. Potrzebują trochę czasu i mam nadzieję, że Barcelona będzie nadal grać dobrze. Mają bardzo dobrych zawodników - dodał.
- W Europie nie liczy się, jak grasz na początku sezonu, ale utrzymanie tego poziomu przez resztę roku. Mam nadzieję, że na koniec będziemy mogli porozmawiać o Barcelonie i o tym, ile tytułów zdobyli - ocenił Lewandowski.
Reprezentant Polski nie omieszkał także odnieść się do powrotu Jose Mourinho na ławkę trenerską Realu Madryt. Portugalczyk objął "Królewskich" ponownie po 13 latach. - Real Madryt jest teraz silniejszy dzięki nowym transferom i José (Mourinho). Uważam, że po dwóch latach bez wygranych trofeów, ich mentalność będzie kluczowa, przez co mogą być bardzo silni w tym sezonie - stwierdził 38-latek, dodając, iż wspierać będzie jeden zespół. - Ale ja zawsze trzymam kciuki za Barcelonę - skwitował.
Na sam koniec Polak został zapytany o wrażenia z przenosin do Chicago. Jak sam przyznał, początek nie był łatwy ze względu na brak okresu przygotowawczego. Niemniej jednak teraz zgrywa się z zespołem. - Przeprowadzka z Europy do Stanów Zjednoczonych to duży krok, nie taki jak ten, który zrobiłem z Niemiec do Hiszpanii. Na początku jest trudniej, ale moja rodzina i ja jesteśmy bardzo zadowoleni z miasta, drużyny, kolegów z drużyny. Teraz mamy czas na przygotowania i lepszą pracę. Rozegraliśmy wiele meczów z rzędu bez okresu przygotowawczego, a ja potrzebuję czasu na spokojny trening. Muszę na chwilę odpocząć i mam nadzieję, że w nadchodzących tygodniach będę jeszcze lepszy - zakończył napastnik.
W najbliższym spotkaniu Chicago Fire z Lewandowskim składzie zagra na wyjeździe z Toronto FC. To spotkanie odbędzie się w niedzielę, 6 września o godzinie 1:30 czasu polskiego.