Powiedzieć, że reprezentacja Portugalii zawiodła, to jak nie powiedzieć nic. W pierwszej kolejce fazy grupowej mundialu Cristiano Ronaldo i spółka tylko zremisowali z Demokratyczną Republiką Konga 1:1, a przez większość spotkania bili głową w mur. - Niczego nie brakowało. Taka jest piłka nożna. Portugalia mogła wygrać, ale mogła też przegrać - stwierdził lakonicznie Ronaldo, którego krytykują największe światowe media i kibice.
Mimo fatalnego spotkania rozegranego przez jednego z najlepszych piłkarzy w historii, selekcjoner Roberto Martinez postanowił pozostawić go na boisku do końcowego gwizdka. Za kompromitację Portugalczyków mocno oberwało się także jemu. Hiszpan po turnieju pożegna się z kadrą narodową, a mundial w USA, Kanadzie i Meksyku miał być ukoronowaniem trwającej od 2023 roku współpracy.
O decyzji Martineza i portugalskiej federacji wiedzieliśmy już wcześniej. Teraz jednak pojawiły się nowe doniesienia w sprawie przyszłości 52-latka. Jak informuje dziennikarz RMC Sport, Fabrice Hawkins, Hiszpan miał rozpocząć rozmowy z potencjalnym pracodawcą jeszcze przed rozpoczęciem mundialu.
Mowa o saudyjskim Al-Nassr, czyli klubie, w którym na co dzień występuje Cristiano Ronaldo. Oprócz legendarnego piłkarza w kadrze mistrza kraju znajduje się także inny Portugalczyk, Joao Felix, który również został powołany na mistrzostwa świata. Wygląda zatem na to, że rzeczona trójka raz jeszcze spotka się w jednej szatni - tym razem na stopie klubowej.
Martinez na stanowisku miałby zastąpić Jorge Jesusa. 71-latek pracował w Al-Nassr od początku ubiegłego sezonu i doprowadził klub do upragnionego mistrzostwa Arabii Saudyjskiej. Został również trenerem roku w Saudi Pro League.
Jeśli chodzi o hiszpańskiego szkoleniowca, będzie to dla niego powrót do klubowej piłki po dziesięciu latach. Wówczas kończył trzyletnią przygodę z Evertonem. Wcześniej prowadził Wigan Athletic i Swansea City. Po zakończeniu wojaży na angielskich boiskach objął posadę selekcjonera reprezentacji Belgii, z którą zdobył brązowy medal na mundialu w Rosji.
Zobacz też: Chorwaci wściekli na Modricia. "Wsiądź do pierwszego samolotu"