Reprezentacja Polski w socca (piłka nożna sześcioosobowa) w ubiegłym roku wywalczyła mistrzostwo Europy, a później zdobyła także złoto na mistrzostwach świata. Teraz Biało-Czerwoni bronią tytułu na europejskim czempionacie. W środę (20 maja) nasz zespół zainaugurował tegoroczny turniej. Do pewnego czasu Czarnogóra sensacyjnie stawiała nam opór. Wyszła nawet na prowadzenie 1:0. Kiedy jednak rywale opadli z sił, to Polska pokazała klasę. Zwycięstwo 4:1 mówi wszystko.
W czwartek przyszedł czas na drugi mecz Polaków w grupie D. Tym razem przeciwnikiem była Irlandia, która w pierwszej kolejce zremisowała bezbramkowo z Bułgarią. To niecodzienny wynik, jak na realia socca.
Podopieczni Klaudiusza Hirscha od samego początku napierali na rywala. W 9. minucie nasza reprezentacja miała powody do radości, bo pięknego gola na 1:0 strzelił Norbert Jaszczak. Najpierw minął jednego przeciwnika, a następnie huknął jak z armaty pod poprzeczkę. Bramkarz był bezradny. Co ciekawe, chwilę wcześniej Irlandczycy mieli akcję, a Polacy w dość ryzykowny sposób odebrali im piłkę. Na szczęście faulu nie było, a Jaszczak zdobył już trzecią bramkę na turnieju rozgrywanym w Albanii.
Nie minęło dużo czasu, a Jaszczak mógł mieć na koncie już dwa gole w starciu z Irlandią. Po ładnej akcji uderzył jednak w poprzeczkę. Biało-Czerwoni cały czas atakowali, ale musieli się mieć na baczności. W jednej z sytuacji Irlandczycy odebrali piłkę Dawidowi Lincy, a później zdobyli bramkę. Sędzia jednak sprawdził ten moment i dzięki VAR przyznał piłkę Polakom, bo nasz zawodnik był faulowany.
Wynik 1:0 utrzymał się do przerwy. Polacy szukali wiele sposobów na defensywę przeciwnika. Wielokrotnie w kluczowych momentach byli blokowani. Trzeba przyznać, że obrona reprezentacji Irlandii sprawiała nam dużo problemów.
W 35. minucie wreszcie Biało-Czerwoni dopięli swego! Tym razem z dystansu uderzał Karol Bienias, a piłka po jego strzale odbiła się od jednego z Irlandczyków i zaskoczyła bramkarza. Nie miał on szans na skuteczną interwencję. Po tym golu Irlandia wyglądała na zespół rozbity. Po fatalnym błędzie w rozegraniu w 37. minucie piłkę do siatki wpakował Kacper Cetlin. Chwilę później trafił w słupek. Widać było, że miał chrapkę na drugą bramkę.
Jakby tego było mało, Irlandię w doliczonym czasie gry dobił Kamil Kucharski, posyłając piłkę w samo okienko. Ustalił tym samym rezultat spotkania na 4:0.
Polska wygrała drugi mecz na mistrzostwach Europy i ma już pewny awans do fazy pucharowej. W piątek (22 maja) zagramy z Bułgarią w ostatnim spotkaniu grupowym.
Polska - Irlandia 4:0
Bramki: Jaszczak (9'), Bienias (35'), Cetlin (37'), Kucharski (40+1')