Piłkarze reprezentacji Węgier nie zakwalifikowali się do rozpoczynających się już w czwartek mistrzostw świata rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Meksyku. Węgrzy w grupie F zajęli dopiero trzecie miejsce, a wyprzedzili ich Irlandia oraz Portugalia. Po zakończeniu eliminacji drużyna prowadzona przez włoskiego trenera Marco Rossiego grała cztery sparingi i żadnego nie przegrała. Węgrzy pokonali Słowenię 1:0 i Finlandię 2:1 oraz zremisowali bezbramkowo z Grecją. W ostatni wtorek zespół Rossiego wygrał w Debreczynie z Kazachstanem 3:1 (0:1). Gole dla zwycięzców zdobyli: Dominik Szoboszlai (52.), Andras Schafer (67.) i Rajmund Toth (93.).
Więcej niż o przebiegu meczu Węgry - Kazachstan mówi się jednak o wydarzeniach z pierwszej połowy. W pewnym momencie z dachu upadła sporej wielkości tak zwana kamera-pająk. Tuż obok miejsca jej upadku znajdował się operator wideo i niewiele brakowało, by doszło do tragedii.
"Niezwykła scena zakłóciła towarzyski mecz Węgry-Kazachstan, który odbył się w Debreczynie. Tak zwana kamera-pająk zepsuła się w pierwszej połowie, co spowodowało natychmiastowe przerwanie meczu przez sędziego. Spadająca kamera wywołała lekką panikę wśród kibiców. Drużyny zrobiły sobie przerwę na wodę, a strażacy przyjechali, aby uprzątnąć gruz, który spadł na boisko. Potem pozwolono na wznowienie gry. Według doniesień kamera spadła na ziemię około metra od kamerzysty. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń w tym incydencie" - czytamy na "Debreceninap.hu".
Portal poinformował też, że kamera poruszała się po linie stalowej zamocowanej do konstrukcji dachu, a spadła z wysokości około 20 metrów.
Wyjaśniono już, czemu doszło do tego zdarzenia. Awarii doznał bowiem jeden z silników ruchu kamery.
- Awaria kamery była spowodowana awarią sprzętu obsługiwanego przez zewnętrznego dostawcę usług. Fundusz Wsparcia i Zarządzania Aktywami Usług Medialnych (MTVA) nie był właścicielem ani operatorem urządzenia, poinformowało w środę Biuro Prasowe i Marketingowe MTVA. Właściciel sprzętu poinformował w oświadczeniu przesłanym do MTVA, że jeden z silników systemu ruchu kamery zapalił się. W wyniku pożaru uszkodzeniu uległa konstrukcja nośna i lina bezpieczeństwa, co doprowadziło do upadku całego systemu, łącznie z zawieszoną kamerą. Dostawca usług stwierdził, że sprzęt miał certyfikat CE i był używany od niedawna - pisze "Debreceninap.hu".
Zobacz także: Jest decyzja ws. przyszłości Łukasza Fabiańskiego. Oficjalnie
W linku poniżej można zobaczyć spadającą z impetem kamerę. Słychać też krzyk przerażonej kobiety, która to widziała.