O dziewięciodniowej transmisji na żywo prowadzonej przez Piotra "Łatwoganga" Garkowskiego, by zebrać pieniądze na fundację Cancer Fighters wspomagającą dzieci zmagające się z chorobą nowotworową, mówił cały świat. W jej trakcie przez mieszkanie organizatora całej akcji przewinęła się masa znanych twarzy z internetu i świata popkultury. Nie zabrakło także sportowców - wykonywano telefony do Wojciecha Szczęsnego czy Roberta Lewandowskiego.
Kapitan reprezentacji Polski w trakcie rozmowy z "Łatwogangiem" i Mikołajem "Bagim" Bagińskim obiecał, że podczas pobytu w naszym kraju wybierze się z nimi na kebaba. Słowa dotrzymał i przy okazji przylotu do Warszawy na zgrupowanie kadry narodowej spotkał się z dwójką influencerów w jednym ze stołecznych lokali.
Panowie rozmawiali w przyjemnej atmosferze i dyskutowali na przeróżne tematy. Lewandowski między innymi wyjawił, że czasami polewa pizzę keczupem, zaś hawajskiej [z ananasem - red.] nie toleruje. Regularnie ogląda także filmiki na TikToku. W końcu jednak rozmowa zeszła na tematy sportowe.
- Nie myślisz Robert, że to byłoby za*ebiste, gdybyś przy kebabie ogłosił, w jakim klubie będziesz grał? - zapytał Bagiński. Reakcja "Lewego" mówi sama za siebie.
- To byłoby mega za*ebiste, jakbym to wiedział - zaczął śmiać się napastnik, którego kontrakt z FC Barceloną wygasa 30 czerwca i od kilku tygodni wiadomo, że nie zostanie przedłużony.
Pomysł ogłoszenia nowego klubu przy jedzeniu kebaba wyraźnie jednak przypadł do gustu Lewandowskiemu. Wprawdzie na co dzień takich dań nie jada, ale być może skorzysta z sugestii młodszych kolegów ze świata YouTube'a?
Na ten moment najpoważniejszymi kandydatami do zatrudnienia kapitana reprezentacji Polski wydają się amerykańskie Chicago Fire oraz saudyjski Al-Hilal. Upadł za to temat przenosin Roberta Lewandowskiego do Fenerbahce, gdyż Hakan Safi przegrał wybory prezydenckie w stambulskim klubie.
Zobacz też: Gravesen wzywa Eriksena do zakończenia kariery