Szokujące doniesienia ws. Infantino. W tle Putin i... papież!

Gianni Infantino jest niezwykle kontrowersyjną postacią, o czym znów przekonujemy się za sprawą doniesień "The Telegraph". Okazuje się, że niedługo po wyborze na szefa FIFA usłyszał on siedem zarzutów dyscyplinarnych. Niektóre dotyczyły lotów samolotami władz Rosji oraz Kataru, z czego Szwajcar chętnie korzystał. Kontrowersje wzbudzały też jego wizyta u papieża Franciszka, polityka kadrowa czy niezgoda w kwestii zarobków. Mimo to nie doszukano się winy.
Gianni Infantino
Fot. REUTERS/Teresa Suarez

"Jeśli ktoś sądzi, że Gianni Infantino szykuje kartony na osobiste rzeczy w swoim biurze, to może się srogo przeliczyć" - pisał Michał Kiedrowski, dziennikarz Sport.pl. Szef FIFA jest postacią coraz mocniej dzielącą środowisko piłkarskie, a na jaw wychodzą różne afery z jego udziałem.

Zobacz wideo Skandaliczne zachowanie Infantino podczas losowania? Żelazny: Pokaz uległości wobec Trumpa

Gianni Infantino usłyszał zarzuty dyscyplinarne krótko po przejęciu władzy w FIFA. Wybrzydzanie na wynagrodzenie 

Szwajcarowi i jego działaniom przyjrzał się brytyjski "The Telegraph", który opisał kolejne naruszenia zasad przez prezesa światowej federacji - pełni on tę funkcję od lutego 2016 r., "jednak już w czerwcu tego samego roku wysokiej rangi urzędnicy (FIFA - red.) zgłaszali poważne zastrzeżenia co do jego postępowania - gdyby zarzuty te potwierdzono, pozycja szwajcarskiego prawnika mogłaby stać się nie do utrzymania."

"The Telegraph" jako pierwszy odsłania kulisy dochodzenia prowadzonego przez Komisję Etyki FIFA w sprawie Infantino w 2016 r. "Wyłania się z nich obraz człowieka, który od samego początku lekceważył obowiązujące procedury" - podkreślono.

"Ostatecznie lista zarzutów obejmowała siedem przypadków potencjalnego naruszenia kodeksu etyki FIFA. Wśród nich znalazło się siedem lotów prywatnym odrzutowcem, a także dwa kolejne przeloty" - dodano. Wysocy rangą działacze mieli formalnie skarżyć "wydawanie środków organizacji na prywatne potrzeby", np. na sześć par butów piłkarskich przeznaczonych do gry w ramach aktywności FIFA (łączny koszt 942 funtów) czy smoking na uroczystość IFAB za 1415 franków szwajcarskich (wówczas 1060 funtów). Było to znaczne przekroczenie odgórnej kwoty na prywatne wydatki, wynoszącej wtedy 2 tys. franków (ok. 1500 funtów). Tak naprawdę to tylko wierzchołek góry lodowej.

Zobacz też: Rewolucja pożera własne dzieci. Tak Raków został w świecie, którego już nie ma

Pierwsza poważniejsza kwestia to wynagrodzenie, a właściwie niezgoda Infantino na zaproponowaną stawkę, wynikającą z zasad organizacji. "Określił proponowane mu roczne wynagrodzenie w FIFA - będące równowartością 1,5 mln funtów (2 mln franków - red.) - mianem 'uwłaczającego'. Następnie odmawiał odpowiadania na e-maile w tej sprawie, wysyłane przez urzędnika odpowiedzialnego za kwestie płacowe. Z raportów finansowych FIFA Infantino wiedział, że Blatter zarabiał 3,6 mln franków szwajcarskich (2,7 mln funtów w 2016 r.). Gdy w sierpniu 2016 r. opublikowano raport, Allard (Vanessa, sędzia prowadząca sprawę dyscyplinarną - red.) stwierdziła, że Infantino nie podpisał jeszcze formalnej umowy o pracę z FIFA" - czytamy. Obecnie prezes ma zarabiać 4,4 miliona funtów rocznie.

