Bramka sezonu w II lidze! "Coś nieprawdopodobnego"

Warta Poznań jest coraz bliżej awansu do II ligi, a bramki takie jak Sebastiana Stebleckiego są ozdobą drogi prowadzącej do powrotu na zaplecze Ekstraklasy. Pomocnik Zielonych oddał strzał zza linii środkowej, a piłka przeleciała tuż nad bramkarzem, odbiła się od poprzeczki i zatrzepotała w siatce. Warta zremisowała w Nowym Targu z Podhalem 2:2, ale losy awansu wciąż ma w swoich rękach.
Gol Sebastiana Stebleckiego, Podhale Nowy Targ - Warta Poznań
Screenshot Twitter sport_tvppl https://x.com/sport_tvppl/status/2058166263898165678

Warta Poznań w zaledwie dwa lata pokonała drogę z Ekstraklasy do II ligi. Koszmarny czas dla Zielonych może zostać wynagrodzony już niebawem. Trwa walka o awans na zaplecze Ekstraklasy. Jednego beniaminka już znamy - jest nim Unia Skierniewice. Warta jest natomiast druga w tabeli i może liczyć na błyskawiczny powrót do I ligi.

Zobacz wideo Żelazny szczerze o Lechu Poznań: Dzisiaj ten klub jest wzorem dla Legii

Na dwie kolejki przed końcem sytuacja była prosta - Poznaniacy potrzebowali czterech punktów, by zapewnić sobie drugie miejsce w tabeli. Miejsce premiowane awansem. Przedostatnia kolejka przyniosła Zielonym wyjazdowy mecz z niemal pewnym baraży o I ligę beniaminkiem - Podhalem Nowy Targ. 

Gol zza połowy w II lidze! Co za strzał Sebastiana Stebleckiego

Pierwsza połowa meczu w Nowym Targu nie szła po myśli Warty. Gospodarze zasłużenie prowadzili 1:0 po trafieniu Mikołaja Lipienia. Zaledwie 10 minut po przerwie z boiska wyleciał napastnik Podhala, Piotr Giel. To zmieniło obraz meczu, ale na gole trzeba było poczekać do ostatniego kwadransa gry. W 76. minucie wyrównał Mateusz Stanek, a ledwie kilkadziesiąt sekund później Zieloni wyszli na prowadzenie.

Zobacz też: Cała Polska nazywała go przegrywem. Teraz jest na szczycie. "Wciąż mamy blizny"

"Coś nieprawdopodobnego!" - taka reakcja komentatorów spotkania była uzasadniona. Sebastian Steblecki pokusił się bowiem na strzał zza linii środkowej. Piłka poszybowała w stronę bramki, przeleciała tuż nad interweniującym bramkarzem Podhala, odbiła się od poprzeczki i zatrzepotała w siatce. Zawodnicy Warty tylko łapali się za głowy.

Warta bez happy endu w Nowym Targu

Poznaniacy jednak nie mogli cieszyć się ze zdobycia trzech punktów w delegacji. W doliczonym czasie gry piłkę do własnej siatki wbił Igor Kornobis. Remis nie jest dla Warty dobrym rezultatem, ale Zieloni wciąż mają kwestię awansu w swoich rękach. Jeżeli w ostatniej kolejce pokonają przed własną publicznością Resovię, wrócą na zaplecze Ekstraklasy po zaledwie roku spędzonym na trzecim poziomie rozgrywkowym.

Jedynym zespołem, który może wyprzedzić Wartę na tym etapie rozgrywek, jest Olimpia Grudziądz. W niedzielny wieczór podejmie Hutnika Kraków, a w przyszłym tygodniu pojedzie do Szczecina na mecz ze Świtem. Dwa zwycięstwa jednak nie dadzą awansu - jeżeli oba kluby zrównają się punktami, z awansu cieszyć będą się w Poznaniu.

Więcej o: