Robert Lewandowski przebywa obecnie w USA, gdzie prowadzi negocjacje z Chicago Fire. Polski napastnik ma okazję na własne oczy zobaczyć miasto, klub i warunki, w jakich ewentualnie przyszłoby mu funkcjonować. Choć decyzji co do podpisania umowy jeszcze nie podjął, ofertę z MLS trzeba traktować bardzo poważnie. Tego samego zdania jest również Mateusz Klich.
Były reprezentant Polski, a obecnie piłkarz Cracovii, w przeszłości sam miał okazję grać za oceanem. Przez trzy sezony występował w D.C. United oraz Atlancie United. W rozmowie dla TVP Sport pytany był, czy MLS to dla Lewandowskiego dobry i realny kierunek. - Realny na pewno. Jeśli Amerykanie będą chcieli go przekonać, to znajdą na to sposób. Dla mnie to jest taki fajny, naturalny kierunek pod względem piłkarskim, ale też marketingowo-biznesowym. Nie ma chyba lepszego miejsca do zarabiania pieniędzy i budowania swojej marki niż Stany Zjednoczone - odpowiedział.
W przypadku Lewandowskiego ważne jest również to, że zgłosił się po niego akurat klub z Chicago. - Chicago jest miastem, w którym mieszka bardzo dużo Polaków. To byłoby bardzo duże wydarzenie dla całej społeczności. Wydaje mi się, że to byłby fajny kierunek dla Roberta, dla jego żony - Ani - to też byłby fajny kierunek - podkreślał Klich.
Zobacz też: Nie tylko Lewandowski. Inna gwiazda także ma trafić do Chicago
A co 36-letni pomocnik miał do powiedzenia o samej drużynie? - Chicago Fire jest jednym z pierwszych klubów MLS, dużą organizacją, ale też bardzo długo niczego oni nie wygrali. Mieli swoje problemy nawet, jak ja tu grałem. Byli słabą drużyną. Ale teraz budują wszystko na nowo, budują stadion (...) Myślę, że szukają nowej twarzy, coś à la Messi w Miami, więc idealnie się wpasuje w Chicago - pokreślał.
Zdaniem mediów Lewandowski w Chicago mógłby otrzymać dwuletni kontrakt opiewający na 15 + 5 mln euro za sezon. Klich wskazał jednak także inne korzyści, jakie piłkarz miałby z pobytu w "Wietrznym mieście". Jak twierdził, jako gwiazda otrzymałby od klubu bardzo dobrą opiekę. A ponieważ piłka nożna w USA nie jest zbyt popularna, nie byłby tak bardzo rozpoznawalny na ulicach, jak w Europie. Minusem mogą okazać się jednak mroźne zimy.