Ze skarg pracowników do Komisji Etyki wynika, że 56-latek miał napięte relacje z Domenico Scalą, przewodniczącym Komisji ds. Audytu i Zgodności. "Scala zrezygnował w maju 2016 r., jeszcze przed publikacją raportu, w proteście przeciwko decyzji o przyznaniu Radzie FIFA (a w praktyce samemu Infantino) uprawnień do odwoływania i powoływania przewodniczących kluczowych komisji" - zaznaczono.

Allard zwracała uwagę na brak określenia w przepisach sytuacji, gdy szef FIFA nie chce podpisać umowy. "Uznała, że Infantino nie można pociągnąć za to do odpowiedzialności" - dodano. Jednak według regulacji FIFA za ustalanie pensji prezesa odpowiadała Podkomisja ds. Wynagrodzeń. - Nie podpisałem umowy zaproponowanej przez przewodniczącego Komisji ds. Audytu i Zgodności (Scalę - red.). Nie zaakceptowałem propozycji. Uznałem ją za obraźliwą - mówił w maju 2016 r. Infantino Radzie FIFA.

Infantino latał prywatnymi samolotami władz Rosji i Kataru. Zarzuty dotyczyły też lotów... UEFA

Najbardziej problematyczne są powietrzne podróże szefa światowej federacji. "Infantino bez wahania korzystał z lotów prywatnymi odrzutowcami, oferowanych przez rosyjski rząd Władimira Putina oraz emira Kataru" - podkreślono. W kwietniu 2016 r. pracownicy FIFA "dostali polecenie anulowania rezerwacji na komercyjny lot do Moskwy", gdzie Infantino spotkał się z Putinem w sprawie mundialu 2018.

"Infantino - wraz z Grafstroemem (Mattiasem, sekretarzem generalnym FIFA - red.) i innym współpracownikiem, byłym reprezentantem Chorwacji Zvonimirem Bobanem - skorzystał z miejsca w prywatnym odrzutowcu, którym podróżował Witalij Mutko, prezes Rosyjskiego Związku Piłki Nożnej, wraz ze swoimi współpracownikami" - ujawniono. To nie koniec. 

Dwa dni później Infantino miał polecieć z Moskwy do Dohy, lecz "opóźnienie spotkania z Putinem uniemożliwiło realizację tego planu". Co z tego wyszło? Rosjanie zaproponowali lot odrzutowcem kontrolowanego przez państwo Gazpromu, będącego wówczas sponsorem FIFA. Natomiast już w Dosze "kolejne opóźnienie - tym razem spotkania z emirem Kataru - skłoniło Katarczyków do podstawienia prywatnego odrzutowca, który zabrał Infantino do Genewy.

W związku z tymi trzema lotami Infantino został oczyszczony z zarzutów związanych z tymi trzema lotami oraz dwa, które zorganizowała mu w maju 2016 r. na spotkanie w Ljubljanie i z powrotem. "Kodeks etyki zobowiązywał prezesa FIFA do nieprzyjmowania prezentów o wartości wykraczającej poza 'wartość symboliczną' oraz nakazywał odmowę w przypadku 'jakichkolwiek wątpliwości'" - zaznaczył "The Telegraph". 

Prowadząca sprawę sędzia Allard zwracała uwagę, że "zmienił się model sprawowania władzy w FIFA: 'W ramach nowego systemu zarządzania FIFA prezes organizacji co do zasady nie uczestniczy już w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji operacyjnych (takich jak zawieranie umów handlowych itp.)'". To brytyjski dziennik spuentował: "Z pewnością nie jest to jednak powszechnie przyjęty pogląd na temat sposobu sprawowania funkcji prezesa przez Infantino z perspektywy 10 lat jego rządów".

