FIFA nominowała 52 sędziów, którzy dostąpią zaszczytu prowadzenia meczów na mistrzostwach świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Wśród nich znalazło się miejsce m.in. dla Szymona Marciniaka. Najgłośniej jest jednak o jednym z najlepszych afrykańskich arbitrów, Omarze Artanie, który dobrze spisywał się w roli sędziego głównego m.in. przy okazji meczów afrykańskiej Ligi Mistrzów czy podczas tegorocznego Pucharu Narodów Afryki.
34-letni arbiter miał został pierwszym Somalijczykiem w historii mistrzostw świata. Ostatecznie jednak po wylądowaniu na lotnisku w Miami, gdzie znajduje się baza sędziowska, wybuchł niemały skandal. Amerykanie bowiem zawrócili go na lotnisku i nie wydali pozwolenia na przebywanie na terytorium USA.
- Jestem bardzo, bardzo rozczarowany. Jestem po prostu sędzią, który stara się spełnić swoje marzenie, największe marzenie mojego życia, o przyjeździe na mistrzostwa świata. Miałem odpowiednie dokumenty i wszystko. Miałem odpowiednią wizę. Myślę, że mają problem z moim krajem - mówił w rozmowie z New York Times tuż po incydencie. USA niedawno ograniczyło obywatelom Somalii możliwość wjazdu do kraju.
Ręce w tej sprawie związane ma także FIFA, która nie wstawiła się za arbitrem, którego przecież sama desygnowała do prowadzenia spotkań na mundialu. "FIFA nie jest zaangażowana w procedury imigracyjne kraju gospodarza, w tym w rozpatrywanie wniosków wizowych, i została poinformowana przez władze, że status pana Artana nie ulegnie obecnie zmianie. Zgodnie z poprzednimi ustaleniami FIFA, rząd gospodarza ostatecznie decyduje, kto otrzyma wizę i kto zostanie wpuszczony do jego kraju" - przeczytaliśmy w oficjalnym komunikacie.
W końcu głos zabrał przedstawiciel Białego Domu, Andrew Giuliani, który w Waszyngtonie odpowiada za zespół ds. organizacji mundialu. - Niektórym oficjelom odmówiono wjazdu i to z ważnych powodów - stwierdził, cytowany przez francuską agencję informacyjną AFP. Konkretnego powodu jednak nie podał, lecz przekonywał, że istniały "zastrzeżenia dotyczące weryfikacji".
Istnieje jednak szansa, że Artan wróci na mundial. Z tym, że zatrzyma się w Kanadzie. Pomocną dłoń bowiem w jego kierunku wyciągnął premier Kolumbii Brytyjskiej, czyli jednej z kanadyjskich prowincji, David Eby, który zapowiedział, że chętnie przyjmie 34-latka w swoim kraju. Zaproponował także, by brać pod uwagę Somalijczyka przy obsadzaniu spotkań, które zostaną rozegrane w Vancouver.
Tym samym Omar Artan mógłby poprowadzić m.in. mecze grupowe pomiędzy Kanadą a Katarem, a także Szwajcarią a Kanadą. Swoje spotkania w Vancouver rozegrają również Australia, Turcja, Nowa Zelandia, Egipt i Belgia. Miasto będzie również gospodarzem meczów 1/16 i 1/8 finału.
Mistrzostwa świata rozpoczną się w czwartek 11 czerwca. W meczu otwarcia zmierzą się Meksyk i RPA, spotkanie rozpocznie się o godz. 21:00 czasu polskiego. Relację tekstową z tego meczu oraz najważniejsze informacje dotyczące turnieju będzie można śledzić na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Zobacz też: Przybyli na mundial do USA, tak ich potraktowano. Cannavaro jest wściekły