Do tej pory Ewa Pajor grała pięciokrotnie w finale Ligi Mistrzyń - cztery razy z Wolfsburgiem i raz z Barceloną. Ani razu Polka nie cieszyła się z wygrania tych rozgrywek. Szósta okazja nadarzyła się w sobotni wieczór w Oslo, gdzie Barcelona grała z OL Lyonnes, a więc z najbardziej utytułowaną drużyną w historii Ligi Mistrzyń. Dodatkowym smaczkiem dla tej rywalizacji był fakt, że trenerem Lyonu jest Jonatan Giraldez, który prowadził Barcelonę w latach 2021-2024.
Barcelona była przyzwyczajona w większości swoich meczów do tego, że to ona narzuca inicjatywę rywalom i dużo częściej utrzymuje się przy piłce. Nieco inaczej było w finale Ligi Mistrzyń. To Lyon miał wyższe posiadanie piłki i miał bardziej konkretne okazje. Barcelona nie oddała ani jednego celnego strzału w pierwszej połowie.
W 14. minucie Lyon zaczął cieszyć się z prowadzenia, kiedy to Lindsey Heaps dobiła piłkę, uderzając ją z bliskiej odległości po interwencji Caty Coll. VAR wykazał, że Amerykanka była jednak na spalonym w momencie dośrodkowywania piłki z rzutu wolnego, więc trafienie musiało zostać anulowane.
W 19. minucie pierwszą świetną szansę miała Pajor. Polka dostała piłkę za linię defensywną Lyonu i zauważyła, że Christiane Endler, a więc bramkarka Lyonu, wyszła daleko poza swoją strefę. Pajor zdecydowała się na lob, ale nie trafiła w bramkę. W 35. minucie Pajor uderzyła niecelnie w polu karnym Lyonu po tym, jak dostała piłkę od Alexii Putellas.
Barcelona nie radziła sobie najlepiej, gdy Lyon grał wysokim pressingiem. Gdyby nie postawa Coll w bramce Barcelony, to Lyon mógł schodzić na przerwę z prowadzeniem. Po 45 minutach był bezbramkowy remis. Pajor nie miała łatwego życia, bo czasami schodziła niżej, by rozgrywać piłkę, a gdy do niej było adresowane prostopadłe podanie, to zwykle piłka była zbyt mocno zagrana.
Barcelona wyglądała po przerwie dużo lepiej i wyszła na prowadzenie w 55. minucie. Patri Guijarro zagrała piłkę prostopadle w kierunku Pajor, a Polka strzeliła gola, uderzając piłkę w kierunku dalszego słupka. Bramkarka Lyonu nie była w stanie obronić tej piłki. W ten sposób Pajor była już pewna, że zakończy ten sezonem z tytułem królowej strzelczyń w Lidze Mistrzów - to był jej dziesiąty gol w tych rozgrywkach.
Zobacz też: Niecodzienne sceny w III lidze. Ogłosili spadek, a jeszcze nie spadli
Lyon tworzył sobie kolejne sytuacje i szukał bramki wyrównującej, ale w 70. minucie to Barcelona zadała drugi cios. Piłka przeszła wzdłuż bramki po zagraniu od Esmee Brugts, natomiast Salma Paralluelo dostrzegła, że Pajor jest lepiej ustawiona i podała jej piłkę. Pajor miała bardzo proste zadanie, więc podwyższyła prowadzenie Barcelony.
W 75. minucie Tabitha Chawinga znalazła się w polu karnym Barcelony i mogła strzelić gola kontaktowego, natomiast Coll znakomicie interweniowała, odbijając piłkę nogami.
Ostatecznie Barcelona wygrała 4:0 z OL Lyonnes, bo w samej końcówce dwa gole strzeliła Salma Paralluelo. Najpierw Hiszpanka oddała kapitalny strzał sprzed pola karnego, a później wykorzystała podanie od Pajor.
Zwycięstwo 4:0 w finale Ligi Mistrzyń oznaczało, że Barcelona wygrała te rozgrywki po raz czwarty w historii i zrównała się pod tym względem z Eintrachtem Frankfurt.