Reprezentacja Ukrainy - podobnie jak Polska - nie awansowała na tegoroczne mistrzostwa świata. Tak się złożyło, że obie ekipy zostały pokonane przez Szwecję w barażach. Ukraina poległa w półfinale, a Polska w finale. Przegrane zespoły zmierzyły się niedawno w meczu towarzyskim. 31 maja podczas spotkania rozgrywanego we Wrocławiu lepsi okazali się nasi rywale, którzy zwyciężyli 2:0. Trudno jednak mówić o tym, by mieli ogromne powody do radości. Wszystko przez to, że mają pewien problem organizacyjny.
Od momentu wybuchu wojny na Ukrainie sporo meczów domowych reprezentacja tego kraju rozgrywała w Polsce. Wystarczy wspomnieć, że można było ją zobaczyć m.in. na stadionach we Wrocławiu, Warszawie i Krakowie. Ukraińcy chcieli także gościć w u nas podczas meczów Ligi Narodów.
Marzyli o tym, by ich obiektem domowym na czas tych rozgrywek był Stadion Henryka Reymana w Krakowie, na którym na co dzień występuje Wisła. Jak podał portal Meczyki.pl, prośba Ukraińców została odrzucona. Wszystko przez dwa konkretne powody - mowa o stanie murawy i kwestiach organizacyjnych.
Wiele wskazywało na to, że na Synerise Arena swoje potyczki w europejskich pucharach będzie toczył Szachtar Donieck, ale ostatecznie do tego również nie dojdzie.
Ukraina musi szukać dalej, a czasu pozostaje coraz mniej. W dywizji B Ligi Narodów czekają na tę drużynę trzy domowe mecze. Najpierw z Irlandią Północną (2.10.), następnie z Węgrami (5.10.), a na samym końcu z Gruzją (17.11.).
Co ciekawe, podczas ostatnich baraży o mundial Ukraińcy zdecydowali się na grę poza Polską. Półfinał ze Szwedami rozegrali w hiszpańskiej Walencji.