- Fajny temat się trafił, do wielu rzeczy można było się odwołać. Trzeba myśleć pozytywnie. Jestem zadowolony - mówił tuż po maturze z języka polskiego Oskar Pietuszewski w rozmowie z RMF MAXX. Reprezentant Polski nie mógł w pełni oddać się świętowaniu mistrzostwa Portugalii z FC Porto, bo już nieco ponad 24 godziny po zwycięstwie musiał stawić się w szkole w Białymstoku.
- Jestem tak wychowany, żeby maturę zdać. Kariera przyspieszyła w niesamowitym tempie, ale wiadomo, że szkołę trzeba zdać. Nie wiadomo, co się wydarzy. Maturę trzeba mieć, to jest ważne - podkreślał Pietuszewski. Okazuje się jednak, że w tej sprawie pojawiły się małe komplikacje. Poinformowała o nich Barbara Skowrońska, dyrektorka liceum SMS Jagiellonia w Białymstoku, do którego uczęszczał 18-latek.
- W styczniu, gdy podpisywał kontrakt, klub został poinformowany o terminach matur. Przyjęto tę informację, ale jednak później pojawiły się schody, bo nikt się nie spodziewał, że Oskar tak szybko stanie się ważną postacią Porto - zaczęła dyrektorka w rozmowie z WP SportoweFakty. - Okazało się niemożliwe, by nasz uczeń przyjechał do Polski na pięć dni. Dlatego niektóre egzaminy zostały przełożone dla niego - ujawniła. Mimo wszystko piłkarz powinien bez problemu zaliczyć całą tegoroczną maturę. Jak donosi medium, "czeka go jeszcze rozszerzony angielski i niektóre egzaminy ustne".
Zobacz też: Przegłosowane. Górnik Zabrze trafia w ręce Lukasa Podolskiego!
A co o samym Pietuszewskim miała do powiedzenia Skowrońska? Zdradziła, jakim był uczniem. - Gdy w trzeciej klasie ocierał się już o pierwszy zespół Jagiellonii, nie zawsze mógł uczestniczyć w zajęciach. W dzienniku zaczęły się więc pojawiać "bezetki", a więc adnotacje "brak zadania". To oznacza, że uczeń musi coś nadrobić w określonym terminie i Oskar naprawdę to sumiennie nadrabiał - podkreślała. - Co jeszcze? W pierwszej i w drugiej klasie liceum usłyszałam od jednej z nauczycielek, że na lekcjach sprawiał wrażenie zamyślonego. Patrzył w okno i o czymś myślał. Kto wie, może właśnie o tym, co się obecnie w jego sportowym życiu dzieje? - zastanawiała się.
Teraz przed nim chwila wytchnienia. Zakończył już sezon z FC Porto i może w spokoju oczekiwać na powołanie do reprezentacji Polski. I to seniorskiej. Wydaje się, że takowe może się pojawić. Niestety, nie będzie to zaproszenie na mundial. Biało-Czerwoni przegrali w finale baraży ze Szwecją (2:3) i zamiast polecieć za ocean, pozostaną w kraju, by rozegrać dwa mecze towarzyskie.