- W Chicago otwarcie mówią o swoich ambicjach. Celem klubu jest dołączenie do ścisłej czołówki MLS i zdobycie znaczącej pozycji w sportowej kulturze miasta, czego dotąd nie udało się osiągnąć - mówi amerykański dziennikarz Tim Hotze w rozmowie z Dominikiem Wardzichowskim ze Sport.pl w kontekście transferu Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire. Potencjalny transfer kapitana reprezentacji Polski do Stanów Zjednoczonych to szeroko omawiany temat.
Do sprawy odniósł się Zbigniew Boniek w programie na youtube'owym kanale Prawda Futbolu. - Zaczynam trochę mniej tym się interesować. Widząc to, co pisze prasa, co robi Robert i co się mówi, to nie jest to projekt sportowy czy ambicjonalny tylko na zarabianie pieniędzy. Uważam, że jak Robert pójdzie to Chicago lub Arabii Saudyjskiej, to będzie chodziło wyłącznie o to, aby jeszcze dwa lata pograć, ale już bez większych ambicji, nie walczyć o miejsce w jedenastce najlepszych piłkarzy, tylko sobie dorobić - przyznał.
Boniek rozumie postępowanie Lewandowskiego, a jednocześnie znając motywacje piłkarza, trochę mniej interesuje się całą sprawą. - Wydaje mi się, że absolutnie ma rację, bo jak chce zarobić i potem dobrze inwestować, być biznesmenem i bogatym człowiekiem, bawić się w biznesy itd., to im więcej zarobi, tym lepiej. W związku z tym, że nie widzę w tym już ambicji sportowych, tylko biznesowe, to nie do końca mnie to interesuje, bawi. Absolutnie rozumiem Roberta, ale ma już tyle kasy, że jeśli nie wpadnie w jakieś tarapaty albo nie oszaleje, to miałby trzy życia na zarządzanie swoim majątkiem - powiedział.
Były prezes PZPN odniósł się też do zainteresowania ze strony Fenerbahce, które wciąż ma być żywe. Zdaniem 70-latka transfer do Turcji byłby zdecydowanie lepszy pod kątem sportowym i ambicjonalnym, gdyż amerykańska liga nie jest przesadnie wymagająca, o czym świadczy przykład innej wielkiej gwiazdy.
- Nawet jakby poszedł do Fenerbahce, to trafiłby w poważne miejsce. Poszedłby do klubu, gdzie jak przez trzy mecze nie strzeliłby gola, to zaczęliby na niego gwizdać. To zupełnie inny wymiar piłki. Natomiast jak idziesz do MLS-u... Zobacz, jakie liczby ciągle wykręca tam Messi. Dlatego dla mnie to projekt ekonomiczny, finansowy. Następne dwa lata pograć, zarobić, skończyć w wieku 40-41 lat. Życzę mu z całego serca wszystkiego najlepszego, niech zarabia jak najwięcej - stwierdził.
Wokół potencjalnego transferu 37-latka do Chicago Fire Boniek dostrzega elementy show. - Nie wydaje mi się, że jakby Robert chciał pójść do Juventusu, Manchesteru czy PSG, to by wyjechał, patrzył jakie są szkoły. Dziś to można zrobić przez internet - ocenił. A samo miasto wydaje mu się niezbyt ciekawe.
- Robert, w Chicago pi*dzi przez sześć miesięcy, jest taki wiatr, jest zimno. [...] Jak chcesz się trochę wygrzać, pobawić to w Chicago jest trudno. (Nawet - red.) przejść z jednej strony miasta na drugą, bo tam wieje taki wiatr, że się w głowie nie mieści - żartował. Po czym znów zaczął mówić poważniej.
- Podchodzę do tego bardziej rozrywkowo, nie podniecam się, jak u nas, jak niektóre media. Dzisiaj przejrzałem jedną gazetę, to było więcej o Robercie niż o mundialu. Nie oceniam, czy robi błąd, czy nie. Każdy jest kowalem swojego szczęścia, każdy układa sobie życie. Robert jest rozsądnym chłopakiem, chce dociągnąć do czterdziestki na boisku. I jeszcze mu za to tyle płacą. Wydaje mi się, że na jego miejscu każdy by zrobił to samo, każdy by tę karierę ciągnął. Oczywiście można to robić w sposób bardziej ambicjonalny, powiedzieć: "Do końca chcę grać w poważną piłkę". Jednak to jest jego sprawa - zakończył Boniek.