Mainz, Borussia Dortmund, Liverpool. Lista klubów, w których pracował Juergen Klopp, jest niezwykle krótka. Niemiecki szkoleniowiec swoje drużyny prowadził przez lata i odchodził na własnych warunkach. Gdy rezygnował z pracy dla The Reds mówił o wypaleniu, a przez kolejne miesiące podkreślał, że nie ma chęci powrotu na ławkę trenerską.
Jednak argumentacja Kloppa nie trafiła do wszystkich. Od kiedy skończył trwającą niemal dekadę pracę w Liverpoolu, nieustannie pojawiają się informacje łączące niemieckiego szkoleniowca z najróżniejszymi posadami. Klopp jednak niezmiennie odmawia - poświęcił się bowiem pracy w koncernie Red Bulla w roli dyrektora współpracy międzynarodowej.
Dlatego tak mocno zaskakujące wieści zaprezentował Enrique Riquelme, który był rywalem Florentino Pereza w walce o prezydenturę Realu Madryt. Stwierdził on bowiem, że jeżeli wygra wybory, to nowym trenerem Królewskich zostanie Juergen Klopp. Nie stanie się to z dwóch powodów - głosowanie socios wygrał Perez, a agent 58-latka, Marc Kosicke, definitywnie zdementował pojawiające się doniesienia.
Zobacz też: Najbardziej wybuchowa reprezentacja świata. Skandal za skandalem
- To irytujące! Juergen Klopp jest zadowolony ze swojej roli w Red Bullu i nie ma ambicji, by pracować jako trener w żadnym klubie - powiedział Kosicke ledwie parę dni temu. Najwidoczniej nie wyraził się wystarczająco jasno, gdyż Klopp natychmiast został wytypowany na następcę Sergio Conceicao w saudyjskim Al-Ittihad.
Agent musiał wyjaśnić plotki po raz kolejny. W rozmowie z arabskim portalem winwin.com Marc Kosicke po raz kolejny potwierdził stanowisko swojego klienta. - Jestem zmęczony tymi wszystkimi bzdurami. To g***o jest już irytujące - powiedział. Został też zapytany, czy Klopp zostanie trenerem w jakimkolwiek innym klubie. - Nie. Nie ma na to żadnych szans - kategorycznie odmówił.
Sam Juergen Klopp również nie lubi pytań o jego powrót na ławkę trenerską. - Nigdy tak naprawdę nie wiem, kiedy news staje się newsem. Czy wtedy, gdy ktoś bierze kartkę papieru i coś na niej pisze, czy wtedy, gdy jest w niej coś istotnego? Jaka musiałaby być sytuacja? Czy sytuacja musiałaby wyglądać tak, że Real Madryt dzwoni i pyta: "Juergen, wyobrażasz to sobie?". Czy wystarczy, że ktoś napisze jakieś bzdury? - strofował dziennikarzy kilka tygodni temu.