W piątek Robert Lewandowski udał się do Chicago razem ze swoim teamem. Wszystko po to, by porozmawiać z przedstawicielami Chicago Fire o potencjalnej grze w tym zespole. "Lewy" odszedł z Barcelony po czterech sezonach gry i nie podjął jeszcze decyzji ws. przynależności klubowej.
Według Romana Kołtonia, Lewandowski ma być zachwycony propozycją od Chicago Fire. Mógłby inkasować w tym klubie 15-20 mln euro za sezon, a przede wszystkim znaleziono także odpowiednie rozwiązania dla rodziny włącznie ze szkołą dla dzieci i studiem fitness dla żony. Kataloński "Sport" twierdzi, że Polak wybierze grę w USA kosztem wielkich pieniędzy, które zarobiłby w Arabii Saudyjskiej.
Dziennikarze zwracają uwagę na fakt, że już kilka miesięcy temu trener Chicago Fire Gregg Berhalter wykazywał ogromne zainteresowanie Lewandowskim.
"Majątek w Chicago przekonał Lewandowskiego do opuszczenia Barcelony" - zatytułował swój tekst "Sport", podkreślając, że Polak nawet nie podjął rozmów na temat pozostania w "Dumie Katalonii". Musiałby liczyć się nie tylko z ogromną obniżką pensji, ale także przede wszystkim z tym, iż nie byłby podstawowym napastnikiem drużyny.
"Chicago Fire skontaktowało się z nim w lutym, by rozpocząć negocjacje i przekonało go do odejścia z Barcy. Lewandowski stawia na mniej prestiżową ligę, ale czuje się protagonistą, by kontynuować na najwyższym poziomie. W rzeczywistości planuje kontynuować grę w polskiej reprezentacji przez kolejne lata" - dodano.
Lewandowski ma być kluczową postacią projektu piłkarskiego w Chicago. Może podpisać dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy. Obecnie w mieście jest budowany nowy stadion, który będzie oddany do użytku najprawdopodobniej w 2028 roku.