Początek mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku zaplanowano na 11 czerwca. Na kilka dni przed startem turnieju uczestnicy mundialu rozgrywają ostatnie mecze towarzyskie, które mają dać selekcjonerom odpowiedź na to, na kogo postawić w fazie grupowej. Wśród ekip przystępujących do ostatecznych sprawdzianów przed najważniejszą imprezą w piłkarskim kalendarzu nie brakuje faworytów do końcowego triumfu - w czwartkowy wieczór Hiszpania grała z Irakiem, a Francja mierzyła się z Wybrzeżem Kości Słoniowej.
Jako pierwsi na murawę wybiegli gracze "La Furia Roja" oraz sensacyjnego finalisty mistrzostw świata. Irakijczycy na mundial zakwalifikowali się po 20 meczach eliminacyjnych i finale baraży interkontynentalnych przeciwko Boliwii. Do Bilbao jechali w roli outsidera - grali przecież z aktualnymi mistrzami Europy. W wyjściowym składzie zespołu prowadzonego przez Grahama Arnolda wybiegli znani z polskich boisk Amir Al-Ammari z Cracovii oraz Hussein Ali z Pogoni Szczecin.
Dziwić mógł za to skład, na który postawił Luis De La Fuente. W kadrze Hiszpanii na to spotkanie znaleźli się bowiem zawodnicy, którzy na mistrzostwa nie pojadą - wśród nich byli Gerard Martin, Marc Bernal, Gonzalo Garcia, Sergi Gomez, Javi Guerra, Jesus Rodriguez, Javier Rodriguez, Leo Roman i Benat Turrientes.
Mimo to - jak można było się spodziewać - Hiszpanie przeważali od samego początku meczu. W 16. minucie po indywidualnym rajdzie przez pół boiska piłkę do bramki wpakował Ferran Torres, który pełnił funkcję kapitana. Dla napastnika FC Barcelony był to 24 gol w narodowych barwach.
Niespodziewanie jednak waleczna kadra Iraku doprowadziła do wyrównania już 11 minut później. Niesygnalizowany strzał z lewej strony pola karnego oddał Merchas Doski i zaskoczył źle ustawionego Joana Garcię. W polskim słowniku na takie uderzenie powiedzielibyśmy: "centrostrzał". Do przerwy zatem sensacyjnie było 1:1, choć Hiszpanie mieli jeszcze swoje okazje - m.in. strzał Ferrana w poprzeczkę.
Po wyjściu z szatni gospodarze bili głową w mur i nie byli w stanie zaskoczyć Jalala Hassana, który w drugiej połowie zastąpił między słupkami Ahmeda Basila. Tym samym sensacja stała się faktem. Irakijczycy z pewnością będą podbudowani takim wynikiem przed nadchodzącymi meczami na mundialu.
Nieco mniej działo się w pierwszej części spotkania pomiędzy Francją a Wybrzeżem Kości Słoniowej. Podopieczni Didiera Deschampsa nie zamierzali wprawdzie odpuszczać ekipie z Afryki - na boisko wyszli w najmocniejszym możliwym ustawieniu. Walka z drużyną Emerse'a Fae, która również była mocna, jednak nie była wcale łatwa, a do otwarcia wyniku doszło dopiero tuż przed przerwą.
W 45. minucie stadion w Nantes zaczął fetować nazwisko piłkarza Manchesteru City, Rayana Cherkiego. Ofensywny pomocnik w fenomenalny sposób okiwał Seko Fofanę przed polem karnym, ułożył piłkę do strzału i uderzeniem po ziemi w dalszy narożnik bramki pokonał Yahię Fofanę. Warto dodać, że na kilka sekund przed tym golem Francuz sprawdził umiejętności golkipera "Słoni" strzałem z dystansu. Na przerwę "Trójkolorowi" schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.
Odnotować należy również, że w doliczonym czasie gry doszło do niezwykle dziwnej sytuacji - w sędziego Sebastiana Gishamera wpadł Franck Kessie. Iworyjczyk wykonał wyraźny ruch w kierunku twarzy austriackiego arbitra, lecz nie wyleciał z boiska. Uznano to najwidoczniej za nieszczęśliwy wypadek, po którym rozjemca spotkania potrzebował pomocy medyków.
Tuż po zmianie stron niespodziewanie Iworyjczycy wyrównali stan spotkania. Doskonałe podanie od Nicolasa Pepe wykorzystał wybiegający na wolne pole Guela Doue. Brat siedzącego na ławce reprezentanta Francji, Desire Doue, wykorzystał potknięcie Ibrahimy Konate i uderzył mocno po ziemi, nie dając szans Mike'owi Maignanowi.
Na sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry zespół z Afryki dopiął swego i wyszedł na prowadzenie. Doskonałe zagranie z prawej strony zanotował Doue, a do piłki dopadł wbiegający Amad Diallo, który skierował ją do siatki, zdobywając swoją szóstą bramkę w narodowych barwach. Jak się później okazało, był to gol dający zwycięstwo.
Podczas nadchodzącego mundialu Hiszpanie zagrają w grupie H. Rywalami podopiecznych Luisa De La Fuente będą Republika Zielonego Przylądka, Arabia Saudyjska i Urugwaj. Francuzi z kolei w grupie I zagrają z Senegalem, Irakiem i Norwegią. Wcześniej zmierzą się jeszcze towarzysko z Irlandią Północną. Wybrzeże Kości Słoniowej natomiast będzie rywalizować w grupie E, w której powalczą z kadrami Ekwadoru, Niemiec i Curaçao.
Wyniki:
Zobacz też: Wygrali z Polską i jadą na mundial. Kolejna wpadka przed turniejem