W czwartek rozpoczynają się mistrzostwa świata, organizowane przez Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanadę. O godz. 21:00 odbędzie się mecz otwarcia między Meksykiem a Republiką Południowej Afryki. Tytułu sprzed czterech lat będzie bronić Argentyna, która pokonała w finale Francję po rzutach karnych. Na mundialu mogła zagrać też reprezentacja Polski, ale przegrała 2:3 ze Szwecją w finale baraży. W ten sposób Biało-Czerwoni, z Robertem Lewandowskim na czele, omijają pierwszy wielki turniej od 2014 r.
Hiszpański dziennik "Heraldo de Aragon" wskazał największych nieobecnych podczas zbliżającego się mundialu. Oczywistym wyborem był Lewandowski, który "został w domu".
"Każde Mistrzostwa Świata mają dwie listy. Tę, która trafia na stadiony, i tę, którą ogląda się z kanapy. Lewandowski nie będzie w stanie poprawić swojego dorobku w finałach mistrzostw świata. Ta porażka może oznaczać koniec jego międzynarodowej kariery. Po meczu ze Szwecją Lewandowski opublikował na Instagramie zdjęcie z opaską kapitana, któremu towarzyszyła piosenka 'Time to Say Goodbye'. Niewiele pożegnań w międzynarodowym futbolu miało tak filmowe, a jednocześnie tak wzruszające zakończenie" - czytamy w artykule.
Lewandowski zagrał siedem meczów na mistrzostwach świata, w których strzelił dwa gole i zaliczył jedną asystę. Lewandowski strzelił po golu w meczach z Arabią Saudyjską (2:0) i Francją (1:3) podczas turnieju w 2022 r. w Katarze.
Pozostali nieobecni wskazani przez ten dziennik to Gianluigi Donnarumma (Włochy), Rodrygo (Brazylia), Xavi Simons (Holandia), Fermin Lopez (Hiszpania), Dominik Szoboszlai (Węgry), Chwicza Kwaracchelia (Gruzja), Victor Osimhen (Nigeria), Eduardo Camavinga (Francja), Cole Palmer (Anglia) oraz Paulo Dybala (Argentyna).
Na razie Lewandowski nie podjął decyzji co do dalszej kariery klubowej i reprezentacyjnej. Jedynie pewne jest, że w przyszłym sezonie Lewandowski nie będzie piłkarzem Barcelony, bo obie strony nie doszły do porozumienia ws. przedłużenia kontraktu.
Zobacz też: Mistrz Rosji świętował tylko 4 dni. A potem szokująca decyzja
W ostatnich tygodniach Lewandowski był przymierzany do transferu do jednego z klubów w Arabii Saudyjskiej, a także do Fenerbahce czy Chicago Fire. Turecki kierunek jest już nieaktualny po wyborach prezydenckich. Teraz na sile wydaje się przybierać propozycja ze Stanów Zjednoczonych.
- Wiem, że adwokaci Lewandowskiego rozmawiali z Chicago Fire na temat podatków. To jest ważna rzecz. Liga MLS zapłaci jednak tyle, ile trzeba. Właściciel Chicago Fire może sobie pozwolić na wszystko. Nie wierzę, że dałby Robertowi na przykład udziały w klubie. Drużyny MLS nie robiły wcześniej kampanii dla Polonii. Ale teraz z Robertem będą musieli coś zrobić... Jeżeli Robert by przyszedł i poczekał na nowy stadion za dwa lata, to byłaby petarda - mówił Janusz Michalik w Kanale Sportowym.