Przygotowania 48 reprezentacji narodowych do mundialu przeszły już w fazę końcową. Począwszy od 11 czerwca na przestrzeni tygodnia rozegrana zostanie pierwsza kolejka fazy grupowej. Wśród niektórych uczestników mistrzostw świata jednak panuje organizacyjny chaos, który powstał z winy pogody oraz organizatorów.
Reprezentacja Japonii swój obóz przygotowawczy rozpoczęła w meksykańskim Monterrey na obiekcie należącym do lokalnego zespołu Tigres, czyli jednego z największych klubów w całym kraju. Jak się jednak okazało, piłkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni tak szybko opuścili boiska treningowe, jak na nie przybyli. Powodem rezygnacji z odbywania tam przygotowań do najważniejszej imprezy w piłkarskim kalendarzu była zniszczona przez złą pogodę murawa.
Tym samym Japończycy udali się na boisko uniwersyteckie, na które jednak także narzekały największe gwiazdy kadry. Takefusa Kubo chociażby stwierdził, że boiska w żaden sposób nie spełniały standardów mundiali. A wie co mówi, bo przed czterema laty był w Katarze.
Z pomocą zespołowi prowadzonemu przez Hajime Moriyasu przyszedł CF Monterrey, a zatem lokalny rywal Tigres, na którego obiektach japońscy piłkarze przygotowywali się na samym początku. I choć wszystko w końcu było w porządku, to i tak trzeba było raz jeszcze zmienić miejsce pobytu. Dlaczego?
Pierwszy mecz grupowy bowiem Japończycy rozegrają w amerykańskim Arlington. Tym samym ostatnią fazę przygotowań odbędą w Nashville, gdzie zameldowali się we wtorek i mieli już okazję poćwiczyć na tamtejszych boiskach.
Premierowym rywalem ekipy z Kraju Kwitnącej Wiśni będzie reprezentacja Holandii, z którą Japonia zagra 14 czerwca o godz. 22:00 czasu polskiego. Następnie Japończycy powrócą do Monterrey, by zmierzyć się 21 czerwca o godz. 6:00 z Tunezją. 26 czerwca z kolei raz jeszcze udadzą się do Arlington, gdzie o godz. 1:00 zagrają przeciwko Tunezji.
Zobacz też: Gigantyczny skandal przed mundialem. FIFA umywa ręce ws. sędziego