Polski piłkarz rozwiązał kontrakt z tureckim klubem. Nie dostawał wypłat

Wyjaśniła się sytuacja Mateusza Łęgowskiego. Tydzień temu z Turcji dotarły do nas informacje mówiące o tym, że polski pomocnik nie otrzymuje wypłaty z Eyupsporu, z którym był związany kontraktem do 2028 roku. Był, gdyż wniosek o rozwiązanie umowy z winy klubu został przyjęty przez turecką federację.
DLOSZ
Fot. Krzysztof Hadrian / Agencja Wyborcza.pl

"Mateusz Łęgowski w 34. kolejce ligi tureckiej wpisał się na listę strzelców w starciu Eyupsporu z Fenerbahce (3:3) i wiele wskazuje na to, że był to ostatni gol polskiego pomocnika w barwach niewielkiego klubu ze Stambułu. Zdaniem dziennikarza Ertana Suzguna powodem jest nieuregulowanie należnych piłkarzowi pensji, a on sam miał wnieść o rozwiązanie kontraktu z winy pracodawcy" - pisaliśmy na Sport.pl.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Łęgowski rozwiązał kontrakt z winy klubu. Odbił się od lig zagranicznych

Teraz można już oficjalnie potwierdzić, że Łęgowski stał się wolnym zawodnikiem. Kontrakt, który początkowo wiązał Polaka z Eyupsporem do połowy 2028 roku, został rozwiązany z winy klubu. Potwierdzenie znaleźć można na stronie tureckiej federacji, do której Łęgowski wraz z agentem złożyli wniosek.

23-letni pomocnik szczególnie w końcowej fazie sezonu był podstawowym piłkarzem zespołu prowadzonego przez Atilę Gerina, który objął zespół w styczniu. Efektem były bramki zdobyte w meczach przeciwko Karagumruk (2:1) i Fenerbahce (3:3). To były zresztą jedyne ligowe trafienia Łęgowskiego w Eyupsporze. W 26 spotkaniach zdołał zanotować także jedną asystę. W dwóch występach w krajowym pucharze także raz trafił do siatki.

Na ten moment trudno stwierdzić, jak dalej potoczy się kariera Łęgowskiego, który w 2023 roku wyjeżdżał z Ekstraklasy jako wielki talent. Pogoń Szczecin na transferze swojego zawodnika do Salernitany zarobiła 3 mln euro. Z tym, że z Polakiem na boisku zespół spadł do Serie B, a on sam wystąpił na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej 29-krotnie.

Po spadku przeniósł się na wypożyczenie do szwajcarskiego Yvredon Sport. Tam jednak furory również nie zrobił. W 30 spotkaniach zdobył jedną bramkę i zanotował dwie asysty, co poskutkowało późniejszym transferem do Turcji.

Przed wyjazdem z kolei na boiskach Ekstraklasy prezentował się naprawdę dobrze. W barwach "Portowców" łącznie rozegrał 51 spotkań, w których czterokrotnie trafiał do bramki i tyle samo razy asystował. Zdołał także zadebiutować w reprezentacji Polski za kadencji Czesława Michniewicza, notując cztery minuty w przegranym 0:2 meczu Ligi Narodów przeciwko Holandii.

W ostatnim roku mówiło się także o możliwym powrocie Mateusza Łęgowskiego do Polski. On sam jednak odrzucił ofertę od Rakowa Częstochowa. Jakiś czas temu zainteresowany miał być nim również Lech Poznań. Wydaje się jednak, że po kiepskich wojażach zagranicznych 23-latek będzie musiał zejść o pięterko niżej.

Zobacz też: Tyle transferów planuje latem Lech. Mają pomóc w walce o Ligę Mistrzów

Więcej o: