W niedzielę (17 maja) na Camp Nou kibice, piłkarze oraz działacze FC Barcelony żegnali Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik po raz ostatni zagrał na tym stadionie w koszulce "Dumy Katalonii". Uznał, że po czterech latach nadszedł czas na rozstanie z klubem. W Barcelonie szukają następcy doświadczonego zawodnika i to właśnie wzmocnienia w ofensywie się priorytetem dla mistrzów Hiszpanii. Hansi Flick i spółka zdają sobie jednak sprawę z faktu, że w obronie także potrzeba nowego gracza.
Według informacji katalońskiego "Sportu" klub definitywnie zrezygnował z walki o Alessandro Bastoniego z Interu Mediolan. Powód jest jeden - finanse.
Władze Barcelony zamierzają przeznaczyć największe środki na wzmocnienie ofensywy oraz ewentualne zatrzymanie Marcusa Rashforda. To sprawia, że budżet na defensywę będzie znacznie bardziej ograniczony niż pierwotnie zakładano.
W tej sytuacji coraz większego znaczenia nabiera temat Cristiana Romero. Stoper Tottenhamu Hotspur ma bardzo odpowiadać sztabowi szkoleniowemu prowadzonemu przez Flicka. W Barcelonie widzą w nim lidera defensywy, czyli zawodnika z charakterem, agresywnego w grze i gotowego do dowodzenia linią obrony.
Kluczowa dla całej operacji może okazać się jednak sytuacja Tottenhamu w Premier League. Jeśli londyński klub utrzyma się w lidze, będzie oczekiwał za Romero minimum 60 milionów euro. Problem w tym, że Barcelona nie zamierza płacić takiej kwoty.
Katalończycy rozważają transfer wyłącznie w przypadku znacznie niższej ceny lub ewentualnej wymiany zawodników. Według doniesień sam Romero ma naciskać na odejście z Tottenhamu, co może pomóc Barcelonie w negocjacjach.
Sytuacja "Kogutów" nadal pozostaje jednak napięta. W ostatniej kolejce Premier League Tottenham zmierzy się u siebie z Evertonem. Drużyna ma obecnie dwa punkty przewagi nad West Hamem United i zdecydowanie lepszy bilans bramek. Oznacza to, że remis praktycznie zapewni Tottenhamowi utrzymanie.
Jeszcze kilka tygodni temu sytuacja Londyńczyków wyglądała znacznie gorzej, jednak w trzech ostatnich spotkaniach zdobyli cztery bardzo cenne punkty. Dla porównania West Ham w tym czasie nie wywalczył ani jednego oczka.
Czytaj także: Nie tylko Lech. Ten klub chce Nielsa Frederiksena. "To nie fałszywa gra"
Od wyniku ostatniej kolejki może więc zależeć nie tylko przyszłość Tottenhamu w Premier League, ale również jeden z najciekawszych transferów defensywnych tego lata.