Infantino poleciał do papieża samolotem Rosjanina. Przekonywał, że "wyłącznie prywatnie"

Kolejna kontrowersja miała miejsce po finale Ligi Mistrzów 2015/16 w Mediolanie. Szwajcar, wraz z matką Marią i żoną Leeną Al-Ashqar, latał prywatną maszyną rosyjskiego biznesmena Leona Semenenki. Udał się też do Watykanu na audiencję u papieża Franciszka, któremu wręczył specjalnie przygotowaną koszulkę piłkarską Adidasa oraz medal z finału Ligi Mistrzów rozegranego dzień wcześniej. Zatem wydawałoby się, iż w celach zawodowych.

"Choć zaproszono go w charakterze prezesa FIFA, w rozmowie ze śledczymi federacji utrzymywał, że wizyta miała charakter 'wyłącznie prywatny'. Allard rozważała różne potencjalne naruszenia Kodeksu Etyki FIFA, lecz ostatecznie oczyściła Infantino z zarzutów. Zauważyła jednak, że 'fakt, iż zdawał się on mieszać pewne aspekty służbowe z prywatnymi… oraz że najwyraźniej próbował zmienić charakter wizyty', może sugerować, iż 'nie postępował z zachowaniem pełnej uczciwości'. Był to jedyny moment w raporcie, w którym skrytykowano zachowanie Infantino" - czytamy. Z Rzymu Infantino wraz z matką i żoną wrócił do Genewy.

Infantino obsadzał FIFA swoimi ludźmi bez przestrzegania procedur. Za winny uznano dział kadr. Sygnaliści opuścili organizację

Ogromne kontrowersje dotyczyły też polityki kadrowej, a mianowicie tego, że Infantino rzekomo zatrudniał ludzi z pomijaniem procedur. Tak miało być w przypadku Grafstroema, Bobana, a także Luki Piazzy - znajomego Infantino z czasów, gdy obaj mieszkali w szwajcarskim Trelex. Szykowano kolejne posady.

"Jak stwierdziła Allard, Infantino zamierzał zatrudnić więcej osób. Dział kadr FIFA nie otrzymał opisów stanowisk dla tej trójki, a przedstawiciele tego samego działu poinformowali Infantino, że proponowane im wynagrodzenia są 'wyższe od powszechnych stawek'. Ponadto osoby te nie były wówczas uwzględnione w planie zatrudnienia organizacji. Śledczy uznali, że winę za zaistniałą sytuację ponosi dział kadr, który nie poinformował Infantino o obowiązujących procedurach ani zasadach. Zdaniem Komisji Etyki była to 'kwestia przestrzegania procedur, a nie etyczna'" - czytamy.

Ostatecznie Infantino został oczyszczony ze wszystkich zarzutów. "FIFA nie ujawniła szczegółów dochodzenia w 2016 r." - podkreśla "The Telegraph", wskazując, że Allard obecnie jest sędzią na Kajmanach. "Federacja oświadczyła, że dochodzenia Allard zostały 'przeprowadzone rzetelnie na przestrzeni kilku tygodni'. [...] Nie ma żadnych przesłanek sugerujących, by na decyzję Allard o oczyszczeniu Infantino z zarzutów wpływały osoby trzecie" - dodaje źródło.

Jednak wielu ludzi wówczas pracujących w FIFA już nie ma: "Oprócz Scali dawno odeszły osoby, które kierowały skargi do Komisji Etyki, a także wielu świadków składających zeznania. Dziennik dotarł do druzgocącej notatki, którą były urzędnik FIFA skierował do następcy Scali; szczegółowo opisano w niej działania Infantino uznane za naruszenia kodeksu etycznego. Wspomniany urzędnik odszedł we wrześniu 2016 r., krótko po tym, jak raport oczyścił Infantino z zarzutów. Urzędnik FIFA kwestionujący nominacje dokonane przez Infantino odszedł w kolejnym miesiącu. Oficjalną skargę do śledczych z Komisji Etyki złożył również pracownik działu podróży FIFA, odszedł on w maju 2017 r.".

Gianni Infantino już ogłosił, że będzie ubiegał się o reelekcję. Wybory odbędą się w marcu 2027 r. podczas 77. Kongresu FIFA w marokańskim Rabacie.

Więcej o: