Reprezentacja Polski nie zagra na mistrzostwach świata, które rozpoczynają się w czwartek. Biało-Czerwoni przegrali 2:3 ze Szwecją w finale baraży. - Powinniśmy grać na mundialu. Ta myśl wciąż nie daje mi spokoju. Rozczarowanie minie mi pewnie dopiero jesienią, gdy zaczniemy rywalizację w Lidze Narodów. Ale na razie porażka ze Szwecją wciąż siedzi mi w głowie - mówił Jan Urban w wywiadzie z Dariuszem Wołowskim ze Sport.pl. Gdyby Polska awansowała na MŚ, to zagrałaby w grupie z Holandią, Japonią oraz Tunezją.
Jan Tomaszewski rozmawiał z "Faktem" przed rozpoczęciem mundialu. Były bramkarz reprezentacji Polski przyznaje, że będzie mu bardzo brakować naszej kadry na tym turnieju.
- Jesteśmy od pięciu meczów w jakimś futbolowym marazmie. Trzeba się od tego odbić. Jestem cały czas z trenerem Janem Urbanem, ale przegrał najważniejszy mecz - ze Szwecją. Nie można było przegrać spotkania z tak słabym przeciwnikiem. Straciliśmy prestiż, nie mówiąc o tych 50 milionach złotych, bo tyle było do zdobycia za awans - powiedział.
Tomaszewski twierdzi, że teraz kluczowe będą wyniki Polaków w Lidze Narodów. - Przed naszą drużyną i selekcjonerem jest walka o awans do Dywizji A Ligi Narodów. Jeśli go nie będzie, trzeba się będzie zastanowić, co zrobić przed mistrzostwami Europy. Bo w nich musimy być, bo to będzie ostatnia szansa dla tych starszych zawodników, by coś zdobyć. A mamy najlepszych piłkarzy w historii polskiego futbolu, jeśli chodzi o umiejętności indywidualne. Ale od pięciu meczów gramy bardzo słabo - dodał były bramkarz.
Tomaszewski wskazał też swoich faworytów na mistrzostwach świata. Za głównego kandydata do złota uważa Brazylię. - Nie skreślam Argentyny czy Francji. Trzeba będzie uważać na Norwegię, która ma nieobliczalnego Erlinga Haalanda. Chciałbym, by w finale wystąpiły drużyny z Europy, bo tutaj grają najlepsi piłkarze świata - podsumował.
Zobacz też: Pululu zdecydował ws. polskiego klubu
Mimo że do ceremonii otwarcia mundialu zostało jeszcze trochę czasu, to nie brakuje kontrowersji wokół tego turnieju. Jedna z najgłośniejszych spraw dotyczy Omara Artana, sędziego z Somalii, który nie został wpuszczony na teren Stanów Zjednoczonych i Meksyku, choć miał paszport dyplomatyczny i ważną wizę.
- Nie wpuszczono sędziego. Nie mogę wchodzić w szczegóły, ale mogę powiedzieć, że powód był bardzo ważny. Niektórym oficjelom odmówiono wjazdu i to z ważnych powodów - stwierdził Andrew Giuliani, szef zespołu Białego Domu ds. organizacji mundialu.
"Jestem bardzo, bardzo rozczarowany. Jestem po prostu sędzią, który stara się spełnić swoje marzenie, największe marzenie mojego życia. Miałem odpowiednie dokumenty i wszystko. Miałem odpowiednią wizę. Myślę, że mają problem z moim krajem" - przekazał arbiter w oświadczeniu.