Oficjalnie: Lukas Podolski właścicielem Górnika Zabrze

Najpierw radni zdecydowali o tym, że Lukas Podolski kupi Górnika Zabrze, a teraz klub oficjalnie potwierdził, że tak się stanie. Opublikowano specjalne nagranie. "Czas na nową erę" - podkreślono.
DLOKA
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Saga dotycząca prywatyzacji Górnika Zabrze oficjalnie dobiegła końca! Najpierw na środowej nadzwyczajnej sesji radni miasta jednogłośnie poparli projekt sprzedaży 86 proc. akcji klubu. Za niecałe cztery miliony złotych ten pakiet nabędzie firma Lukasa Podolskiego - LP Holding GmbH.

Zobacz wideo Tak Polacy bawili się na pożegnaniu Lewandowskiego

Górnik oficjalnie przedstawił Podolskiego w roli właściciela klubu

W czwartek natomiast Górnik opublikował w mediach społecznościowych nagranie z Podolskim w roli głównej, w którym oficjalnie potwierdził, że został on właścicielem klubu. 

"Czas na nową erę. Lukas Podolski właścicielem klubu" - napisano w komunikacie. Nagranie z byłym reprezentantem Niemiec zostało stworzone w sposób humorystyczny, a na końcu mistrz świata z 2014 roku podkreślił, że trzy lata o to walczył, a łącznie miastem w tym czasie zarządzało czterech prezydentów. 

Negocjacje mocno się przedłużały, a czasami piłkarz tracił już nadzieję na to, że zostanie właścicielem klubu. Od kiedy jednak prezydentem Zabrza został Kamil Żbikowski, to strony dążyły do porozumienia. 21 maja to dzień, w którym Górnik oficjalnie wchodzi w nowy etap. 

Podolski mocno przywiązany do Górnika

W przeszłości wielokrotnie Podolski mówił o swoim przywiązaniu do Górnika. Kibice z radością przyjęli informację o tym, że został właścicielem klubu. Zabrzanie będą chcieli w przyszłości na stałe wrócić do czołówki Ekstraklasy

W tym sezonie wywalczyli Puchar Polski - to pierwsze zdobyte przez klub trofeum od 1988 roku. To sprawia, że w przyszłym sezonie podopieczni Michala Gasparika zagrają w europejskich pucharach. 

Pierwszym zadaniem dla Podolskiego będzie uporządkowanie spraw finansowych. Nie jest tajemnicą, że Górnik wciąż ma długi. 40-latek zdaje sobie sprawę z faktu, że kolejny sezon może być bardzo ciężki. 

Więcej o: