Demokratyczna Republika Konga awansowała na mistrzostwa świata po 52 latach absencji. W fazie grupowej zmierzy się z Portugalią, Kolumbią i Uzbekistanem. Powoli przygotowuje się do turnieju, ale jej plany zostały nieco zburzone. Wszystko przez sytuację epidemiologiczną w ojczyźnie.
"W DR Konga wybuchła epidemia wirusa Ebola, konkretnie szczepu Bundibugyo, na który w tym momencie nie ma lekarstwa ani szczepionki. Tym samym wirus doprowadził do śmierci już 134 obywateli państwa z zachodniej części Afryki" - pisał Dominik Stachowiak ze Sport.pl. Sprawie przygląda się nie tylko WHO, ale i FIFA, mimo że żaden z powołanych na mundial zawodników nie gra w rodzimej lidze. Tyle tylko, że w najbliższych dniach reprezentacja miała pojawić się w kraju. Już wiadomo, że do tego nie dojdzie.
Jak informuje "The Guardian", kadra odwołała trzydniowy obóz treningowy. A to nie koniec. Zrezygnowała też z pożegnania drużyny przez kibiców, do czego miało dojść w stolicy DR Konga, Kinszasie. Wkrótce z kraju mają wyjechać też niektórzy członkowie personelu drużyny, o czym doniósł rzecznik prasowy kadry Jerry Kalemo. Ma do tego dojść już w najbliższych godzinach, by uniknąć zarażenia. A co z innymi planami reprezentacji?
Zobacz też: Duże problemy Legii. Na treningu pojawił się piłkarz z 5. ligi niemieckiej.
- Przygotowania do mundialu składają się z trzech etapów: pożegnania z kibicami w Kinszasie, dwóch meczów towarzyskich: w Belgii [z Danią, przyp. red.], a także w Hiszpanii [z Chile, przyp. red.]… oraz trzeciego etapu, który ma zacząć się 11 czerwca w Houston. Odwołano tylko jeden etap - ten w Kinszasie - uspokoił rzecznik. Pozostaje nam czekać na rozwój sytuacji, choć występ DR Konga na MŚ 2026 jest raczej niezagrożony. W kadrze nie pojawi się gwiazda polskiej ligi, Afimico Pululu z Jagiellonii Białystok. Zagra za to piłkarz Widzewa Łódź, Steve Kapuadi.